

Niemcy
Doktor Wszystkowiedzący
Żył kiedyś biedny chłop o imieniu Krab. Miał niewielki domek, dwa woły i stary wóz. Żeby zarobić na chleb, rąbał drewno, układał je na wozie i woził do miasta.
- Kraj
- Niemcy
- Wiek
- 6–10 lat

Posłuchaj baśni
Doktor Wszystkowiedzący
Żył kiedyś biedny chłop o imieniu Krab. Miał niewielki domek, dwa woły i stary wóz. Żeby zarobić na chleb, rąbał drewno, układał je na wozie i woził do miasta.
Pewnego razu sprzedał cały wóz drewna zamożnemu lekarzowi. Lekarz poprosił, żeby zaczekał na zapłatę, a sam właśnie siadał do obiadu. Na stole parowała zupa, pachniał świeży chleb, a w dzbanku połyskiwał jabłkowy napój.
Krab patrzył na to wszystko i myślał:
„Jak dobrze być lekarzem! Ludzie cię szanują, a pracować nie trzeba w lesie na deszczu. Ciekawe, czy ja też mógłbym zostać doktorem?”
Zdobył się na odwagę i zapytał gospodarza:
— Panie doktorze, czy bardzo trudno zostać kimś takim jak pan?
Lekarz postanowił zażartować.
— Ależ nie — odpowiedział. — Kup wielką książkę z kogucikiem na okładce, włóż porządny kaftan, powieś nad drzwiami szyld „Doktor Wszystkowiedzący” i gotowe.
Krab nie zrozumiał, że to żart.
Sprzedał wóz i woły, kupił elementarz z namalowanym kogucikiem, nowy kaftan i zamówił kolorowy szyld. Wkrótce nad jego drzwiami widniał napis:
„Doktor Wszystkowiedzący”.
Żona Greta przeczytała go i pokręciła głową.
— Krabie, sama tabliczka nie czyni człowieka mądrym.
— Za to teraz wszyscy wiedzą, gdzie mnie szukać — odpowiedział z powagą.
Minęło kilka tygodni. Krab udzielał ludziom najprostszych rad: odpocząć, napić się ciepłej herbaty, nie chodzić boso po zimnej ziemi. Za każdym razem, gdy nie znał odpowiedzi, długo kartkował elementarz, jakby zapisano w nim wszystkie tajemnice świata.
Pewnego dnia przed jego dom zajechała wspaniała kareta.
Wysiadł z niej służący bogatego pana.
— Czy to pan jest Doktorem Wszystkowiedzącym?
Krab spojrzał na własny szyld.
— Tak tu napisano.
— Mojemu panu zginęła duża suma pieniędzy. Podobno pan wie wszystko. Proszę z nami pojechać i pomóc odnaleźć zgubę.
Krab przełknął ślinę.
Nie miał najmniejszego pojęcia, jak szuka się skradzionych pieniędzy.
— Pojadę — powiedział po chwili. — Ale moja żona Greta musi jechać ze mną.
— Niech jedzie.
Tak Krab i Greta znaleźli się w wielkim majątku. Gospodarz postanowił najpierw nakarmić gości. Kiedy pierwszy służący przyniósł potrawę, Krab lekko trącił żonę łokciem.
— Greto, oto pierwszy.
Miał na myśli pierwszy półmisek.
Służący jednak pobladł. Był bowiem jednym z tych, którzy wiedzieli, gdzie ukryto pieniądze.
„Rozpoznał mnie!” — pomyślał.
Po chwili wszedł drugi służący z kolejnym daniem.
— A oto drugi — szepnął Krab.
Drugi służący omal nie upuścił naczynia.
Trzeci usłyszał:
— Oto trzeci.
I również się przeraził.
Tymczasem Greta niczego nie rozumiała.
— Dlaczego liczysz służących? — zapytała szeptem.
— Nie liczę służących, tylko półmiski. Chcę wiedzieć, kiedy będzie deser.
Czwarty służący wniósł miskę przykrytą pokrywą.
Gospodarz się uśmiechnął.
— Doktorze Wszystkowiedzący, pokaż nam swą mądrość. Zgadnij, co jest pod pokrywą.
Krab poczuł, że dłonie robią mu się lodowate.
Patrzył na miskę, potem na elementarz i wreszcie smutno wymamrotał:
— Ech, biedny Krabie, teraz wpadłeś…
Gospodarz ze zdumieniem podniósł pokrywę.
W misce leżały gotowane kraby.
— Niesłychane! — wykrzyknął. — Nawet to pan wiedział!
Krab zamrugał.
— Cóż… Dzisiaj naprawdę mam szczęście.
Trzej służący wymienili spojrzenia. Teraz już nie mieli wątpliwości: Doktor Wszystkowiedzący wie wszystko.
Po obiedzie poprosili go na korytarz.
— Panie doktorze — szepnął pierwszy — musimy z panem porozmawiać.
Przyznali, że sami ukryli pieniądze. Z początku myśleli, że nikt nie zauważy straty, ale teraz bali się następstw i chcieli wszystko oddać.
— Pokażcie, gdzie są — powiedział Krab. — Najlepiej zrobicie, jeśli zwrócicie każdą monetę i nigdy więcej tak nie postąpicie.
Służący zaprowadzili go do kryjówki.
Krab wrócił do sali z bardzo poważną miną. Położył przed sobą elementarz, otworzył go, przewrócił kilka stron i powiedział:
— Zaraz moja książka podpowie, gdzie szukać.
Tymczasem jeszcze jeden służący, ciekawy, czy doktor naprawdę wie wszystko, ukrył się za wielkim piecem.
Krab kartkował książkę, szukając swojego znajomego kogucika z okładki, lecz nie mógł go znaleźć.
— Wiem, że gdzieś tu jesteś — mruknął gniewnie do kogucika. — Lepiej już wyjdź!
Służący za piecem aż podskoczył.
— O mnie też wie! — zawołał i wyskoczył z kryjówki.
Wszyscy w sali znieruchomieli.
Greta zasłoniła dłonią uśmiech.
Krab wstał i uroczyście oznajmił gospodarzowi, gdzie leżą pieniądze. Wkrótce cała suma wróciła do właściciela.
Gospodarz był zachwycony.
— Doktorze Wszystkowiedzący, zasłużyłeś na swoje miano!
Krab spojrzał na Gretę. Tylko lekko uniosła brwi.
Wtedy po raz pierwszy tego dnia postanowił powiedzieć szczerą prawdę.
— Nie całkiem, proszę pana. Dziś bardzo pomógł mi przypadek. A niektórym starczyło sumienia, żeby naprawić błąd. Na pewno nie wiem wszystkiego na świecie.
Gospodarz się roześmiał.
— W takim razie wie pan przynajmniej jedną rzadką rzecz: kiedy należy przyznać, że się czegoś nie wie.
Hojnie zapłacił Krabowi za pomoc.
Po powrocie do domu Krab zdjął szyld „Doktor Wszystkowiedzący” i odstawił go do komórki.
— Już nie jesteś doktorem? — zapytała Greta.
— Może kiedyś zostanę — odpowiedział. — Ale najpierw trzeba się uczyć. Jeden kogucik na książce nie wystarczy do mądrości.
Od tamtej pory dużo czytał, uważnie słuchał ludzi i nigdy nie wstydził się powiedzieć: „Tego jeszcze nie wiem”.
A dawny szyld czasem pokazywał gościom, opowiadając niezwykłą historię o dniu, w którym przypadek naprawdę uczynił go Doktorem Wszystkowiedzącym.
Niech ta opowieść zostawi w Twoim sercu odrobinę światła ✨
