

Włochy
Chmura
Na włoskim wybrzeżu mieszkał kiedyś rybak z żoną i liczną rodziną. Codziennie wypływał w morze, lecz pewnego nieudanego sezonu sieci wracały prawie puste.
- Kraj
- Włochy
- Wiek
- 6–10 lat

Posłuchaj baśni
Chmura
Na włoskim wybrzeżu mieszkał kiedyś rybak z żoną i liczną rodziną. Codziennie wypływał w morze, lecz pewnego nieudanego sezonu sieci wracały prawie puste.
Któregoś ranka jeszcze raz zarzucił sieć i wyciągnął ogromną srebrzystą rybę.
Ryba nagle przemówiła:
— Wypuść mnie, a dzisiaj morze okaże ci hojność.
Rybak się zdumiał, ale nie zamierzał spierać się z cudem. Ostrożnie wyplątał rybę z sieci i oddał ją wodzie.
Po chwili morze wokół łodzi rozbłysło. Rybak zarzucił sieć i wyciągnął tyle ryb, ile mógł bezpiecznie zabrać do domu.
Zanim czarodziejska ryba zniknęła w głębinie, zostawiła na burcie trzy wielkie srebrne łuski.
— Zawieś je nad paleniskiem — dobiegło z wody. — Przyniosą twojej rodzinie dobry znak. A jeśli któremuś z twoich dzieci zagrozi niebezpieczeństwo, łuski pociemnieją.
Minął czas i rybakowi urodziło się trzech synów. Rosło z nich zgodne, ciekawe świata rodzeństwo, a wszyscy trzej byli do siebie bardzo podobni. Gdy podrośli, każdy dostał konia i psa. Uczyli się pomagać ojcu, matce i sobie nawzajem.
Pewnego dnia najstarszy powiedział:
— Chcę zobaczyć świat. Nie wyjeżdżam na zawsze. Chciałbym tylko dowiedzieć się, co leży za naszymi wzgórzami.
Rodzice pobłogosławili go na drogę.
Młodzieniec zabrał konia, psa, trochę jedzenia i wyruszył.
W lesie usłyszał hałas. Na polanie spierali się lew, orzeł i mała mrówka. Każde chciało dostać najlepszą część znalezionego pożywienia i żadne nie zamierzało ustąpić.
— Jesteś człowiekiem — powiedział lew. — Rozsądź nasz spór.
Młodzieniec pomyślał i podzielił jedzenie tak, by każde dostało to, co naprawdę mu odpowiadało. Lew otrzymał największą część, orzeł taką, którą łatwo było unieść w powietrze, a mrówka drobne, pożywne okruszki, wystarczające dla całej jej rodziny.
— Sprawiedliwie — przyznał lew.
— I rozsądnie — dodał orzeł.
Mrówka wspięła się na tylne nóżki.
— W zamian obdarzymy cię trzema mocami.
Lew powiedział:
— Kiedy będziesz potrzebował odwagi i siły, powiedz: „Niech moje serce stanie się lwim sercem”. Wtedy na krótko zamienisz się w lwa.
Orzeł powiedział:
— Kiedy zechcesz spojrzeć daleko albo wznieść się wysoko, powiedz: „Niech wyrosną mi orle skrzydła”.
Mrówka zaś dodała:
— Kiedy potrzebne będą cierpliwość i mały, niezauważalny krok, powiedz: „Niech mój krok stanie się mrówczym krokiem”.
Młodzieniec podziękował i ruszył dalej.
Nad morzem zobaczył wielką rybę wyrzuconą przez falę na brzeg. Uderzała ogonem o piasek i nie mogła wrócić do wody.
Odłożył torbę, ostrożnie przetoczył rybę bliżej fal i zaczekał, aż zabierze ją przypływ.
— Jeśli będziesz mnie kiedyś potrzebował, zawołaj nad morzem — powiedziała ryba. — Usłyszę.
Wkrótce młodzieniec dotarł do miasta, gdzie na wszystkich domach wisiały ciemne wstęgi.
— Dlaczego jest tu tak smutno? — zapytał.
Mieszkańcy opowiedzieli:
— Co roku z góry spływa wielka czarodziejska Chmura. Zabiera jedną dziewczynę do swojego odległego pałacu. Te, które porwała wcześniej, nie mogą wrócić. Tym razem wybrała królewską córkę.
Młodzieniec nie potrafił przejść obojętnie.
Wspiął się na górę i ukrył za krzakami. Wkrótce niebo pociemniało, wiatr zakręcił kurzem, a na szczyt opadła gęsta srebrnoszara Chmura.
Otoczyła księżniczkę chłodną mgłą. Dziewczyna od razu zrobiła się senna, jakby Chmura odbierała jej siły. Potem mgła wzniosła się w niebo i uniosła ją daleko.
— Niech wyrosną mi orle skrzydła! — zawołał młodzieniec.
Zamienił się w orła.
Leciał za Chmurą przez góry i doliny, aż zobaczył dziwny pałac na samotnej skale. Chmura wślizgnęła się do środka.
Orzeł usiadł na drzewie i zajrzał przez okno. W wielkiej komnacie leżały dziewczęta porwane wcześniej. Żyły, lecz były zbyt słabe, by uciekać.
Gdy Chmura odeszła, młodzieniec szepnął:
— Niech mój krok stanie się mrówczym krokiem.
Zmalał, przecisnął się pod drzwiami, a w komnacie odzyskał ludzką postać.
— Nie bójcie się — powiedział. — Przyszedłem pomóc.
Królewska córka zdjęła pierścień z palca.
— Jeśli zdołasz dotrzeć do moich rodziców, oddaj go matce. Zrozumie, że żyję.
Młodzieniec znów został orłem, doleciał do miasta, przekazał pierścień i wrócił z koszem jedzenia oraz wodą dla uwięzionych.
— Musimy się dowiedzieć, skąd Chmura czerpie swoją moc — powiedział.
Kiedy Chmura wróciła, dziewczęta odezwały się do niej łagodnie:
— Jesteś taka potężna. Czy istnieje na świecie coś, co mogłoby rozwiać twoje czary?
Chmura się roześmiała:
— Prawie nic. Na dalekiej górze mieszka siedmiogłowa czarodziejska tygrysica. Na każdej jej szyi zawiązano srebrny węzeł. Dopóki wszystkie siedem pozostaje całych, w skrytce spoczywa jajko, w którym zamknięta jest moja moc. Nikt nie rozwiąże wszystkich węzłów.
Następnego ranka młodzieniec wyruszył na górę.
Rzeczywiście siedziała tam ogromna tygrysica o siedmiu głowach. Nie rzucała się na niego, lecz strzegła siedmiu srebrnych węzłów i nie pozwalała podejść.
— Niech moje serce stanie się lwim sercem!
Młodzieniec przemienił się w lwa.
Pierwszego dnia zdołał zbliżyć się tylko do jednej głowy i rozwiązać jeden węzeł. Tygrysica ryknęła, ziemia zadrżała i lew musiał się cofnąć.
Drugiego dnia rozwiązał drugi węzeł.
Trwało to siedem dni. Nie bił tygrysicy i nie próbował jej zniszczyć. Czekał, odwracał jej uwagę, wypatrywał bezpiecznej chwili i stopniowo uwalniał każdą szyję od czarodziejskiej wstążki.
Kiedy opadł ostatni węzeł, siedmiogłowa tygrysica nagle przestała warczeć. Jej siedem cieni zlało się w jedną zwyczajną, wielką tygrysicę. Ziewnęła, jakby obudziła się z długiego snu, i odeszła w góry.
Spod kamienia wytoczyło się gładkie srebrne jajko.
Młodzieniec wyciągnął rękę, lecz jajko potoczyło się po zboczu, przeskoczyło z kamienia do strumienia, a strumień poniósł je do morza.
— Ale kłopot!
Młodzieniec pomknął na brzeg.
— Rybo, której pomogłem wrócić do morza, pomóż mi!
Woda zawirowała i znajoma wielka ryba wypłynęła na powierzchnię.
— Tego szukasz?
Na jej grzbiecie leżało srebrne jajko.
— Właśnie tego!
Młodzieniec podziękował, zabrał jajko i wrócił do pałacu Chmury.
Kiedy czarodziejka go zobaczyła, mgła wypełniła cały pałac.
— Oddaj mi jajko!
— Najpierw uwolnij wszystkie dziewczęta i przywróć im siły.
— Nie!
— W takim razie jajko zostanie ze mną.
Chmura wirowała, grzmiała i próbowała go przestraszyć, lecz on stał spokojnie.
Wreszcie się zgodziła.
Dziewczęta jedna po drugiej podnosiły się z łóżek. Ich policzki nabierały rumieńców, oczy znów stawały się jasne. Przy pałacu pojawiły się karety, by odwieźć je do domów.
Kiedy ostatnia uwięziona wyszła za bramę, młodzieniec położył srebrne jajko na kamieniu i lekko stuknął w skorupkę.
Trzask!
Z jajka wyrwał się kłąb ciemnej mgły, który rozwiał wiatr.
Wielka Chmura straciła swoją władzę. Stała się zwyczajnym lekkim obłoczkiem, uniosła się nad skałę i odpłynęła za horyzont.
Królewska córka wróciła do domu. W mieście świętowano przez kilka dni. Później księżniczka i młodzieniec postanowili się pobrać, ale wcześniej długo rozmawiali o swoich marzeniach i o tym, jak chcą urządzić wspólne życie.
Wydawało się, że przygody dobiegły końca.
Pewnego ranka młodzieniec zobaczył jednak daleko za miastem niezwykłą mgłę.
— Tylko sprawdzę, co tam jest — powiedział żonie.
Za mgłą stał inny pałac. U wejścia czekały dwie wytwornie ubrane czarodziejki.
— Wejdź, wędrowcze — zaprosiły. — Zagramy partię szachów.
Nie wiedział, że są siostrami dawnej Chmury.
Zgodził się.
Gdy tylko przegrał, czarodziejki dotknęły szachownicy. Młodzieniec, jego koń i pies zamienili się w marmurowe posągi.
Daleko w rodzinnym domu jedna ze srebrnych łusek nad paleniskiem pociemniała.
— Brat jest w niebezpieczeństwie — powiedział średni syn rybaka i wyruszył na poszukiwania.
Dotarł do tego samego miasta. Księżniczka początkowo wzięła go za męża, tak bardzo bracia byli do siebie podobni.
Szybko jednak zrozumiała pomyłkę.
— Pojechał we mgłę i nie wrócił.
Średni brat ruszył w tamtą stronę. Spotkało go to samo: partia szachów, przegrana i marmurowe milczenie.
Druga łuska pociemniała.
Wtedy w podróż wybrał się najmłodszy brat.
Przed mgłą spotkał starego człowieka.
— Nie graj ich figurami — ostrzegł starzec. — Masz tutaj dwa zwyczajne drewniane pionki. Powiedz, że zagrasz tylko swoimi. I ustalcie, że zwycięzca może wypowiedzieć jedno życzenie, ale nikomu nie wolno skrzywdzić drugiej strony.
Najmłodszy brat podziękował.
W pałacu czarodziejki już czekały.
— Szachy?
— Z przyjemnością — odpowiedział. — Ale tymi dwoma pionkami.
Partia trwała długo. Wreszcie młodzieniec dał mata.
— Moje życzenie jest proste — powiedział. — Przywróćcie życie wszystkim, których zamieniłyście w posągi.
Czarodziejki się nachmurzyły, lecz umowa pozostawała umową.
Dotknęły szachownicy różdżkami.
Marmur zatrzeszczał. Najpierw ożyły konie i psy, potem nieznajomi wędrowcy, a za nimi obaj bracia.
Ludzie, którzy przez lata stali nieruchomo, otoczyli czarodziejki.
Te się przestraszyły.
— Przegrałyśmy. Co teraz?
— Teraz już nikogo nie zaczarujecie — powiedział najmłodszy brat. — A mgła niech będzie po prostu mgłą.
Czarodziejki oddały różdżki, pałac utracił ponury blask, a wszyscy uwolnieni ruszyli do swoich domów.
Trzej bracia razem wrócili do księżniczki.
Na widok trzech jednakowych młodych mężczyzn na chwilę się zmieszała.
— Ale zagadka!
Najstarszy uśmiechnął się i pokazał pierścień, który kiedyś dała mu w pałacu Chmury.
— To pomoże?
— I to bardzo — roześmiała się księżniczka.
Wkrótce do miasta przyjechali rodzice braci. Trzy srebrne łuski nad domowym paleniskiem znów stały się jasne.
Od tej pory w rodzinie lubiono powtarzać, że nie zawsze potrzebna jest wielka siła. Czasem ratują orle skrzydła. Czasem lwie serce. A czasami o wszystkim decyduje mały mrówczy krok albo dwa zwyczajne drewniane pionki.
Niech ta opowieść zostawi w Twoim sercu odrobinę światła ✨
