Okładka: Guairao i mała żabka

Chile

Guairao i mała żabka

Na skraju chilijskiego mokradła, gdzie woda połyskiwała między trzcinami, mieszkała mała żabka. W dzień wygrzewała się na wilgotnym brzegu, a wieczorem słuchała szelestu ptasich skrzydeł nad wodą.

Kraj
Chile
Wiek
4–8 lat
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Guairao i mała żabka

Na skraju chilijskiego mokradła, gdzie woda połyskiwała między trzcinami, mieszkała mała żabka. W dzień wygrzewała się na wilgotnym brzegu, a wieczorem słuchała szelestu ptasich skrzydeł nad wodą.

Doskonale znała swoje mokradło. Wiedziała, gdzie muł jest miękki, gdzie pod wodą leży płaski kamień i gdzie między trzcinami znajduje się wąskie przejście, przez które duży ptak się nie przeciśnie.

Pewnego ranka nad strumieniem leciał guairao, długonogi ptak błotny. Krążył nisko i uważnie wypatrywał śniadania.

Nagle dostrzegł żabkę.

— Ciebie jeszcze dzisiaj nie widziałem! — zawołał i gwałtownie opadł ku brzegowi.

Żabka uniosła głowę. Wielki dziób zbliżał się tak szybko, że nie było czasu na długie namysły.

Hop!

Skoczyła prosto do wody.

Plusnęło i na powierzchni zostały tylko rozchodzące się kręgi.

Guairao wylądował tuż przy strumieniu i zajrzał do niego ze zdumieniem.

— Dziwne stworzenie — wymamrotał. — Zobaczyło mnie i od razu do wody. Chyba uznało, że lepiej się zmoczyć, niż spotkać z moim dziobem.

Chodził wzdłuż brzegu, zaglądał między źdźbła trawy, lecz żabki nigdzie nie było widać.

Ona tymczasem wcale nie wpadała w panikę. Zanurkowała, przepłynęła kawałek i ukryła się za płaskim kamieniem. Tam było cicho i chłodno.

Obok przemknęła mała rybka.

— Dokąd tak się spieszysz? — zapytała.

— Na górze jest guairao — odpowiedziała żabka. — Myśli, że woda jest dla mnie niebezpieczna.

Rybka cichutko zabulgotała, jakby się śmiała.

— Dziwne. Dla mnie woda to dom.

— A dla mnie dobra kryjówka — powiedziała żabka. — Po prostu nie każdy wie, że inni potrafią coś, czego on sam nie umie.

Guairao czekał jeszcze chwilę na brzegu.

— Nie ma jej i nie ma — westchnął. — Polecę poszukać śniadania gdzie indziej.

Rozpostarł skrzydła, wzbił się ponad trzciny i zniknął za zakrętem strumienia.

Żabka nie spieszyła się z wyjściem. Poczekała, aż cień ptaka zupełnie zniknie z wody. Wtedy podpłynęła do przeciwległego brzegu i cichutko wdrapała się na ciepły kamień.

— Kum — powiedziała z zadowoleniem. — Nie każdy, kto nurkuje, tonie. I nie każdy, kto lata wysoko, zna wszystkie tajemnice mokradła.

Rybka wystawiła pyszczek nad wodę.

— Co teraz zrobisz?

— To samo co zwykle. Tylko dzisiaj usiądę bliżej trzcin.

Ułożyła się tam, gdzie słońce przeświecało między zielonymi łodygami drobnymi złotymi plamkami.

Guairao do końca dnia nie dowiedział się, gdzie zniknęła jego szybka znajoma.

Kiedy bowiem niebezpieczeństwo jest blisko, nie zawsze zwycięża największy albo najgłośniejszy. Czasem wystarczy dobrze znać własny świat i w porę wykonać jeden właściwy skok.

Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨