Okładka: Jak Jack wyruszył szukać szczęścia

Wielka Brytania

Jak Jack wyruszył szukać szczęścia

Pewnego ranka chłopiec imieniem Jack obudził się wcześniej niż zwykle, zawinął kawałek chleba w chustkę i powiedział:

Kraj
Wielka Brytania
Wiek
4–8 lat
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Jak Jack wyruszył szukać szczęścia

Pewnego ranka chłopiec imieniem Jack obudził się wcześniej niż zwykle, zawinął kawałek chleba w chustkę i powiedział:

— Pójdę w świat. Może znajdę swoje szczęście.

Ruszył drogą wśród zielonych wzgórz. Nie uszedł nawet mili, gdy spotkał pręgowanego kota.

— Dokąd idziesz, Jacku? — zapytał kot.

— Szukać szczęścia.

— Mogę iść z tobą?

Jack się uśmiechnął.

— Czemu nie? Razem weselej.

Poszli dalej: tup, tup, mrr, mrr.

Wkrótce dołączył do nich pies.

— Dokąd zmierzacie?

— Szukać szczęścia!

— Weźmiecie mnie ze sobą?

— Oczywiście. Razem weselej.

Teraz wędrowali tak: tup, tup, mrr, mrr, hau, hau.

Za wzgórzem spotkali kozę, później wielkiego, dobrodusznego byka, a jeszcze dalej koguta o donośnym głosie. Każde zwierzę pytało o to samo, a Jack odpowiadał:

— Chodź z nami. Szczęście chyba lubi duże gromadki.

Pod wieczór wszyscy byli zmęczeni. Słońce zaszło, niebo zrobiło się fioletowe, a przed nimi między drzewami zamigotało światło.

— Tam jest dom! — powiedział Jack. — Może pozwolą nam przenocować.

Cichutko podszedł do okna i zajrzał do środka. Przy stole siedziało kilku nieznajomych. Liczyli woreczki monet, rozmawiali szeptem i co chwila oglądali się za siebie.

Jack wrócił do przyjaciół.

— Coś tu nie gra. Chyba nie są właścicielami tego domu. Nastraszmy ich, ale nikomu nie zróbmy krzywdy.

— Potrafię bardzo przekonująco miauczeć — powiedział kot.

— A ja szczekać — dodał pies.

— Mee! — odezwała się koza.

— Muuu! — zahuczał byk.

— Kukuryku! — wykrzyknął dumnie kogut.

— W takim razie na trzy — szepnął Jack. — Raz… dwa… trzy!

Rozpoczął się koncert, jakiego las jeszcze nie słyszał.

Kot miauczał, pies szczekał, koza meczała, byk ryczał, kogut piał, a Jack dodatkowo zastukał kijem do drzwi.

Nieznajomi w środku aż podskoczyli.

— Co to za potwór?!

— Tam jest cała armia!

— Uciekajmy!

Wyskoczyli tylnymi drzwiami i zniknęli w ciemności.

Przyjaciele ostrożnie weszli do domu. Na stole leżały cudze sakiewki, srebrne łyżki i przedmioty z różnymi imionami na przywieszkach.

— Na pewno nie należą do nich — powiedział Jack. — Rano znajdziemy właścicieli i wszystko oddamy.

Na razie postanowili przenocować. Kot ułożył się na fotelu, pies pod stołem, koza na schodach, byk przy komórce, kogut na dachu, a Jack przy piecu.

Nocą jeden z nieznajomych postanowił wrócić i sprawdzić, czy w domu rzeczywiście zamieszkał potwór.

Cicho uchylił drzwi.

W ciemności błysnęły kocie oczy.

— Miau!

Nieznajomy odskoczył i potknął się o psa.

— Hau!

Rzucił się do schodów, a tam koza:

— Mee!

Skręcił w stronę komórki, skąd dobiegło potężne:

— Muuu!

Z dachu zaś poniosło się na całe podwórze:

— Kukuryku!

Nieznajomy wybiegł szybciej od wiatru i już więcej nie wrócił.

Rankiem Jack z przyjaciółmi wypytali mieszkańców najbliższej wsi. Okazało się, że przedmioty należały do wielu okolicznych ludzi. Wszystko zwrócono właścicielom, a dom okazał się opuszczoną chatą leśnika.

Mieszkańcy podziękowali podróżnym i pomogli uporządkować chatę. Ktoś przyniósł deski, ktoś koce, ktoś wiadro farby, a piekarz podarował cały kosz bułeczek.

Jack popatrzył na przyjaciół i się roześmiał.

— Wyruszyłem szukać szczęścia i myślałem, że znajdę gdzieś skrzynię złota.

Kot otarł się o jego nogę.

Pies zamachał ogonem.

Koza wesoło zabeczała.

Byk zadowolony parsknął.

Kogut dumnie wypiął pierś.

Jack zrozumiał, że szczęście przez całą drogę szło obok. Miało łapy, kopyta, skrzydła i rozmaite głosy, a także jedną wspólną cechę: przyjaciele zawsze pomagali sobie nawzajem.

Zostali więc razem w leśnej chacie. Gdy ktoś pytał Jacka, czy odnalazł swoje szczęście, odpowiadał:

— Znalazłem. I wiecie co? Razem naprawdę jest weselej.

Niech ta opowieść zostawi w Twoim sercu odrobinę światła ✨