Okładka: Jak Gluskap stworzył ptaki

Kanada

Jak Gluskap stworzył ptaki

Gluskap, ptaki, jesienne liście, stworzenie

Kraj
Kanada
Wiek
5–9 lat
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Jak Gluskap stworzył ptaki

Bardzo dawno temu, w czasach dawnych opowieści, nad północnymi ziemiami wędrował potężny Wilk Wiatr. Mieszkał daleko na północy, w Krainie Nocy, i czasami całymi dniami siedział cichutko. Wtedy morze robiło się gładkie, trawa się nie poruszała, a liście na drzewach nieruchomiały.

Ale gdy Wilk Wiatr się złościł, było go słychać z daleka.

U-u-u-u-u!

Wpadał na lasy, uginał młode drzewa, kołysał stare sosny, wzburzał fale i pędził chmury po niebie.

Pewnego razu nad wielką wodą mieszkały rodziny rybaków. Dorośli wypłynęli łodziami sprawdzić sieci, a dzieci zostały na brzegu.

Nagle z północy nadleciał Wilk Wiatr.

Morze pociemniało. Fale się podniosły. Dorośli szybko schronili się w spokojnej zatoce za skałami i nie mogli od razu wrócić do domu.

A dzieci usłyszały wycie wiatru i pobiegły szukać bezpiecznego miejsca.

— Tutaj! — krzyknęła starsza dziewczynka.

Schowały się w niewielkiej jaskini między skałami. Przed wejściem leżał wielki, płaski kamień i dzieci razem przysunęły go bliżej, żeby wiatr nie wpadał do środka.

Wilk Wiatr huczał przy skałach całą noc, ale jaskinia była mocna.

Rano burza ruszyła dalej.

Dzieci wyszły na zewnątrz. Wiedziały, że dorośli wrócą, gdy tylko morze się uspokoi. Na razie jednak lepiej było trzymać się z dala od otwartego brzegu.

Poszły w głąb lasu i znalazły zieloną dolinę, w której rosły wierzby, brzozy, klony, dęby i olchy. Ich gęste korony łączyły się nad głowami niczym olbrzymi zielony dach.

Tutaj Wilk Wiatr nie mógł już tak łatwo dosięgnąć dzieci. Gałęzie rozbijały jego porywy, a liście szeleściły:

— Nie bójcie się. Jesteśmy obok.

Przez całe lato dzieci mieszkały przy lesie i czekały na swoje rodziny. Dorośli w końcu je znaleźli i wszyscy ucieszyli się ze spotkania. Pokochali tę dolinę za ochronę i chłód.

Ale Wilk Wiatr nie zapomniał o drzewach.

— To one stanęły mi na drodze — złościł się.

Gdy nadeszła jesień, Wilk Wiatr wrócił razem z zimnem. Krążył między pniami, szarpał gałęzie i zrywał liście.

Z klonów poleciały liście czerwone i purpurowe. Z brzóz — złote. Z dębów — brązowe. Z wierzb i olch — żółtozielone.

Listki wirowały w powietrzu i układały się na ziemi w barwny dywan.

Tylko świerki, sosny, cedry i inne wiecznie zielone drzewa stały mocno. Ich igły nie opadły i nadal dawały schronienie przed wiatrem.

Kiedy burza ucichła, dzieci wyszły do lasu i się zasmuciły.

— Drzewa nam pomagały — powiedziały. — A teraz ich liście leżą na ziemi.

Właśnie wtedy do doliny przyszedł Gluskap, wielki bohater i mądry czarodziej dawnych opowieści. W tej historii co roku wysłuchiwał dziecięcych próśb i starał się pomagać tam, gdzie mógł.

— Czego pragniecie? — zapytał.

Dzieci odpowiedziały:

— Nie prosimy dla siebie. Chcemy, żeby liście, które chroniły nas przed Wilkiem Wiatrem, wróciły na drzewa.

Gluskap długo patrzył na różnokolorowy dywan pod nogami.

— Opadłych liści nie można już przywrócić takimi, jakie były — powiedział wreszcie. — Ale dobry uczynek nie powinien znikać bez śladu. Dam mu inne życie.

W tamtych dawnych czasach, jak opowiada baśń, w lesie nie było jeszcze małych ptaków śpiewających. Nad wodą latały mewy, żurawie, kaczki i inne duże ptaki. Ale w gałęziach nie dźwięczały poranne pieśni.

Gluskap pochylił się, podniósł garść liści i powiedział:

— Niech każdy listek zachowa swój kolor. Niech nauczy się latać, tak jak kiedyś wirował w powietrzu. Niech wiatr i woda podarują mu głos. I niech nowe ptaki wracają do drzew, bo właśnie liście dały im życie.

Przesunął ręką nad ziemią.

I wydarzył się cud.

Czerwone liście klonu zadrżały i przemieniły się w ptaki o jaskrawych piersiach. Złote listki brzozy stały się małymi, żółtymi śpiewakami. Brązowe liście dębu ożyły w ciepłych brązowych i rudawych barwach. Zielonkawe liście wierzb i olch przemieniły się w lekkie ptaszki, które niemal zawisały w powietrzu.

Najpierw rozległ się jeden cichy dźwięk:

— Ćwir.

Potem drugi:

— Ti-li-li.

A potem cały las rozdzwonił się śpiewem.

Ptaki wzleciały w górę i usiadły na gałęziach. Przelatywały z drzewa na drzewo, jakby szukały swoich dawnych krewnych — listków, które wiosną miały znów pojawić się na gałęziach.

Dzieci śmiały się i słuchały.

— A co będzie zimą? — spytał najmniejszy chłopiec.

— Kiedy nadejdzie wielki chłód, wiele z nich poleci tam, gdzie jest cieplej — odpowiedział Gluskap. — A wiosną wrócą. Drzewa także każdej wiosny będą wypuszczały nowe liście. Wilk Wiatr będzie mógł hałasować, lecz nie zdoła zabrać światu wiosny na zawsze.

Tak też się stało.

Kiedy nadchodzi jesień, liście opadają i wirują na wietrze. Kiedy zbliża się chłód, wiele ptaków rusza w daleką podróż. A wiosną wracają i liście, i ptasie głosy.

O świcie budzą las swoim śpiewem. Wieczorem cichną w gałęziach.

A stara baśń przypomina: to, co raz stało się ochroną i dobrem, może zmienić postać, ale nie musi zniknąć. Czasem wraca do świata jako pieśń.