

Filipiny
Jak Księżyc przechytrzył Buso
Dawne opowieści ludu Bagobo, mieszkającego na Filipinach, wspominają o dziwnych nocnych stworzeniach zwanych buso.
- Kraj
- Filipiny
- Wiek
- 6–10 lat

Posłuchaj baśni
Jak Księżyc przechytrzył Buso
Dawne opowieści ludu Bagobo, mieszkającego na Filipinach, wspominają o dziwnych nocnych stworzeniach zwanych buso.
Buso lubiły ciemność, ciszę i miejsca, w których nikt nie spodziewał się gości. Wychodziły, kiedy we wsiach gasły światła, a ludzie kładli się spać. Choć uważały się za bardzo przebiegłe, w rzeczywistości łatwo było je oszukać.
Szczególnie dobrze potrafił to Księżyc.
Pewnej nocy wielki, okrągły Księżyc uniósł się nad drzewami i oblał srebrnym światłem dachy, ścieżki oraz pola ryżowe.
Wszyscy ludzie już spali.
W chatach panowała cisza. Nikt nie nosił wody, nie mełł ziarna ani nie rozmawiał przy ogniu. Nawet psy leżały z pyskami opartymi na łapach.
Buso wyjrzał ze swojej ciemnej kryjówki, rozejrzał się po ziemi i bardzo się zdziwił.
— Dziwne — mruknął. — Gdzie wszyscy się podziali?
Spojrzał w lewo.
Nikogo.
Spojrzał w prawo.
Też nikogo.
Uniósł więc głowę ku niebu.
— Księżycu! — zawołał. — Siedzisz wysoko i widzisz daleko. Powiedz, gdzie są wszyscy ludzie?
Księżyc doskonale wiedział, że ludzie po prostu śpią. Wiedział też, że Buso lepiej trzymać z dala od wioski.
Przybrał więc bardzo poważną minę i odpowiedział:
— Ludzie? Jacy ludzie? Teraz na ziemi nikogo nie ma.
Buso wytrzeszczył oczy.
— Zupełnie nikogo?
— Zupełnie — potwierdził Księżyc. — Możesz szukać, ile zechcesz.
Buso zatarł ręce.
— To świetnie! Nikt mi nie przeszkodzi węszyć, gdzie tylko zechcę. Jutro znajdę coś smacznego i nastraszę pierwszego, kogo spotkam.
Księżyc nic nie odpowiedział. Ukrył tylko uśmiech za cienką chmurką.
Do rana Buso wałęsał się po pustych ścieżkach, zaglądał za drzewa i nasłuchiwał.
Lecz gdy tylko wzeszło Słońce, wszystko się zmieniło.
Z chat zaczęli wychodzić ludzie. Ktoś niósł kosz. Ktoś szedł po wodę. Dzieci wybiegły na dwór. Nad ogniem zaczął parować garnek ryżu. Na podwórzu rozległ się śmiech, a gdzieś w pobliżu zapiał kogut.
Buso stanął pośrodku drogi i zamrugał ze zdumienia.
Właśnie wtedy Słońce wyjrzało nad wzgórze.
— Słońce! — wykrzyknął Buso. — Co tu się dzieje? Księżyc mówił, że na ziemi nie ma ludzi!
Słońce spojrzało w dół.
— Jak to nie ma? — zdziwiło się. — Przecież są tutaj. Pracują, bawią się, gotują ryż i krzątają koło domów. Wszystko jak zawsze.
Buso aż tupnął nogą.
— A więc Księżyc mnie przechytrzył!
Gniewał się przez cały dzień.
Wieczorem, gdy Słońce zaszło, a nad ziemią znów pojawił się Księżyc, Buso już czekał.
— Księżycu! — zawołał. — Wczoraj mnie oszukałeś.
— Naprawdę? — niewinnie zapytał Księżyc.
— Oczywiście! Rano wszyscy ludzie byli na miejscu.
Księżyc spojrzał na ciemną ziemię. We wsiach znów cichły głosy, gasły światełka i zamykały się drzwi.
— Dziwne — powiedział przeciągle. — Teraz znowu nikogo nie widzę.
Buso szybko się rozejrzał.
Rzeczywiście: ścieżki puste, pola puste, podwórza ciche.
— Może więc tym razem naprawdę zniknęli? — zapytał niepewnie.
— Kto wie — odparł Księżyc. — Możesz sprawdzić.
Buso znowu całą noc krążył wokół wsi w poszukiwaniu ludzi.
A rano wzeszło Słońce.
I znów dzieci pobiegły się bawić.
I znów dorośli zabrali się do pracy.
I znów zapachniał świeżo ugotowany ryż.
Buso złapał się za głowę.
— Znowu!
Słońce się roześmiało.
— Chyba pora przestać wierzyć we wszystko, co usłyszysz nocą.
Ale Buso był uparty.
Następnego wieczoru znów przyszedł do Księżyca.
I kolejnego również.
A potem jeszcze raz.
Każdej nocy pytał:
— Gdzie są ludzie?
A Księżyc za każdym razem odpowiadał:
— Nie widzę ani jednego. Chyba wszyscy zniknęli.
Każdego ranka Słońce pokazywało zaś Buso zupełnie inny obraz: tętniącą życiem wieś, śmiech dzieci, pracę, ogień pod garnkami i ludzi spokojnie rozpoczynających nowy dzień.
Powiadają, że trwa to do dziś.
Kiedy na ziemię schodzi noc i wszyscy zasypiają, Buso patrzy na ciche ścieżki i nie może pojąć, gdzie podziali się ludzie.
A Księżyc wisi wysoko, wysoko, srebrzy się i milczy.
Może znowu knuje jakiś podstęp.
A może po prostu wie coś, czego Buso wciąż nie potrafi się nauczyć:
cisza dookoła wcale nie oznacza, że nikogo w pobliżu nie ma.
Niech ta opowieść zostawi w Twoim sercu odrobinę światła ✨
