

Filipiny
Dlaczego koguty walczą ze sobą
Bardzo stara filipińska baśń opowiada o królestwie, w którym wszyscy uwielbiali świętować.
- Kraj
- Filipiny
- Wiek
- 5–9 lat
- Czas czytania
- 6 min

Posłuchaj baśni
Dlaczego koguty walczą ze sobą
Bardzo stara filipińska baśń opowiada o królestwie, w którym wszyscy uwielbiali świętować.
W pałacu dzwoniły dzwoneczki, w ogrodach świeciły latarenki, w kuchni pachniało ryżem i słodkimi owocami, a na dziedzińcu niemal codziennie grali muzykanci.
Król i królowa mieli wszystko, czego mogli zapragnąć, lecz przez długi czas nie mieli dzieci.
Aż pewnego ranka wydarzył się cud: w królewskiej rodzinie pojawił się mały kogucik.
Nie zwyczajny kogucik, lecz prawdziwy książę. Gdy tylko otworzył oczy, uniósł głowę i zapiał:
— Kukuryku!
Król aż podskoczył z zaskoczenia, a królowa się roześmiała.
— Co za głos! — powiedziała. — Całe królestwo będzie wiedziało, kiedy nasz syn się budzi.
W następnym roku urodził się drugi kogucik. Potem trzeci. Potem czwarty.
Mijały lata i w pałacu zamieszkało trzynastu kogucich książąt.
Każdy miał jaskrawy grzebień. Każdy chodził z wysoko uniesioną głową. Każdy był przekonany, że właśnie jego głos jest najdonośniejszy.
Rankiem pierwszy wołał:
— Kukuryku! Obudziłem Słońce!
Drugi natychmiast odpowiadał:
— Nie, to ja je obudziłem!
Trzeci krzyczał:
— Obaj się spóźniliście. Ja jeszcze wcześniej pomyślałem, żeby zapiać!
— Pomyśleć to nie znaczy zapiać — mówił czwarty.
I zaczynała się kłótnia.
Dopóki król i królowa byli w pobliżu, łatwo godzili synów.
— Na wielkim dziedzińcu starczy miejsca dla wszystkich — przypominał król.
— A głos staje się piękniejszy wtedy, kiedy rozbrzmiewa we właściwym czasie, nie wtedy, gdy zagłusza inne — dodawała królowa.
Koguciki słuchały jednak tylko jednym uchem.
Pewnego dnia król zebrał synów w sali tronowej.
— Kiedyś będziecie musieli sami zajmować się sprawami dworu — powiedział. — Nauczcie się więc wspólnie naradzać.
— Ja umiem! — zawołał Pierwszy.
— Ja umiem lepiej! — krzyknął Drugi.
— Ja najlepiej! — podskoczył Trzeci.
Po kilku sekundach trzynaście głosów dudniło już pod sufitem.
Król potarł czoło.
— Wygląda na to, że czeka was jeszcze sporo ćwiczeń.
Upłynął pewien czas. Starzy władcy powierzyli troskę o królestwo dorosłym synom, a sami zamieszkali w cichym domu przy ogrodzie, gdzie wreszcie mogli spać do świtu.
Trzynastu kogutów zostało w pałacu samych.
Już pierwszego ranka pojawiło się najważniejsze pytanie:
— Kto będzie rządził?
— Ja! — powiedział Pierwszy. — Jestem najstarszy.
— Ale ja jestem najgłośniejszy! — zaprotestował Drugi.
— A ja mam najwyższy grzebień! — dodał Trzeci.
— Za to moje pióra lśnią w słońcu! — odezwał się Czwarty.
— A ja wczoraj pierwszy znalazłem ziarenko na podwórzu! — przypomniał Piąty.
Każdy znalazł powód, by uważać się za najlepszego.
Z początku bracia postanowili urządzić uczciwy konkurs piania.
Stanęli w szeregu na murze.
— Raz, dwa, trzy!
— KUKURYKUUU!
Dźwięk był tak głośny, że gołębie zerwały się z dachu, kucharz upuścił łyżkę, a strażnik pomyślał, że nadchodzi burza.
— Wygrałem! — oznajmiło jednocześnie wszystkich trzynastu.
Postanowili więc sprawdzić, kto najwyżej podskoczy.
Potem — kto najszybciej dobiegnie do bramy.
Potem — kto najpiękniej przejdzie przez dziedziniec.
Potem — czyj cień jest najdłuższy.
Z cieniem szczególnie im nie wyszło, ponieważ Słońce ciągle się przesuwało i zwycięzca zmieniał się co pięć minut.
— To nieuczciwe! — krzyczały koguty.
— Wszystkiemu winne Słońce!
Słońce oczywiście nic nie odpowiedziało.
Wreszcie bracia tak zapamiętali się w rywalizacji, że zaczęli trącać się ramionami i gniewnie wymachiwać skrzydłami.
— Odsuń się!
— Sam się odsuń!
— Ja tu stałem pierwszy!
— A ja pierwszy pomyślałem, żeby tu stanąć!
Hałas usłyszał stary ogrodnik. Przyszedł z koszykiem nasion i długo przyglądał się książętom.
— Co robicie? — zapytał.
— Ustalamy, kto jest najważniejszy — odpowiedział jeden kogut.
— Już trzeci dzień — uściślił drugi.
— I jak wam idzie?
Koguty umilkły.
— Jeszcze nie ustaliliśmy.
Ogrodnik skinął głową.
— A kto dzisiaj sprawdził wodę w poidłach?
Cisza.
— Kto pomógł otworzyć bramę kupcom?
Cisza.
— Kto obudził kucharzy o właściwej porze?
Koguty wymieniły spojrzenia.
— Wszyscy byliśmy zajęci zawodami.
— A zatem — powiedział ogrodnik — spieracie się, kto najlepiej pokieruje dworem, i przez tę kłótnię nikt nim nie kieruje.
Trzynaście grzebieni nieco opadło.
— Co mamy zrobić? — spytał najmłodszy kogucik.
— Spróbujcie podzielić się obowiązkami, zamiast wybierać jednego najlepszego.
Tak też zrobili.
Jeden odpowiadał za poranną pobudkę.
Drugi pilnował pory otwierania bramy.
Trzeci pomagał ogrodnikom wypatrywać rozsypanego ziarna.
Czwarty zaglądał do kurnika i sprawdzał, czy wieczorem wróciły wszystkie kurczęta.
Dla pozostałych też znalazły się zajęcia.
Przez kilka dni na dziedzińcu panował niezwykły spokój.
Pewnego ranka pierwszy kogut zapiał jednak tak pięknie, że drugi nie wytrzymał:
— Potrafię lepiej!
— Spróbuj!
— Kukuryku!
— Wcale nie lepiej!
Podbiegł trzeci:
— Przesuńcie się, pokażę wam, jak to się robi!
Wkrótce na murze znów stało kilka kogutów i każdy próbował przekrzyczeć pozostałych.
Ogrodnik usłyszał znajomą wrzawę, uśmiechnął się i tylko pokręcił głową.
Od tamtej pory, jak mówi stara baśń, koguty nie zapomniały dawnego zwyczaju walki o pierwszeństwo. Gdy się spotykają, prostują się, unoszą grzebienie i zdają się wspominać:
„A może właśnie dzisiaj wreszcie się okaże, kto tu rządzi?”.
Jeśli jednak uważnie się im przysłuchać, w każdym donośnym „kukuryku” można usłyszeć jeszcze inne przypomnienie: pragnienie pierwszeństwa czasem pochłania tak bardzo, że łatwo zapomnieć o sprawie, dla której w ogóle chciało się zostać pierwszym.
Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨
