Okładka: Jeleń, szakal i wrona

Sri Lanka

Jeleń, szakal i wrona

Żyli kiedyś w zielonym lesie Jeleń i Wrona. Byli zupełnie różni. Jeleń lubił ciche ścieżki, chłodną trawę i poranną rosę. Wrona kochała wysokie gałęzie, rozległe widoki i długie rozmowy o wszystkim, co widziała z góry.

Kraj
Sri Lanka
Wiek
6–10 lat
Czas czytania
6 min
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Jeleń, szakal i wrona

Żyli kiedyś w zielonym lesie Jeleń i Wrona. Byli zupełnie różni. Jeleń lubił ciche ścieżki, chłodną trawę i poranną rosę. Wrona kochała wysokie gałęzie, rozległe widoki i długie rozmowy o wszystkim, co widziała z góry. Te różnice wcale im jednak nie przeszkadzały. Każdego ranka Wrona przylatywała na wielkie drzewo na skraju lasu i wołała: — Dzień dobry, przyjacielu! Jaka dziś trawa? — Soczysta — odpowiadał Jeleń. — A jakie dziś niebo? — Czyste. Chmury daleko. Można spokojnie wybrać się na spacer. Tak sobie żyli: każde wiedziało coś innego i dzieliło się tym z przyjacielem. Pewnego dnia Jeleń spotkał Szakala. — Drogi Jeleniu — odezwał się tamten słodkim głosem — od dawna widuję cię w lesie. Jesteś spokojny i mądry. Może zostaniemy przyjaciółmi? Jeleń chętnie zawierał nowe znajomości. — Zapytajmy Wronę — powiedział. — Od dawna trzymamy się razem. Wrona uważnie przyjrzała się Szakalowi. Nie bardzo podobał jej się jego przesadnie uprzejmy ton ani to, jak szybko odwracał wzrok. — Nie spieszyłabym się z tym — powiedziała. — Ale skoro Jeleń chce dać ci szansę, zostań. Przyjaźń i tak pokaże, kto jest czego wart. Szakal zamieszkał w pobliżu. Przez pewien czas wszystko układało się dobrze. Opowiadał wesołe historie, przynosił nowiny z drugiego końca lasu i często powtarzał Jeleniowi: — Widzisz, jakiego masz pożytecznego przyjaciela! Pewnego ranka pobiegł jednak szukać jedzenia i trafił na pole ryżowe. Młode zielone łodygi rosły w równych rzędach, a pomiędzy nimi biegały małe kraby. Szakal od razu pomyślał o własnej korzyści, nie o przyjaźni. Wrócił do Jelenia i oznajmił: — Znalazłem cudowne miejsce! Tyle tam świeżej zieleni, że nawet ci się nie śniło. Chodź ze mną. Jeleń pokręcił głową. — To pole człowieka. Tam jest niebezpiecznie. — Ależ skąd! — roześmiał się Szakal. — Byłem tam i wróciłem cały. Jesteś po prostu zbyt ostrożny. Jeleń nie poszedł. Nazajutrz Szakal znowu zaczął go namawiać. — Naprawdę mi nie ufasz? Przecież jestem twoim przyjacielem. Te słowa poruszyły Jelenia. „Może niesłusznie podejrzewam Szakala?” — pomyślał. I się zgodził. Dotarli na pole ryżowe. Wszędzie było cicho. Jeleń skosztował młodych łodyg i szybko się najadł. — Widzisz? — szepnął Szakal. — Mówiłem ci. Następnego dnia przyszli znowu. Gospodarz zdążył już jednak zauważyć ślady. Nie chciał, żeby zwierzęta deptały uprawę, więc zastawił przy przejściu mocną pętlę. Jeleń zrobił krok i nagle poczuł, jak sznur zaciska mu się na nodze. — Szakalu! Pomóż! — zawołał. — Przegryź sznur, zanim przyjdzie człowiek. Szakal podszedł, obejrzał pętlę i pomyślał coś, czego żaden przyjaciel nie powinien myśleć. „Jeśli nie pomogę, gospodarz zabierze Jelenia, a mnie może też coś się trafi”. Głośno zaś powiedział: — Dzisiaj nie mogę przegryźć takiego sznura. Bolą mnie zęby. Bardzo mi przykro, przyjacielu. I schował się w krzakach, żeby czekać. Mijał czas. Wrona zauważyła, że Jeleń nie wraca. — Coś tu jest nie tak — powiedziała do siebie i poleciała go szukać. Nad polem od razu dostrzegła przyjaciela w pułapce. — Jak do tego doszło? — Posłuchałem Szakala — odpowiedział smutno Jeleń. — A teraz on nie chce mi pomóc. Wrona spojrzała na krzaki. Błysnęły w nich oczy Szakala. — Dobrze — powiedziała cicho. — Teraz nie pora na kłótnię. Trzeba cię uwolnić. Szybko obmyśliła plan. — Połóż się na ziemi i nie ruszaj. Zamknij oczy. Usiądę obok, jakbym przypadkiem cię znalazła. Kiedy głośno zakraczę trzy razy, zerwij się i biegnij do lasu co sił. Jeleń położył się i znieruchomiał. Wkrótce zjawił się gospodarz. Na widok nieruchomego Jelenia uznał, że zwierzę już mu nie ucieknie. Poluzował pętlę i zaczął zwijać sznur. Wrona czekała. Jeden zwój. Drugi. Trzeci. I nagle krzyknęła: — Kra! Kra! Kra! Jeleń w jednej chwili zerwał się na nogi i pomknął do lasu. — Hej! — zawołał mężczyzna i z zaskoczenia rzucił za nim kijem. Jeleń był już jednak daleko. Kij z łoskotem wpadł w krzaki tuż obok Szakala. — Aj! — wrzasnął tamten i wyskoczył tak gwałtownie, że omal nie potknął się o własny ogon. Gospodarz zobaczył go i wszystko zrozumiał. — Więc to wy troje upodobaliście sobie moje pole? Wynoście się i więcej tu nie wracajcie! Szakal uciekł pierwszy. Pędził tak szybko, że suche liście rozlatywały się na wszystkie strony. Kiedy Wrona i Jeleń wrócili pod swoje drzewo, Jeleń długo milczał. Wreszcie powiedział: — Miałaś rację. Myślałem, że wystarczy, by ktoś nazywał mnie przyjacielem. Teraz wiem, że to za mało. Wrona przysiadła niżej, niemal obok niego. — Przyjaźń poznaje się po czynach, nie po słowach. Nazajutrz pod drzewo nieśmiało przyszedł Szakal. Zwiesił ogon, a jego głos nie brzmiał już tak słodko. — Źle postąpiłem — powiedział. — Chciałem skorzystać na cudzym nieszczęściu. I o mało nie straciłem przyjaciół. Czy mogę chociaż prosić o wybaczenie? Jeleń spojrzał na Wronę. Wrona odpowiedziała: — Przeprosiny można przyjąć. Ale na zaufanie będziesz musiał zapracować od nowa. Szakal skinął głową. Od tej pory nie prowadził już przyjaciół na cudze pola i nie udawał bezradnego, kiedy ktoś potrzebował pomocy. A Jeleń zapamiętał dwie rzeczy. Po pierwsze: dobry przyjaciel nie namawia cię do czegoś niebezpiecznego. Po drugie: prawdziwy przyjaciel nie ucieka, gdy spotka cię nieszczęście. Podobno kiedy o świcie słychać w tamtym lesie trzy donośne „kra, kra, kra”, Jeleń wciąż się uśmiecha. Pamięta bowiem dzień, w którym mądra Wrona uratowała go nie siłą, lecz wiernością i sprytem.

Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨