

Cały świat
Iwan Carewicz i Szary Wilk
W dalekim carstwie żył car, a przy jego pałacu rósł niezwykły ogród. Najcenniejszą ozdobą ogrodu była jabłoń rodząca złote jabłka. W dzień lśniły w słońcu, a nocą zdawały się przechowywać w sobie ciepłe światło.
- Kraj
- Cały świat
- Wiek
- 7–11 lat
- Czas czytania
- 10 min

Posłuchaj baśni
Iwan Carewicz i Szary Wilk
W dalekim carstwie żył car, a przy jego pałacu rósł niezwykły ogród. Najcenniejszą ozdobą ogrodu była jabłoń rodząca złote jabłka. W dzień lśniły w słońcu, a nocą zdawały się przechowywać w sobie ciepłe światło.
Pewnego lata car zauważył jednak, że każdego ranka brakuje jednego złotego jabłka.
— Ktoś odwiedza mój ogród nocą — zmartwił się. — Trzeba dowiedzieć się kto.
Car miał trzech synów. Starsi, Dymitr i Wasyl, od razu obiecali pilnować ogrodu, lecz nocą zmogło ich zmęczenie i obaj zasnęli. Najmłodszy, Iwan Carewicz, doczekał swojej kolejki i postanowił nie zmrużyć oka.
O północy ogród nagle rozjaśnił się, jakby nad jabłonią wzeszedł maleńki świt. Na gałęzi usiadł Ognisty Ptak. Jego pióra płonęły złotem i czerwonym ogniem, lecz nie parzyły liści.
Iwan rzucił się ku niemu. Ptak poderwał się do lotu, ale w dłoni carewicza zostało jedno świetliste pióro.
Rano car długo mu się przyglądał.
— A więc złote jabłka zabiera Ognisty Ptak. Kto go odnajdzie i przywiezie do pałacu, ten odda mi największą przysługę.
Trzej bracia wyruszyli w drogę. Początkowo jechali razem, potem ich ścieżki się rozeszły. Iwan jechał samotnie, aż dotarł do kamienia z napisem ostrzegającym podróżnych przed niebezpieczeństwami na różnych drogach.
Wybrał drogę, która wydała mu się najuczciwsza, choć niełatwa.
Jechał dzień, drugi i trzeci. Pewnego ranka jego koń zniknął, a na ścieżce pojawił się wielki Szary Wilk.
— Nie gniewaj się na mnie, carewiczu — powiedział wilk. — To przeze mnie zostałeś bez konia. Zawiniłem wobec ciebie, więc teraz ci pomogę. Siadaj mi na grzbiet. Wiem, dokąd zmierzasz.
Iwan zdziwił się, ale nie miał innego wyjścia.
Szary Wilk poniósł go tak szybko, że lasy zlewały się w zielone fale, a rzeki migotały srebrnymi wstęgami.
Wreszcie zatrzymali się przy wysokim murze.
— Za tym murem stoi pałac cara Dołmata — powiedział wilk. — W ogrodzie wisi złota klatka, a w niej siedzi Ognisty Ptak. Weź ptaka, ale nie dotykaj klatki. Jeśli jej dotkniesz, rozdzwonią się wszystkie dzwony.
Iwan wspiął się na mur. Odnalazł Ognistego Ptaka i już miał odejść, gdy spojrzał na złotą klatkę.
„Czy tak niezwykłego ptaka można nieść bez klatki?” — pomyślał.
Ledwie dotknął złotych prętów, w pałacu rozległ się huk dzwonów. Straż schwytała carewicza i zaprowadziła go do cara Dołmata.
Iwan nie wymyślał żadnych wymówek.
— Przyszedłem po Ognistego Ptaka dla mojego ojca. Wilk kazał mi nie brać klatki, ale go nie posłuchałem.
Car Dołmat spojrzał na niego surowo, lecz za szczerość postanowił dać mu szansę.
— Przyprowadź mi konia o złotej grzywie należącego do cara Afrona, a oddam ci Ognistego Ptaka razem z klatką.
Zasmucony Iwan wrócił do Szarego Wilka.
— Przecież prosiłem, żebyś nie dotykał klatki — westchnął wilk. — Ale co się stało, to się nie odstanie. Jedźmy dalej.
Wkrótce dotarli do innego carstwa.
— W stajni stoi koń o złotej grzywie — wyjaśnił wilk. — Weź konia, ale nie dotykaj złotej uzdy.
Iwan po cichu wszedł do stajni. Koń był tak piękny, że jego grzywa migotała niczym promień słońca. Obok wisiała wspaniała uzda.
„Czy takiego konia wypada prowadzić w zwyczajnej uzdzie?” — przemknęło mu przez myśl.
Iwan wyciągnął rękę i znów rozdzwoniły się dzwony.
Car Afron wysłuchał go i powiedział:
— Przywieź mi carewnę Helenę, o której pięknie i mądrości mówi się we wszystkich krainach, a wtedy dostaniesz konia o złotej grzywie.
Iwan wrócił do wilka ze spuszczoną głową.
— Dwa razy cię nie posłuchałem — przyznał.
— Dobrze, że to rozumiesz — odpowiedział wilk. — Tym razem mi zaufaj.
Wyruszyli do trzeciego carstwa. Przy pałacu wilk powiedział:
— Poczekaj tutaj.
Wkrótce wrócił razem z carewną Heleną. Była przestraszona niespodziewaną podróżą, ale Iwan od razu powiedział:
— Nie chcę, żebyś była czyjąś nagrodą. Opowiemy ci całą prawdę i sama zdecydujesz, co zrobić.
W drodze dużo ze sobą rozmawiali. Helena zobaczyła, że Iwan nie jest ani zły, ani chełpliwy, a Iwan zrozumiał, że jej rozum i odwaga są warte nie mniej niż uroda. Wkrótce zostali prawdziwymi przyjaciółmi, a potem nawet nie zauważyli, kiedy ta przyjaźń stała się czymś głębszym.
Gdy nadszedł czas, by oddać Helenę carowi Afronowi w zamian za konia, Iwan nie potrafił się na to zgodzić.
Wtedy Szary Wilk uśmiechnął się po wilczemu.
— To już zadanie dla mnie.
Uderzył łapą o ziemię i zamienił się w carewnę Helenę, identyczną jak prawdziwa. Iwan zawiózł „carewnę” Afronowi, dostał konia o złotej grzywie i odjechał razem z prawdziwą Heleną. A gdy wilkowi udało się wyjść za miejskie bramy, znów stał się sobą i dogonił przyjaciół.
W ten sam sposób wilk pomógł Iwanowi przechytrzyć cara Dołmata. Zamienił się w konia o złotej grzywie, a Iwan otrzymał Ognistego Ptaka w złotej klatce. Gdy tylko wilk znalazł się poza miastem, odzyskał prawdziwą postać i dogonił podróżnych.
Teraz mieli już wszystko: Ognistego Ptaka, konia o złotej grzywie i drogę prowadzącą do domu. A co najważniejsze, Iwan nauczył się słuchać dobrej rady przed nieszczęściem, a nie dopiero po nim.
W miejscu, gdzie zaczęła się ich wspólna podróż, Szary Wilk się zatrzymał.
— Dalej poradzisz sobie sam — powiedział. — Masz już konia. A ja muszę wracać do lasu.
Iwan objął wilka za szyję.
— Nigdy nie zapomnę twojej pomocy.
Pożegnali się.
Do carstwa ojca zostało już niewiele drogi. Dzień był upalny, więc Iwan i Helena zatrzymali się pod drzewem, żeby odpocząć, i nie zauważyli nawet, kiedy zasnęli.
Właśnie wtedy tą samą drogą wracali starsi bracia, Dymitr i Wasyl. Nie udało im się odnaleźć Ognistego Ptaka. Kiedy zobaczyli przy śpiącym Iwanie konia o złotej grzywie i klatkę z lśniącym ptakiem, ogarnęła ich zazdrość.
— Jeśli wrócimy z niczym, a on przywiezie to wszystko, ojciec będzie mówił tylko o nim — szepnął jeden.
Zazdrość zagłuszyła sumienie. Bracia napadli na Iwana, zostawili go nieruchomego pod drzewem, a Helenie kazali milczeć. Zabrali konia i Ognistego Ptaka i ruszyli do domu, przedstawiając czyny młodszego brata jako własne.
Helena jechała z nimi smutna i milcząca. Wiedziała, że prawda nie znika tylko dlatego, że ktoś próbuje ją ukryć.
Minęło trochę czasu. Szary Wilk wyczuł, że przyjaciela spotkało nieszczęście, i wrócił. Znalazł Iwana pod drzewem bez oddechu.
— Czyżbym się spóźnił? — powiedział cicho wilk.
Na niebie krążył kruk. Szary Wilk poprosił go, by przyniósł z dalekiej krainy martwą i żywą wodę, o których magicznej mocy wiedziały stare ptaki.
Kruk się zgodził.
Po trzech dniach wrócił z dwoma małymi naczyniami. Wilk najpierw skropił Iwana martwą wodą, żeby zagoiły się wszystkie rany, a potem żywą.
Iwan otworzył oczy.
— Jakbym bardzo długo spał…
— I jeszcze długo byś się nie obudził, gdybyśmy się nie pospieszyli — odpowiedział wilk. — Twoi bracia są już w domu. Dziś chcą przekonać wszystkich, że to oni zdobyli Ognistego Ptaka i konia.
Iwan usiadł na grzbiecie Szarego Wilka i pomknęli szybciej niż wiatr.
W pałacu przygotowywano właśnie wielkie święto. Starsi bracia stali przed ojcem, a obok nich smuciła się Helena. Gdy tylko Iwan przekroczył próg, zawołała z radością:
— Oto ten, który przeszedł całą drogę! Oto prawdziwy przyjaciel Szarego Wilka i ten, który zdobył Ognistego Ptaka!
I opowiedziała carowi wszystko tak, jak było.
Car długo milczał. Bolało go, że poznał taką prawdę o starszych synach.
— Za zazdrość i oszustwo nie można nagradzać — powiedział w końcu. — Straciliście moje zaufanie. Opuśćcie dwór i zamieszkajcie daleko stąd, żeby nauczyć się odpowiadać za własne czyny.
Iwan nie prosił dla braci o surowszą karę.
Ognisty Ptak zamieszkał w ogrodzie i od tej pory nikt już nie kradł złotych jabłek. Koń o złotej grzywie biegał po carskich łąkach. Iwan i Helena z czasem się pobrali, ale przede wszystkim pozostali tak dobrymi przyjaciółmi, jakimi stali się podczas podróży.
A Szary Wilk czasem pojawiał się na skraju lasu. Iwan zostawiał dla niego smakołyk i zawsze wychodził się przywitać.
Bo prawdziwej pomocy nie pamięta się tylko do szczęśliwego zakończenia baśni. Pamięta się ją przez całe życie.
Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨
