Okładka: Gołąb i wrona

Indie

Gołąb i wrona

W dużym domu znajdowała się przestronna kuchnia. Pod jej dachem, w małym plecionym koszyku, mieszkał szary gołąb. Kucharz dobrze go znał i codziennie zostawiał mu miseczkę czystej wody oraz kilka ziaren.

Kraj
Indie
Wiek
3–7 lat
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Gołąb i wrona

W dużym domu znajdowała się przestronna kuchnia. Pod jej dachem, w małym plecionym koszyku, mieszkał szary gołąb. Kucharz dobrze go znał i codziennie zostawiał mu miseczkę czystej wody oraz kilka ziaren.

Gołąb był spokojny i uprzejmy. Rano wylatywał na podwórze, szukał nasion, a wieczorem wracał do swojego koszyka.

Pewnego dnia za kuchennym oknem przemknęła czarna wrona.

Zajrzała do środka i zobaczyła na stołach tyle smakowitych rzeczy, że aż zadrżały jej skrzydła z niecierpliwości.

— Gdyby tak pomieszkać tu choć jeden dzień! — szepnęła.

Rozumiała jednak, że kucharz nie zaprosi jej ot tak do kuchni.

Nazajutrz rano zaczekała na gołębia i poleciała za nim.

Gołąb się obejrzał.

— Dlaczego za mną lecisz?

— Bo cię lubię — odpowiedziała słodko wrona. — Zostańmy przyjaciółmi i razem szukajmy jedzenia.

— Ale przecież jadamy co innego — zdziwił się gołąb.

— To nic — odparła wrona. — Najważniejsze jest miłe towarzystwo.

Gołąb nie widział w tym nic złego i się zgodził.

Cały dzień latali razem. Gołąb cierpliwie zbierał ziarenka, a wrona to zostawała w tyle, to wracała, udając, że również pilnie czegoś szuka.

Wieczorem przylecieli do kuchni.

Kucharz zobaczył nowego gościa i powiedział:

— Skoro to twoja przyjaciółka, gołębiu, niech i ona ma gdzie nocować.

Powiesił obok drugi mały koszyk.

Wrona była zachwycona.

„Wspaniale! — pomyślała. — Teraz wystarczy poczekać na odpowiednią chwilę”.

Kilka dni później w kuchni przygotowywano uroczystą kolację. Na stole stały misy, pachniały przyprawy, a kucharz rozkładał potrawy na talerzach.

Wrona z trudem usiedziała w koszyku.

Gołąb ją zawołał:

— Lećmy na dwór poszukać śniadania.

Wrona chwyciła się za brzuch.

— Nie mogę! Jakoś niedobrze się dziś czuję.

Gołąb przyjrzał się jej uważnie.

— Dziwne. Jeszcze przed chwilą tak wpatrywałaś się w stół, że prawie wypadłaś z koszyka.

— Po prostu podziwiałam naczynia — odpowiedziała pospiesznie.

— No dobrze — powiedział gołąb. — Tylko nie ruszaj cudzych rzeczy. Jeśli kucharz zechce, sam cię poczęstuje. Kraść nie wolno.

I odleciał.

Wrona została sama.

Kucharz ustawił gotowe potrawy na stole i wyszedł po wodę.

— Oto moja szansa! — szepnęła.

Pofrunęła na brzeg stołu, a potem podskoczyła bliżej wielkiego talerza.

— Tylko malutki kawałeczek — powiedziała do siebie.

Lecz ledwie wyciągnęła dziób, talerz zadźwięczał.

Wrona przestraszyła się, zatrzepotała skrzydłami i potrąciła łyżkę.

Dzyń!

Łyżka spadła na miskę.

Brzdęk!

Miska się zachwiała, a pokrywka garnka potoczyła po podłodze.

Turrr! Dzyń!

Kucharz przybiegł na ten hałas.

Na stole stała wrona, a obok niej chwiała się cała góra naczyń.

— A więc to ty postanowiłaś rządzić w mojej kuchni! — zawołał.

Wrona wpadła w taki popłoch, że usiadła prosto w misce z mąką.

Puf!

W powietrze wzbił się biały obłoczek.

Kiedy gołąb wrócił, ujrzał niezwykły widok: z ciemnego koszyka wyglądała niemal biała wrona. Na głowie sterczała jej puszysta czupryna z mąki.

— Kto to taki? — zapytał gołąb z udawanym zdziwieniem. — Zostawiłem tu wronę, a widzę jakiegoś białego ptaka.

Wrona spuściła głowę.

— Nie śmiej się. Nie posłuchałam cię.

— I co się stało?

— Chciałam wziąć jedną rzecz bez pozwolenia, a urządziłam cały koncert na garnkach.

Gołąb ledwie powstrzymał uśmiech.

— Teraz rozumiesz, dlaczego lepiej poprosić, niż chwytać cudze?

Wrona skinęła głową.

Następnego ranka razem z gołębiem przyniosła kucharzowi kilka błyszczących kasztanów znalezionych w ogrodzie i położyła je przy drzwiach. Tak, po swojemu, poprosiła o wybaczenie.

Kucharz wszystko zrozumiał. Uśmiechnął się i nasypał ziaren obu ptakom.

Od tej pory wrona jeszcze nieraz zerkała łakomie na kuchenne przysmaki. Za każdym razem przypominała sobie jednak biały obłok mąki i brzęk naczyń.

Wtedy mówiła do siebie:

— Lepiej najpierw zapytać.

A gołąb, słysząc te słowa, kiwał głową z zadowoleniem.

Niech ta opowieść zostawi w Twoim sercu odrobinę światła ✨