Okładka: Braciszek i siostrzyczka

Cały świat

Braciszek i siostrzyczka

Dawno temu żyli sobie braciszek i siostrzyczka. Bardzo się kochali, ale w domu nie było im łatwo. Ich macocha miała ponure usposobienie, często się złościła i znała się na czarach.

Kraj
Cały świat
Wiek
6–10 lat
Czas czytania
7 min
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Braciszek i siostrzyczka

Dawno temu żyli sobie braciszek i siostrzyczka. Bardzo się kochali, ale w domu nie było im łatwo. Ich macocha miała ponure usposobienie, często się złościła i znała się na czarach.

Pewnego ranka braciszek powiedział cicho:

— Chodźmy stąd. Gdzieś na świecie na pewno znajdzie się miejsce, w którym nie będą nas strofować za każdy krok.

Siostrzyczka wzięła go za rękę.

— Chodźmy razem. Nie zostawię cię.

Wyszli jeszcze przed świtem i ruszyli do lasu. W dzień padał deszcz, wieczorem zrobiło się zimno. Dzieci schowały się pod wielkim dębem i zasnęły przytulone do siebie.

Macocha obudziła się, domyśliła, że uciekli, wzięła czarodziejską różdżkę i zaczarowała wszystkie źródła w lesie.

Następnego ranka braciszek obudził się spragniony.

— Bardzo chce mi się pić — powiedział.

Wkrótce usłyszeli plusk strumienia.

Braciszek już pochylał się nad wodą, gdy siostrzyczce wydało się, że w plusku ktoś szepcze:

„Kto tej wody się napije, tygrysem się stanie”.

— Nie pij! — zawołała. — Słyszę zaklęcie. Możesz zamienić się w dzikiego tygrysa.

Braciszek odszedł od strumienia, choć pragnienie dokuczało mu coraz bardziej.

Ruszyli dalej i znaleźli drugi strumień. Woda była w nim przejrzysta jak szkło.

Siostrzyczka znów usłyszała szept:

„Kto tej wody się napije, wilkiem się stanie”.

— Wytrzymaj jeszcze trochę — poprosiła. — Nie chcę cię stracić.

Braciszek skinął głową i poszedł dalej.

Wreszcie dotarli do trzeciego źródełka. Pluskało między kamykami, a woda lśniła w słońcu.

Siostrzyczka wsłuchała się i pobladła.

„Kto tej wody się napije, jelonkiem się stanie”.

— Braciszku, zaczekaj!

Chłopiec był jednak zbyt spragniony. Przypadł do wody i wypił kilka łyków.

W tej samej chwili zamienił się w małego złocistego jelonka.

Siostrzyczka rozpłakała się, a jelonek przytulił się do jej kolan.

— Nie bój się — powiedziała przez łzy. — Nadal jesteś moim braciszkiem. Zaopiekuję się tobą.

Zdjęła swój złoty pasek i ostrożnie założyła go jelonkowi na szyję. Potem uplotła z miękkiej trawy długi sznurek, żeby nie zgubili się w gęstwinie.

Długo wędrowali, aż znaleźli opuszczoną chatkę. W środku były stół, ławka i małe łóżko.

— Tutaj zamieszkamy — zdecydowała siostrzyczka.

Każdego ranka zbierała jagody, orzechy i zioła. Jelonek biegał obok, a wieczorem wracali do chatki. Tak minęło sporo czasu.

Pewnego dnia w lesie rozległy się myśliwskie rogi.

Jelonek nastawił uszy.

— Chcesz zobaczyć, co się tam dzieje? — zapytała siostrzyczka.

Jelonek radośnie podskoczył.

— Dobrze — powiedziała. — Ale wróć przed wieczorem. Zapukaj i powiedz: „Siostrzyczko, wpuść mnie”. Wtedy otworzę.

Jelonek pobiegł do lasu.

Myśliwi go zauważyli, ale był tak szybki, że nikt nie potrafił go dogonić. Wieczorem braciszek wrócił.

— Siostrzyczko, wpuść mnie!

Drzwi natychmiast się otworzyły.

Następnego dnia król znów polował w tym lesie. Polecił:

— Nie krzywdźcie złocistego jelonka. Tylko sprawdźcie, dokąd biegnie.

Jeden z myśliwych szedł za nim aż do chatki i usłyszał tajne słowa.

Kiedy kolejnego ranka jelonek znów wybiegł, sam król przyszedł do chaty. Podszedł do drzwi i powiedział:

— Siostrzyczko, wpuść mnie.

Dziewczyna otworzyła i bardzo się zdziwiła na widok nieznajomego.

Król uczciwie wyjaśnił, kim jest i jak ją odnalazł.

Długo rozmawiali. Jemu spodobały się jej dobroć i odwaga, a jej to, że król nie pozwolił myśliwym skrzywdzić jelonka.

Z czasem król poprosił ją, by została jego żoną.

— Zgodzę się pod jednym warunkiem — powiedziała siostrzyczka. — Mój jelonek zamieszka ze mną i nikt go nie skrzywdzi.

— Obiecuję — odpowiedział król.

Tak dziewczyna została królową, a jelonek zamieszkał w królewskim ogrodzie. Spacerował wśród róż, jadł jabłka z ręki siostry i każdego ranka przybiegał się z nią przywitać.

Minął czas i królowi oraz królowej urodziło się dziecko.

Stara macocha dowiedziała się jednak, gdzie mieszkają dzieci. Rozzłościła ją wiadomość, że siostrzyczka została królową, a braciszek szczęśliwie żyje obok niej.

Przyszła do pałacu w przebraniu wraz ze swoją córką i obmyśliła oszustwo.

Kiedy król wyjechał, macocha dostała się do komnat królowej i zaczarowała ją głębokim snem. Następnie ukryła ją w cichym pokoju starej wieży, gdzie czar nie pozwalał jej budzić się za dnia.

Własną córkę przebrała natomiast w królewskie szaty i nakazała udawać panią pałacu.

Oszustwo nie było jednak doskonałe. Fałszywa królowa nie wiedziała, jak uspokoić dziecko. Nie wiedziała, gdzie siostrzyczka trzyma ulubioną wstążkę. A najbardziej bała się złocistego jelonka, który od razu wyczuł, że to nie jego siostra.

Nocą zaklęcie słabło.

Prawdziwa królowa budziła się w wieży i jak przez sen odnajdywała drogę do pokoju dziecka. Brała malucha na ręce, cicho go kołysała, potem głaskała jelonka po głowie i przed świtem wracała do wieży.

Pewnej nocy stara mamka zobaczyła ją i bardzo się zdziwiła.

Następnej nocy królowa znów przyszła.

— Jak moje dziecko? — szepnęła. — Jak mój jelonek?

Mamka opowiedziała królowi o dziwnych nocnych odwiedzinach.

Kiedy wrócił, postanowił nie robić zamieszania, lecz sam został przy pokoju dziecka.

O północy drzwi cicho się otworzyły.

Weszła prawdziwa królowa.

— To ty! — zawołał król.

Wziął ją za rękę. W tej samej chwili czary macochy rozpadły się niczym lód w słońcu. Królowa obudziła się całkowicie i opowiedziała wszystko, co pamiętała.

Macocha i jej córka zostały zdemaskowane. Wypędzono je z królestwa i zakazano im wracać do pałacu.

A kiedy ostatnie kłamstwo nazwano po imieniu i ostatni czar utracił moc, złocisty jelonek nagle zatrzymał się pośrodku ogrodu.

Wokół niego rozbłysło łagodne światło.

Po chwili przed królową stał jej braciszek, taki sam jak przed spotkaniem z zaczarowanym źródłem.

Siostrzyczka rzuciła mu się na szyję.

— Mówiłam, że cię nie zostawię.

— A ja wiedziałem, że kiedyś znów będę sobą — uśmiechnął się.

Od tej pory braciszek mieszkał w pałacu obok siostry. Często chodził do tego samego ogrodu, w którym dawniej biegał jako jelonek, i nigdy nie zapomniał o trzech leśnych strumieniach.

Siostrzyczka nauczyła zaś swojego syna prostej zasady: jeśli naprawdę kogoś kochasz, troszcz się o niego nie tylko wtedy, gdy wszystko jest łatwe. Najcenniejsza jest taka wierność, która nie znika nawet wtedy, gdy świat wokół zmienia się nie do poznania.

Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨