Okładka: Gadatliwa żółwica

Indie

Gadatliwa żółwica

Nad małym stawem mieszkała żółwica. Była dobra, wesoła i bardzo lubiła towarzystwo. Najbardziej ze wszystkiego uwielbiała jednak mówić.

Kraj
Indie
Wiek
3–7 lat
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Gadatliwa żółwica

Nad małym stawem mieszkała żółwica. Była dobra, wesoła i bardzo lubiła towarzystwo. Najbardziej ze wszystkiego uwielbiała jednak mówić.

Opowiadała o porannym słońcu, o chmurach, o najsmaczniejszych wodnych roślinach, o żabach, owadach, wczorajszym deszczu, a nawet o tym, jak przyjemnie leży się na ciepłym kamieniu.

Gdy ktoś zaczynał:

— Widziałem dziś piękny kwiat...

żółwica już odpowiadała:

— A ja widziałam trzy! Jeden biały, drugi żółty, a trzeci... Zaraz ci wszystko opowiem!

Jej najlepszymi przyjaciółkami były dwie dzikie kaczki. Co roku przylatywały nad staw i spędzały tam kilka miesięcy.

Pewnego dnia oznajmiły:

— Wkrótce musimy lecieć dalej. Za wzgórzami leży wielkie jezioro. Woda jest tam czysta, brzegi zielone, a lilii wodnych tyle, jakby po tafli rozsypano małe talerzyki.

— Ja też chcę tam polecieć! — zawołała żółwica. — Nigdy nie widziałam wielkiego jeziora. Jakie rosną przy nim drzewa? A jakie pływają tam ryby? Czy są żaby? I czy...

— Jest tam prawie wszystko, o co chcesz zapytać — roześmiały się kaczki. — Mamy jednak jeden kłopot: nie umiesz latać.

Żółwica posmutniała. Wtedy jedna z kaczek powiedziała:

— Wpadłyśmy na pomysł.

Znalazły mocny, prosty patyk.

— My chwycimy jego końce dziobami — wyjaśniły. — Ty złapiesz mocno środek pyszczkiem. W ten sposób przeniesiemy cię nad nowe jezioro.

Żółwica aż podskoczyła z radości.

— Co za świetny pomysł! Kiedy lecimy? Wysoko? Szybko? A czy po drodze...

— Zaczekaj — przerwała jej pierwsza kaczka. — Jest jedna bardzo ważna zasada.

— W czasie lotu nie wolno ci mówić.

Żółwica zamrugała zdumiona.

— Ani słowa?

— Ani słowa. Gdy tylko otworzysz pyszczek, puścisz patyk.

Żółwica złożyła uroczystą obietnicę:

— Będę milczeć!

Następnego ranka kaczki chwyciły końce patyka, żółwica zacisnęła pyszczek na jego środku i wzniosły się w niebo.

Z początku żółwica zupełnie zapomniała o rozmowach. Pod nią przesuwały się zielone pola. Drogi wyglądały jak cienkie wstążki, drzewa jak małe parasolki, a domy jak pudełka z zabawkami.

„Jak tu pięknie!” — chciała wykrzyknąć, ale w porę przypomniała sobie o patyku. Zacisnęła go tylko mocniej.

Niebawem przelatywały nad wioską. Dzieci dostrzegły niezwykłych podróżnych i zaczęły wskazywać na nich palcami.

— Patrzcie! Dwie kaczki niosą żółwicę!

— Ależ pomysł!

— Jaka zabawna pasażerka!

Żółwica usłyszała te słowa i pomyślała:

„Zabawna? Ja? Przecież sama zgodziłam się na tę podróż! Mogłabym im wyjaśnić...”.

Już prawie otworzyła pyszczek, lecz jedna z kaczek spojrzała na nią znacząco. Żółwica znów zacisnęła szczęki na patyku i poleciały dalej.

Za następnym wzgórzem kilku ludzi pracowało w polu. Jeden z nich podniósł głowę i roześmiał się:

— Spójrzcie na tę rozgadaną żółwicę! Ciekawe, jakim cudem udaje jej się milczeć!

Tego żółwica już nie wytrzymała.

— Wcale nie jestem... — zaczęła.

W tej samej chwili patyk wysunął się jej z pyszczka.

— Ojej!

Na szczęście tuż pod nią jechał duży wóz po brzegi wypełniony miękkim sianem.

Puff!

Żółwica wpadła prosto w siano i zapadła się w nim tak głęboko, że na zewnątrz wystawał tylko wierzchołek jej skorupy. Woźnica zatrzymał konia.

— Ależ gość spadł mi z nieba! — zdumiał się.

Kaczki prędko wylądowały obok wozu.

— Nic ci się nie stało? — zapytały zmartwione.

Żółwica wysunęła głowę z siana.

— Nic — odparła cichutko.

Kaczki spojrzały po sobie.

— Chciałabyś coś dodać?

Żółwica pomyślała. Pomyślała jeszcze trochę. I po raz pierwszy w życiu nie pospieszyła się z odpowiedzią.

— Nie — powiedziała wreszcie. — Teraz wolałabym was posłuchać.

Kaczki się uśmiechnęły. Po krótkim odpoczynku znowu chwyciły patyk. Żółwica zacisnęła na nim pyszczek i tym razem przez całą drogę nie odezwała się ani słowem.

Kiedy dotarły nad wielkie jezioro, zobaczyła zielone brzegi, lśniącą wodę i mnóstwo lilii wodnych. Dopiero wtedy puściła patyk i zawołała:

— Jak tu pięknie!

Kaczki roześmiały się.

— Teraz możesz mówić!

Żółwica nie przestała być rozmowna. Nadal kochała opowieści, żarty i długie pogawędki. Odkryła jednak ważną tajemnicę: czasem najmądrzejsze słowo to to, którego w porę postanowimy nie wypowiadać.

Niech ta opowieść zostawi w Twoim sercu odrobinę światła ✨