Okładka: Chłopiec, który wyruszył po naukę

Sri Lanka

Chłopiec, który wyruszył po naukę

Dawno temu żył chłopiec, który ponad wszystko lubił się uczyć. Ciekawiło go wszystko: budowanie mocnych domów, mierzenie odległości, rzemiosła, uprawa roślin, naprawianie rzeczy, rysowanie, majsterkowanie i rozwiązywanie trudnych zadań.

Kraj
Sri Lanka
Wiek
7–11 lat
Czas czytania
5 min
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Chłopiec, który wyruszył po naukę

Dawno temu żył chłopiec, który ponad wszystko lubił się uczyć. Ciekawiło go wszystko: budowanie mocnych domów, mierzenie odległości, rzemiosła, uprawa roślin, naprawianie rzeczy, rysowanie, majsterkowanie i rozwiązywanie trudnych zadań.

Gdy podrósł, rodzice oddali go do mądrego nauczyciela.

Minęło wiele lat. Chłopiec uczył się pilnie i zdobył tyle umiejętności, że pewnego dnia nauczyciel powiedział:

— Teraz wiesz bardzo dużo. Pora wrócić do domu i sprawdzić, ile tej wiedzy naprawdę przyswoiłeś.

Podziękował i ruszył do rodziców.

W domu powitano go z radością. Matka postawiła na stole kolację, ojciec długo wypytywał o naukę, a potem się uśmiechnął.

— Powiadasz, że poznałeś wszystkie dostępne ci nauki i rzemiosła?

— Tak — odparł dumnie chłopiec. — Nauczyłem się bardzo wielu rzeczy.

Wtedy ojciec zapytał:

— A umiesz zauważyć to, czego ludzie nie mówią wprost? Rozpoznasz sprytny zamiar ukryty w zwykłych słowach?

Chłopiec się zamyślił.

— Nie. Takiej lekcji nie miałem.

— Zatem twoja nauka jeszcze się nie skończyła — powiedzieli rodzice. — Książki i rzemiosła są ważne, ale potrzeba też uwagi i zrozumienia innych. Idź, naucz się tego, a potem wróć.

Ponownie wziął torbę i wyruszył.

Droga zaprowadziła go do królewskiego ogrodu. Dzień był ciepły. Pod drzewami leżał chłodny cień, wśród liści śpiewały ptaki, a ścieżkami powoli przechadzał się Król.

Nieco dalej, pod wielkim drzewem, siedziała Królowa. Szyła szeroki odświętny szal i co pewien czas spoglądała na ogród.

Zauważyła nieznajomego i zawołała:

— Dokąd się tak spieszysz?

Ukłonił się uprzejmie i wyjaśnił:

— Uczyłem się przez wiele lat. Po powrocie rodzice zapytali, czy umiem dostrzegać sprytne ludzkie zabiegi i to, co kryje się za słowami. Uczciwie przyznałem, że nie. Szukam teraz kogoś, kto udzieli mi takiej lekcji.

Królowa odłożyła igłę i uśmiechnęła się.

— Może nie musisz iść daleko. Dam ci jedną lekcję, lecz niezwykłą. Same uszy nie wystarczą: trzeba patrzeć i myśleć.

Chłopiec się zgodził.

Obok ławki leżał długi szal, nad którym pracowała. Posadziła chłopca za ławką i przesłoniła go brzegiem tkaniny tak, żeby nie było go widać ze ścieżki.

— Siedź cicho, aż zrozumiesz, kiedy wyjść — szepnęła.

Wkrótce wrócił Król.

— O czym dzisiaj myślisz? — zapytał żonę.

— O pewnej dziwnej historii. Chcesz posłuchać?

Lubił dobre opowieści, więc usiadł obok.

Królowa zaczęła:

— W dalekim kraju żył chłopiec, który długo poznawał różne nauki i rzemiosła. Pewnego dnia wrócił do domu i powiedział, że wie już wszystko, czego można go było nauczyć.

Król się roześmiał.

— Śmiałe stwierdzenie.

— Właśnie — przytaknęła Królowa. — Rodzice zapytali go wtedy, czy rozpoznaje ukryte zamiary ludzi. Odpowiedział, że nie, i wyruszył na poszukiwanie takiej lekcji.

Chłopiec za ławką znieruchomiał. To była historia o nim.

Królowa mówiła dalej:

— W drodze trafił do królewskiego ogrodu. Pod drzewem siedziała Królowa i szyła szeroki szal. Zapytała chłopca, dokąd idzie.

Król spojrzał na tkaninę w jej dłoniach.

— Ta opowieść bardzo przypomina dzisiejszy dzień.

— Zaczekaj, dalej będzie ciekawiej — odparła.

I ciągnęła:

— Chłopiec opowiedział o swojej nauce. Królowa oznajmiła: „Mogę udzielić ci lekcji”. Schowała go za ławką pod brzegiem szala i poleciła siedzieć cicho. Wtedy do ogrodu wrócił Król.

Król przestał się śmiać. Spojrzał na żonę ze zdziwieniem.

— I co było dalej?

— Królowa zaprosiła go, by usiadł obok, i powiedziała, że chce opowiedzieć mu historię.

— Tę samą, którą właśnie mi opowiadasz?

— Właśnie tę.

Król pochylił się bliżej. Pojął już, że jedna opowieść mieści się w drugiej jak pudełeczka różnej wielkości.

Wtedy Królowa wzięła szeroki brzeg szala i zarzuciła go mężowi na ramiona.

— A w tej historii, gdy Królowa zrobiła właśnie tak, chłopiec zrozumiał, że pora działać.

Chłopiec cicho wstał zza ławki.

Król odwrócił się i go zobaczył. Najpierw się zdumiał, potem wybuchnął śmiechem.

— Teraz wiem, dlaczego ta historia tak przypominała nasz ogród!

Królowa zwróciła się do chłopca:

— Czego się nauczyłeś?

Zastanowił się i odpowiedział:

— Że znać wiele faktów to jeszcze nie znaczy wszystko rozumieć. Trzeba uważnie słuchać, dostrzegać szczegóły i nie spieszyć się z wnioskami. A najważniejsza lekcja czasem kryje się tuż przed oczami.

Królowa skinęła głową.

— Dobrze. Pamiętaj jeszcze, że sam spryt nie jest ani dobry, ani zły. Ważne, do czego się go używa.

Chłopiec podziękował obojgu i wrócił do domu.

Rodzice zapytali:

— Umiesz już dostrzegać ukryte pomysły?

Uśmiechnął się.

— Poznałem najważniejsze. Prawdziwa nauka nie kończy się, gdy dużo wiemy. Trwa za każdym razem, kiedy uczymy się lepiej widzieć, słuchać i rozumieć.

Od tej pory nigdy już nie twierdził, że wie wszystko. Właśnie dlatego z każdym rokiem stawał się mądrzejszy.

Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨