

Niemcy
Czerwony Kapturek
Żyła sobie dziewczynka, którą kochali wszyscy we wsi, a najbardziej jej babcia. Pewnego razu babcia uszyła dla niej mały kapturek z czerwonego aksamitu. Tak pięknie pasował dziewczynce, że odtąd wszyscy nazywali ją Czerwonym Kapturkiem.
- Kraj
- Niemcy
- Wiek
- 4–8 lat

Posłuchaj baśni
Czerwony Kapturek
Żyła sobie dziewczynka, którą kochali wszyscy we wsi, a najbardziej jej babcia. Pewnego razu babcia uszyła dla niej mały kapturek z czerwonego aksamitu. Tak pięknie pasował dziewczynce, że odtąd wszyscy nazywali ją Czerwonym Kapturkiem.
Któregoś ranka mama włożyła do koszyka ciasto, słoiczek malinowych konfitur i buteleczkę napoju z leśnych owoców.
— Babcia czuje się dzisiaj słabo — powiedziała. — Zanieś jej te smakołyki. Pamiętaj: idź znajomą ścieżką, nie zapuszczaj się głęboko w las i nie opowiadaj obcym, dokąd zmierzasz.
— Dobrze, mamo — obiecał Czerwony Kapturek.
Domek babci stał za lasem, przy trzech starych dębach. Droga nie była długa, a poranek tak pogodny, że dziewczynka szła i podśpiewywała.
Na skraju lasu spotkała wilka.
Ukłonił się grzecznie.
— Dzień dobry, Czerwony Kapturku.
Dziewczynka się zdziwiła, ale także się przywitała.
— Dokąd idziesz tak wcześnie?
Już chciała odpowiedzieć, gdy przypomniała sobie słowa mamy.
— W odwiedziny — powiedziała.
— A co masz w koszyku?
— Poczęstunek.
Wilk zmrużył oczy. Był przebiegły i lubił poznawać cudze sekrety.
— Popatrz, jakie kwiaty! — odezwał się nagle. — Naprawdę przejdziesz obok i nie zbierzesz bukietu?
Czerwony Kapturek przystanął. Kwiaty rzeczywiście były piękne: niebieskie dzwonki, białe rumianki i małe leśne fiołki.
„Babcia się ucieszy” — pomyślała dziewczynka.
Zeszła ze ścieżki tylko o kilka kroków. Potem zobaczyła jeszcze jeden kwiatek. A za nim następny.
Niepostrzeżenie zagłębiła się wśród drzew.
Tymczasem wilk pobiegł na skróty do domu babci.
Zapukał.
— Kto tam? — rozległo się ze środka.
Wilk odpowiedział cienkim głosem:
— To ja, Czerwony Kapturek. Przyniosłam ciasto i konfitury.
Babcia od razu nabrała podejrzeń. Głos był podobny, ale nie całkiem.
— Powiedz, jaką piosenkę śpiewałyśmy w zeszłą niedzielę — poprosiła.
Wilk się zmieszał. Nie znał żadnej babcinej piosenki.
— Nie pamiętam! Otwieraj prędzej!
Teraz babcia wiedziała już, że za drzwiami stoi ktoś obcy. Cicho zasunęła rygiel od środka i podeszła do spiżarni, gdzie znajdowało się drugie małe okienko.
Wilk znalazł jednak niedomknięte okno w kuchni i wszedł przez nie do domu. Zobaczywszy babcię, postanowił ją nastraszyć.
— Schowaj się w spiżarni i siedź cicho! — warknął.
Babcia się nie spierała. Weszła do spiżarni i zamknęła drzwi od wewnątrz.
Wilk założył jej nocny czepek, położył się do łóżka i naciągnął kołdrę aż po nos.
Wkrótce przyszedł Czerwony Kapturek. Dziewczynka znów przypomniała sobie radę mamy i zapukała.
— Babciu, to ja!
— Wejdź — odpowiedział chrapliwie wilk.
Przekroczyła próg i od razu poczuła, że coś jest nie tak. W pokoju było zbyt cicho.
Podeszła do łóżka.
— Babciu, jakie masz dzisiaj wielkie uszy.
— Żeby cię lepiej słyszeć.
— A jakie wielkie oczy.
— Żeby cię lepiej widzieć.
— I jakie wielkie ręce.
— Żeby cię mocniej przytulić.
Czerwony Kapturek cofnął się o krok.
— A dlaczego masz taki dziwny głos?
Wilk zrzucił kołdrę.
— Bo wcale nie jestem twoją babcią!
Dziewczynka przestraszyła się, lecz zamiast krzyczeć, rzuciła się ku drzwiom. Wilk próbował zagrodzić jej drogę, ale zahaczył łapą o kołdrę i z łoskotem upadł na podłogę.
Czerwony Kapturek wybiegł na dwór i głośno zawołał o pomoc.
W pobliżu przechodził właśnie leśniczy. Usłyszał wołanie i przybiegł pod domek.
Wilk zobaczył dorosłego mężczyznę, wyskoczył przez kuchenne okno i pognał do lasu tak szybko, że tylko liście zawirowały za nim.
— Babciu! — zawołał Czerwony Kapturek.
Ze spiżarni dobiegło pukanie.
Leśniczy otworzył drzwi i babcia wyszła.
— Nic ci się nie stało? — zapytała dziewczynka.
— Nic — uśmiechnęła się babcia. — A tobie?
Czerwony Kapturek skinął głową i mocno ją objął.
— Zeszłam ze ścieżki. Omal nie wpadłam w wielkie tarapaty.
— Najważniejsze, że to zrozumiałaś — powiedziała babcia. — Błędy się zdarzają. Trzeba umieć się na nich uczyć.
Usiedli przy stole, pokroili ciasto i zaparzyli herbatę. Leśniczego również poczęstowali kawałkiem.
Kilka dni później Czerwony Kapturek znów niósł babci koszyk smakołyków. Tym razem dziewczynka szła prosto ścieżką i nie zbaczała z drogi.
Na skraju lasu ponownie pojawił się wilk.
— Dzień dobry — powiedział. — Może pójdziesz inną drogą? Tam są słodsze jagody.
— Nie, dziękuję — odpowiedziała. — Znam swoją drogę.
I poszła dalej.
Wilk jeszcze chwilę postał, a potem zniknął wśród drzew. Zrozumiał, że tym razem podstęp się nie uda.
Kiedy Czerwony Kapturek dotarł do babci, obie zamknęły drzwi, postawiły koszyk na stole i się roześmiały.
— Wiesz, babciu — powiedziała dziewczynka — teraz rozumiem, że można być odważnym, nawet kiedy człowiek się boi.
— Co to znaczy?
— Pamiętać, co zrobić, choć jest trochę strasznie.
Babcia pokiwała głową.
— To już prawdziwa mądrość.
Odtąd Czerwony Kapturek nadal podziwiał kwiaty, słuchał ptaków i cieszył się lasem. Dziewczynka nauczyła się po prostu wybierać na to bezpieczne miejsca i odpowiedni czas.
A czerwony aksamitny kapturek jeszcze długo migał na znajomej ścieżce między wsią a trzema starymi dębami.
Niech ta opowieść zostawi w Twoim sercu odrobinę światła ✨
