

Filipiny
Dlaczego krowa ma luźną skórę na szyi
Bardzo dawno temu, gdy zwierzęta w baśniach rozmawiały ze sobą, żył pewien ubogi rolnik. Jego największym bogactwem były dwa pracowite zwierzęta: krowa i karabao, wielki bawół wodny.
- Kraj
- Filipiny
- Wiek
- 4–8 lat
- Czas czytania
- 6 min

Posłuchaj baśni
Dlaczego krowa ma luźną skórę na szyi
Bardzo dawno temu, gdy zwierzęta w baśniach rozmawiały ze sobą, żył pewien ubogi rolnik. Jego największym bogactwem były dwa pracowite zwierzęta: krowa i karabao, wielki bawół wodny.
Co rano zaprzęgał je do pługa i prowadził na pole. Ziemia była ciężka, słońce gorące, a pracy zawsze znajdowało się więcej niż wczoraj.
— Jeszcze jedna bruzda — mówił.
Przechodziły jeszcze jedną.
— I jeszcze.
Przechodziły drugą.
— Teraz już ostatnia.
Lecz po „ostatniej” jakoś zawsze pojawiała się kolejna.
Karabao był silny i małomówny. Ciężko stąpał po ziemi i cierpliwie ciągnął pług. Krowa też pracowała pilnie, ale pewnego dnia nie wytrzymała.
— Potrzebujemy odpoczynku — powiedziała gospodarzowi. — Choć odrobiny. Marzę też o kąpieli. Popatrz, ile na nas kurzu!
Rolnik spieszył się, żeby skończyć przed wieczorem, i machnął ręką.
— Później. Najpierw praca.
Nazajutrz było tak samo. Kolejnego dnia również.
Wieczorem krowa szepnęła do karabao:
— Tak nie może być. Jeśli sami nie zadbamy o odpoczynek, nikt nam go nie da. Chodźmy stąd. Znajdziemy miejsce, gdzie można spokojnie się paść i kąpać w rzece.
Karabao poruszył wielkimi uszami.
— Sam o tym myślałem — przyznał. — Ale bałem się, że się nie zgodzisz.
— Zatem postanowione.
Gdy tylko ucichły kroki na podwórku, przyjaciele wyszli cicho za bramę. Szli ścieżką z dala od dróg, na których mogliby spotkać ludzi.
Początkowo było im wesoło.
— Popatrz, ile trawy! — cieszyła się krowa.
— A tam cień pod drzewami — dodawał karabao.
Po długiej drodze nogi zrobiły się jednak ciężkie, a boki pokryła jeszcze grubsza warstwa kurzu.
Wreszcie usłyszeli wodę.
Szu… plusk… szu…
Za trzcinami płynęła szeroka, czysta rzeka.
Krowa aż podskoczyła.
— Kąpiel!
Karabao obejrzał się za siebie.
— Może najpierw odejdziemy dalej? Gospodarz pewnie już zauważył, że nas nie ma.
— Uszliśmy daleko — odparła krowa. — A woda taka chłodna. Tylko szybko się odświeżymy.
W starych baśniach zwierzęta potrafią czasem zdejmować skórę jak ubranie. Krowa i karabao starannie złożyli więc swoje stroje na brzegu i weszli do rzeki.
— To dopiero życie! — westchnęła krowa, zanurzając się po szyję.
Karabao prychnął z przyjemności i wypuścił nosem cały sznur bąbelków.
— Powinniśmy byli zrobić to wcześniej.
Pluskali się, oblewali nawzajem i całkiem zapomnieli o czasie.
Nagle karabao nastawił uszy.
— Słyszysz?
Gdzieś daleko trzasnęła gałąź.
Potem rozległy się kroki.
Wreszcie znajomy głos:
— Krooowo! Karabaooo!
Rolnik szedł wzdłuż brzegu. Trzymał długi kij, którym zwykle sprawdzał drogę i odgarniał wysoką trawę.
— Oj! Znalazł nas! — zawołała krowa.
— Ubieraj się prędko! — powiedział karabao.
Wyskoczyli z rzeki. Woda spływała z nich strugami, a na brzegu leżały dwa podobne zawiniątka.
W pośpiechu nie sprawdzali, które jest czyje.
Karabao chwycił pierwsze.
Krowa drugie.
Raz, dwa — i byli ubrani.
— Biegniemy!
Pomknęli ścieżką, ile sił w nogach.
Rolnik próbował ich dogonić, lecz sam był zmęczony długim marszem. Widząc, że się oddalają, przystanął.
— Uparciuchy — mruknął. — Chyba rzeczywiście zamęczyłem ich pracą.
Tymczasem krowa i karabao dotarli już na zieloną łąkę daleko od gospodarstwa.
Kiedy niebezpieczeństwo minęło, odetchnęli.
— Chyba nam się udało — powiedział karabao.
Krowa przytaknęła, ale nagle potarła szyję o drzewo.
— Coś jest nie tak.
Karabao też niezgrabnie poruszył barkami.
— Mnie jakoś ciasno.
Popatrzyli na siebie.
Najpierw milczeli.
Potem krowa szeroko otworzyła oczy.
— Przecież mam na sobie twój strój!
— A ja twój! — zawołał karabao.
Roześmiali się tak głośno, że ptaki zerwały się z trawy.
Karabao był większy, więc ubranie krowy opinało go zbyt mocno, szczególnie na szyi.
Skóra karabao była za to za duża dla krowy i zbierała się na jej szyi w miękkie fałdy.
— Musimy się zamienić — powiedziała krowa.
Odeszli jednak bardzo daleko od rzeki, a przed nimi leżały nowe drogi. Wciąż odkładali zamianę: najpierw trzeba było znaleźć nocleg, potem pastwisko, potem przejść przez wzgórza.
W końcu przywykli do nowego wyglądu i przestali o nim rozmawiać.
Według starej filipińskiej baśni dlatego krowa ma luźną skórę na szyi, niczym za szeroki kołnierz, a na karabao skóra leży ciaśniej.
Czy było tak naprawdę? To oczywiście dawna baśniowa odpowiedź na dziecięce „dlaczego”.
Patrząc jednak na krowę i karabao, można wyobrazić sobie, jak dwoje zmęczonych przyjaciół wyskakuje z chłodnej rzeki, w pośpiechu zamienia czarodziejskie ubrania i biegnie ku nowemu życiu.
Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨
