

Filipiny
Dlaczego nietoperze latają nocą
Bardzo dawno temu, gdy według starej filipińskiej baśni świat dopiero uczył się być światem, Dzień i Noc nie potrafili podzielić się niebem.
- Kraj
- Filipiny
- Wiek
- 4–8 lat
- Czas czytania
- 6 min

Posłuchaj baśni
Dlaczego nietoperze latają nocą
Bardzo dawno temu, gdy według starej filipińskiej baśni świat dopiero uczył się być światem, Dzień i Noc nie potrafili podzielić się niebem.
Dzień mówił:
— Potrzebuję więcej czasu. Oświetlę drzewa, rzeki, drogi i pola.
Noc odpowiadała:
— Mnie również potrzeba czasu. Bez ciemności nikt nie zobaczy gwiazd, nie usłyszy cichych nocnych dźwięków i nie odpocznie.
Słońce wschodziło jasno, Księżyc podnosił się łagodnie, a między nimi pozostawała krótka złota pora: wieczór.
Właśnie nad rzeką, pod miękkim zielonym mchem, mieszkało wtedy maleńkie stworzonko. Było tak drobne, że za dnia łatwo można je było pomylić z suchym listkiem. Miało już cienkie skrzydełka, lecz nie wiedziało jeszcze, kiedy z nich korzystać.
Pewnego ranka wysunęło się spod mchu.
— Dzisiaj polecę bardzo daleko! — postanowiło.
Rozłożyło skrzydełka, odbiło się od kamyka i wzleciało.
Zaledwie jednak uniosło się ponad trawę, promień słońca trafił prosto w jego oczy.
— Oj!
Zmrużyło powieki, zachwiało się w powietrzu i omal nie wpadło w trzciny.
— Ostrożnie! — zaszeleściły. — Twoje oczy nie lubią tak ostrego światła.
— Przyzwyczaję się — odparło uparcie stworzonko.
Spróbowało ponownie.
Wzbiło się wyżej.
Zmrużyło oczy.
Skręciło w lewo zamiast w prawo.
Niemal wylądowało na grzbiecie sennego żółwia.
— Hej! — oburzył się żółw. — Jestem powolny, ale nie jestem lądowiskiem!
— Przepraszam — pisnęło stworzonko i wróciło pod mech.
Za dnia siedziało w chłodnym cieniu i rozmyślało:
— Wszyscy latają, biegają albo skaczą w słońcu. Dlaczego mnie się nie udaje?
Obok przebiegła jaszczurka.
— Może wybierasz niewłaściwą porę? — podsunęła.
— Czy każdy ma własną porę?
— Oczywiście. Kwiaty wiedzą, kiedy się otwierać. Ptaki wiedzą, kiedy śpiewać. Nawet rzeka wie, kiedy płynąć cicho, a kiedy szumieć po deszczu.
Stworzonko wyjrzało na zewnątrz.
Słońce nadal świeciło wysoko.
— To zaczekam.
Dzień minął.
Nad rzeką przeciągnął chłodny wietrzyk. Niebo zrobiło się różowe, potem liliowe. Słońce dotknęło skraju ziemi i jego światło przestało oślepiać.
Stworzonko ostrożnie wyszło spod mchu.
— Teraz? — zapytało rzekę.
— Spróbuj — zaszemrała.
Rozpostarło skrzydła.
Raz — wzniosło się ponad trawę.
Dwa — przeleciało nad krzakiem.
Trzy — zakrążyło nad wodą.
Tym razem oczy nie bolały. W łagodnym wieczornym świetle wszystko widziało zadziwiająco dobrze: ciemne zarysy drzew, srebrną smugę rzeki, małe owady nad wodą i pierwszą gwiazdę.
— Lecę! — zapiszczało radośnie. — Naprawdę lecę!
Zataczało kręgi, unosiło się wyżej, opadało niżej i zawracało tak szybko, że wiatr świstał przy uszach.
Kiedy zrobiło się zupełnie ciemno, wzeszedł Księżyc.
— Dobry wieczór, mały podróżniku — powiedział.
— Dobry wieczór! — odpowiedziało stworzonko. — Chyba znalazłem swoją porę.
— Jaką?
— Tę, która zaczyna się, kiedy Słońce już nie oślepia, a świat jeszcze nie zasnął.
Księżyc się uśmiechnął.
— A więc zmierzch i noc.
— Zmierzch i noc — powtórzyło stworzonko. — Ładne słowa.
Od tej pory za dnia odpoczywało w przytulnych ciemnych miejscach: w dziuplach, pod liśćmi i między kamieniami. Gdy wieczór ochładzał powietrze, budziło się i ruszało w lot.
Z czasem doczekało się wielkiej rodziny. Małe skrzydlate dzieci pytały:
— Dlaczego nie latamy razem z dziennymi ptakami?
A ich matka odpowiadała:
— Świat jest wielki. Wystarczy w nim miejsca dla miłośników poranka, południa i tych, którym najlepiej pod gwiazdami.
— A kim my jesteśmy?
— Nietoperzami.
Jedno z maluchów zawsze dodawało:
— Nocnymi nietoperzami!
— Wszystkie nietoperze w naszej baśni są nocne — śmiała się matka.
Kiedy nadchodził upał, drzemały w chłodzie. O zmierzchu wylatywały w spokojne powietrze. Nad rzeką słychać było tylko lekki szelest skrzydeł i cieniutkie piski.
Inne zwierzęta stopniowo się do nich przyzwyczaiły.
Żółw, na którym pierwszy nietoperz omal kiedyś nie wylądował, żartował:
— Widzę, że nauczyłeś się wreszcie odróżniać rzekę od mojego grzbietu.
— Nocą o wiele lepiej widzę drogę — odpowiadał nietoperz.
— To lataj sobie. Tylko ciszej nad moim posłaniem.
Tak dawna opowieść wyjaśniała, dlaczego nietoperze odpoczywają za dnia i wylatują, kiedy ciemnieje.
Jeśli więc wieczorem nad rzeką lub w ogrodzie przemknie nad głową ciemne skrzydełko, można przypomnieć sobie maleńkiego bohatera tej historii. Znalazł porę, w której jego skrzydłom było najlepiej.
Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨
