Okładka: Dlaczego małpa jest taka sprytna

Filipiny

Dlaczego małpa jest taka sprytna

Dawno temu, kiedy — jak opowiadają stare filipińskie baśnie — zwierzęta dopiero uczyły się swoich zwyczajów, w małej wiosce mieszkał ubogi człowiek z siedmioma synami.

Kraj
Filipiny
Wiek
4–8 lat
Czas czytania
5 min
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Dlaczego małpa jest taka sprytna

Dawno temu, kiedy — jak opowiadają stare filipińskie baśnie — zwierzęta dopiero uczyły się swoich zwyczajów, w małej wiosce mieszkał ubogi człowiek z siedmioma synami.

Dom mieli niewielki, pole też niezbyt duże, lecz rąk do pracy nie brakowało. Sześciu starszych synów pomagało ojcu: jeden nosił wodę, drugi naprawiał dach, inni pracowali w ogrodzie albo zbierali chrust w lesie.

Najmłodszy był zwinny, szybki i bardzo ciekawy świata. Dostrzegał rzeczy, obok których inni przechodzili obojętnie: gdzie ptak ukrył gniazdo, z której strony nadciąga deszczowa chmura, które owoce już dojrzały, a które powinny zostać na gałęzi.

Miał jednak niedobry zwyczaj: nie lubił, gdy ktokolwiek o coś go prosił.

Pewnego wieczoru ojciec posadził wszystkich synów przy drzwiach i powiedział:

— Jest nas wielu, a gospodarstwo małe. Jeśli każdy zajmie się swoją pracą, wszystkim będzie łatwiej.

Dał każdemu zadanie na miarę jego sił. Najmłodszemu polecił zbierać suche gałęzie na ognisko.

— To nietrudne — powiedział. — Dobrze znasz las i szybko biegasz. Tylko wracaj na czas.

Początkowo chłopiec się starał. Przynosił suche, proste gałązki, układał je pod daszkiem i nawet nauczył się, które drewno pali się dłużej, a które szybciej daje żar.

Z czasem we wsi nastały ciężkie dni. Ludzie zaczęli chorować, pracy przybyło, a rodzinie ubywało sił. Starsi bracia musieli wyjechać na długo do sąsiednich miejscowości w poszukiwaniu zarobku. Ojciec również zachorował i nie mógł już pracować jak dawniej.

Pomoc najmłodszego syna stała się szczególnie potrzebna.

— Synu, przynieś, proszę, wody — prosił ojciec.

— Później — odpowiadał chłopiec.

— Dołóż drewna do ognia.

— Teraz mi się nie chce.

— Zostań dziś przy mnie. Samemu jest mi ciężko.

Lecz chłopca ciągnęło do lasu. Tam nikt niczego nie żądał i nie było obowiązków. Szumiały liście, podskakiwały ptaki, na gałęziach kołysały się owoce, a ścieżki prowadziły, dokąd tylko zapragnął.

Pewnego ranka ojciec znów go zawołał:

— Podejdź, synu. Chciałbym z tobą porozmawiać.

Chłopiec usłyszał. Zatrzymał się przy drzwiach. Nawet obejrzał się za siebie.

Potem jednak pomyślał: „Jeśli podejdę, znowu poprosi mnie o jakąś pracę”.

I pobiegł do lasu.

Biegł długo, aż dachy wioski zniknęły za drzewami. W końcu usiadł na szerokiej gałęzi i westchnął z zadowoleniem.

— Teraz nikt mnie nie znajdzie.

Nagle las wokół ucichł.

Nie zaśpiewał żaden ptak. Nie trzasnęła gałązka. Nawet wiatr jakby wstrzymał oddech.

Chłopiec chciał zapytać: „Dlaczego jest tak cicho?”, lecz z ust wydobył mu się tylko dziwny dźwięk.

— U-u? A-a?

Spróbował ponownie.

Słowa nie przychodziły.

Ze zdumieniem dotknął twarzy. Ręce stały się dłuższe i sprawniejsze. Stopy z łatwością chwytały gałęzie. Za plecami kołysał się ogon.

Zmienił się w małpę.

Najpierw się przestraszył. Potem rozgniewał. A później długo siedział na drzewie i myślał.

Myśleć potrafił dobrze. Pamięć go nie opuściła. Pamiętał słowa ojca, pracę braci i każde swoje „później” oraz „nie chce mi się”.

Dopiero teraz zrozumiał coś prostego: rozum przydaje się także do dostrzegania tych, którzy potrzebują pomocy. Spryt to więcej niż odnajdywanie najsłodszego owocu i najkrótszej ścieżki.

Ludzkiej mowy nie odzyskał. Nauczył się jednak radzić sobie w lesie lepiej niż wiele innych zwierząt.

Wiedział, która gałąź się ugnie, a która pęknie. Sięgał po owoce z najcieńszych wierzchołków. Wcześniej niż inni zauważał zagrożenie i szybko znajdował wyjście, gdy drogę zagradzała woda albo gęstwina.

Inne małpy obserwowały go i naśladowały. Potem uczyły tego swoje młode.

Od tej pory, powiadali dawni bajarze, małpy są tak spostrzegawcze i pomysłowe.

Nie posługują się ludzkimi słowami, lecz uważnie patrzą, szybko się uczą, sprawnie używają łap i często znajdują rozwiązanie tam, gdzie inne zwierzęta są bezradne.

Dawna baśń przypomina jeszcze jedno: bystry umysł to wielki dar. Dobrze, kiedy idzie w parze z dobrym sercem.

Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨