Okładka: Jaszczurka i legwanica

Sri Lanka

Jaszczurka i legwanica

Dawno temu, w ciepłym kraju, gdzie słońce już od rana rozgrzewało kamienie, mieszkały po sąsiedzku mała Jaszczurka i duża Legwanica.

Kraj
Sri Lanka
Wiek
5–9 lat
Czas czytania
7 min
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Jaszczurka i legwanica

Dawno temu, w ciepłym kraju, gdzie słońce już od rana rozgrzewało kamienie, mieszkały po sąsiedzku mała Jaszczurka i duża Legwanica. Bardzo się od siebie różniły. Jaszczurka była szybka, niespokojna i mówiła równie prędko, jak biegała. — Chodźmy nad rzekę! — Chodźmy na kamienie! — Chodźmy poszukać dojrzałych owoców! — Chodźmy gdziekolwiek, bo nudno tak siedzieć! Legwanica poruszała się wolniej. Przed każdym krokiem jakby zadawała sobie pytanie: „Czy na pewno muszę tam iść?”. Mimo to były dobrymi przyjaciółkami. Rankiem wygrzewały się na jednym wielkim kamieniu. W południe kryły się w cieniu. Wieczorami wychodziły na skraj lasu i słuchały owadów cykających w trawie. Aż pewnego dnia się pokłóciły. Zaczęło się od drobiazgu. — To moje miejsce na kamieniu — oznajmiła Jaszczurka. — Wczoraj leżałaś po drugiej stronie — odpowiedziała Legwanica. — Bo wczoraj słońce świeciło inaczej. — Słońce świeci tak samo. — Wcale nie! — Właśnie że tak. — Właśnie że nie! Po chwili obie zapomniały już, od czego zaczęła się sprzeczka. Każda chciała tylko udowodnić, że ma rację. Jaszczurka ze złością smagnęła ogonem ziemię. Legwanica w odpowiedzi też machnęła ogonem. Szur! Klap! Jaszczurka odskoczyła. — Ach, więc tak? — oburzyła się. — Sama zaczęłaś — odparła Legwanica. — To już się do mnie nie odzywaj! — Dobrze. — I nie siadaj na moim kamieniu! — To nie jest twój kamień. — Teraz już na pewno mój! Legwanica westchnęła i odeszła. Niedaleko wznosiła się stara termitiera, twarda jak mała gliniana twierdza. U jej podstawy znajdowała się wąska szczelina. — Przeczekam tu, aż się uspokoi — powiedziała Legwanica i wsunęła się do środka. Jaszczurka została sama. Początkowo czuła się zwyciężczynią. — I bardzo dobrze! — powiedziała do kamienia. — Bez niej też jest mi świetnie. Kamień oczywiście nie odpowiedział. — Mam więcej miejsca. Cisza. — I nikt się ze mną nie kłóci. Cisza stała się jeszcze bardziej dokuczliwa. Jaszczurka się nachmurzyła. Właśnie wtedy ścieżką szedł podróżny. Był zmęczony, a na plecach niósł kosz. — Dzień dobry — przywitała się Jaszczurka. — Witaj, mała. Nie widziałaś tu Legwanicy? Zauważyłem jej ślady, ale nagle się urwały. Jaszczurka wciąż była zła. Zamiast więc milczeć, wypaliła: — Wiem, gdzie jest! W tamtej starej termitierze. Podróżny podszedł bliżej. — Naprawdę? — zdziwił się. — Chętnie obejrzałbym z bliska takiego dużego legwana. Wziął kij i zaczął ostrożnie odgarniać suchą ziemię przy wejściu. Stuk. Szur. Stuk. Jaszczurka z początku patrzyła z zadowoleniem. „Niech się trochę zdenerwuje” — pomyślała. Po chwili jednak zrobiło jej się nieswojo. — Może nie trzeba rozwalać całej termitiery? — zapytała. — Chcę tylko zobaczyć, gdzie się schowała — odpowiedział podróżny. Tymczasem Legwanica nie siedziała bezczynnie. Gdy usłyszała stukanie, zaczęła torować sobie drugie wyjście. Drap, drap. Szur, szur. Posuwała się pod ziemią coraz dalej, aż wydostała się po drugiej stronie termitiery, za gęstym krzakiem. Wyjrzała i zobaczyła Jaszczurkę. Ich spojrzenia się spotkały. Legwanica wszystko zrozumiała. Nie powiedziała ani słowa. Odwróciła się i zniknęła w trawie. Jaszczurkę ogarnął wstyd. Podróżny pokopał jeszcze chwilę, lecz nikogo nie znalazł. — Dziwne — powiedział. — Przecież zapewniałaś, że tu jest. — Była — odparła cicho Jaszczurka. — W takim razie uciekła. I dobrze. Nie powinienem był naruszać jej kryjówki. Odłożył kij i dodał: — A tobie dam małą radę: jeśli wiesz, gdzie chowa się przyjaciel, nie zdradzaj tego od razu obcemu. Zwłaszcza kiedy jesteś zła. Słowa wypowiedziane w gniewie często wyprzedzają myśli. Podróżny ruszył dalej. Jaszczurka została sama przy termitierze. Tym razem cisza wcale jej się nie podobała. Pobiegła szukać Legwanicy. Szukała nad rzeką. — Legwanico! Szukała pod szerokimi liśćmi. — Legwanico, to ja! Zajrzała na wielki kamień, na którym razem się wygrzewały. Nikogo. Minął dzień. Następnego ranka Jaszczurka znów przyszła na stare miejsce. Na piasku zobaczyła ślady szerokich łap. Poszła za nimi i odnalazła Legwanicę przy strumieniu. — Cześć — odezwała się nieśmiało. Legwanica milczała. — Chcę cię przeprosić. Legwanica powoli odwróciła głowę. — Za kłótnię? — Za kłótnię też. Ale przede wszystkim za to, że zdradziłam twoją kryjówkę. Chciałam zrobić ci na złość. Potem zrozumiałam, że to mogło skończyć się o wiele gorzej niż zwykła sprzeczka. Legwanica długo patrzyła na wodę. — Byłam na ciebie zła — powiedziała. — Ale gdyby groziło ci niebezpieczeństwo, nikomu nie pokazałabym, gdzie się chowasz. Jaszczurka spuściła głowę. — Wiem. — Zaufanie przypomina ścianę termitiery — ciągnęła Legwanica. — Jest mocna, jeśli długo się ją buduje. A kawałek można zburzyć w jednej chwili. — Da się go naprawić? — Da się. Ale nie jednym słowem „przepraszam”. — To zacznę od pierwszej grudki. Legwanica uśmiechnęła się ledwie dostrzegalnie. — A ja ci pomogę. Nie zaczęły od razu zachowywać się tak, jakby nic się nie stało. Zaufanie naprawdę wracało powoli. Jaszczurka przestała dokuczać Legwanicy z powodu jej powolności. Legwanica nauczyła się nie odpowiadać na każdą uszczypliwość. Kiedy się sprzeczały, przerywały, zanim ogony zaczynały ze złością świstać nad ziemią. A stary słoneczny kamień podzieliły po prostu na pół: jedna część dla Jaszczurki, druga dla Legwanicy. Wkrótce jednak okazało się, że słońce rzeczywiście każdego dnia pada na kamień pod nieco innym kątem. — Widzisz! — ucieszyła się Jaszczurka. — Miałam wtedy rację! Legwanica zmrużyła oczy. — Chcesz się znowu pokłócić? Jaszczurka zastanowiła się przez sekundę. — Nie. Lepiej troszeczkę się przesuń. — To już rozsądna propozycja. I obie się roześmiały. Tak stara bajka przypomina, że można się złościć i można się spierać. Cudzego zaufania nie warto jednak rzucać na szalę w przypływie gniewu. Bo po kłótni najważniejsze jest nie to, kto wygrał, lecz żeby nie stracić kogoś, z kim jeszcze wczoraj tak dobrze siedziało się na jednym ciepłym kamieniu.

Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨