Okładka: Kłótnia przepiórek

Indie

Kłótnia przepiórek

W zielonym lesie żyło wielkie stado przepiórek.

Kraj
Indie
Wiek
4–8 lat
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Kłótnia przepiórek

W zielonym lesie żyło wielkie stado przepiórek.

Były małe, lecz trzymały się razem. Wspólnie szukały ziarenek, chroniły się przed deszczem i ostrzegały nawzajem przed niebezpieczeństwem.

Przewodził im stary, mądry przepiór. Kiedy odzywał się swoim szczególnym głosem, stado wiedziało, że pora się zebrać.

Niedaleko mieszkał ptasznik. Nauczył się naśladować to wołanie.

Pewnego ranka ukrył się za krzakami i zawołał:

— Tiui, tiui! Tutaj!

Przepiórki pomyślały, że wzywa je przewodnik, i zleciały się na polanę.

Wtedy ptasznik zarzucił na nie wielką sieć.

Ptaki trzepotały skrzydłami, lecz żaden nie mógł sam się uwolnić.

Kilku udało się jednak wymknąć. Wróciły do mądrego przepióra i opowiedziały, co się wydarzyło.

Przewodnik długo się zastanawiał.

— Jesteśmy mali — powiedział wreszcie. — Ale sieć jest ciężka tylko dla jednego ptaka. Dla całego stada może okazać się lekka.

— Co wymyśliłeś?

— Następnym razem, kiedy spadnie na was sieć, nie miotajcie się. Każde z was wsunie głowę w jedno oczko. Na mój znak wszyscy poderwiemy się jednocześnie.

Przepiórki zapamiętały plan.

Następnego dnia ptasznik znów wydał znajome wołanie.

Stado zleciało się na polanę.

Fru!

Sieć je przykryła.

— Gotowi? — zawołał przewodnik.

Każda przepiórka odnalazła swoje oczko.

— Raz! Dwa! Trzy!

Wszystkie równocześnie poruszyły skrzydłami.

Sieć uniosła się nad ziemię.

Ptasznik aż usiadł ze zdumienia.

Przepiórki zaniosły jego sieć nad cierniste krzaki, zaczepiły ją o gałęzie i wydostały się spod niej.

Tak samo stało się następnego dnia.

I jeszcze raz.

Ptasznik wracał do domu bez zdobyczy, a potem za każdym razem długo wyplątywał sieć z cierni.

— Nauczyły się działać razem — mruczał. — Dopóki żyją w zgodzie, nie zdołam ich schwytać.

Minęło kilka dni.

Pewnego ranka przepiórki szukały ziarna na skraju lasu. Jedna niezgrabnie wylądowała i przypadkiem nadepnęła drugiej na łapkę.

— Aj! Patrz, gdzie siadasz!

— Przepraszam, nie chciałam.

— Zawsze tak robisz!

— Nieprawda!

Podleciały inne ptaki.

— Co się stało?

— Nadepnęła na mnie!

— Przypadkiem!

— Widziałam, naprawdę niechcący.

— A ja uważam, że trzeba bardziej uważać!

Po chwili sprzeczały się już nie dwie przepiórki, lecz pół stada.

Do wieczora podzieliły się na dwie grupy.

— Niech tamte latają sobie same!

— I będziemy!

Mądry przewodnik próbował je uspokoić.

— Przyjaciele, wszystko zaczęło się od przypadku. Nie zamieniajcie go w prawdziwe nieszczęście.

Rozgniewane ptaki nie chciały jednak słuchać.

Następnego ranka z krzaków dobiegło znajome wołanie ptasznika.

Niektóre przepiórki nawet nie pomyślały o niebezpieczeństwie. Nadal się spierały.

Spadła sieć.

— Głowy w oczka! — zawołał przewodnik. — Wszyscy razem!

Lecz jedna grupa odpowiedziała:

— Niech tamte najpierw podniosą!

Druga się oburzyła:

— Dlaczego my? Niech one!

— Razem! — powtórzył przewodnik.

Zanim jednak skończyły się kłócić, ptasznik podbiegł i związał brzegi sieci.

Przepiórki umilkły.

Teraz nikomu nie było do kłótni.

Ptasznik zarzucił sieć na ramię i ruszył ścieżką.

Ptaki kołysały się w środku, ciasno przytulone do siebie.

Przepiórka, której nadepnięto na łapkę, powiedziała cicho:

— Nie chciałam, żeby przeze mnie do tego doszło.

Jej sąsiadka odpowiedziała:

— A ja naprawdę nie chciałam zrobić ci przykrości. Przepraszam.

Pozostałe także zaczęły spoglądać po sobie.

— Zapomnieliśmy o naszym najważniejszym sekrecie — szepnął ktoś.

Mądry przewodnik skinął głową.

— Jeszcze nie jest za późno, żeby go sobie przypomnieć.

Ptasznik przechodził obok niskich krzaków.

— Przygotujcie się — powiedział cicho przepiór. — Kiedy postawi sieć na ziemi, żeby odpocząć, działamy razem. Bez „one pierwsze” i „my nie będziemy”.

Wkrótce człowiek rzeczywiście przystanął i położył sieć przy drzewie.

— Raz… dwa… trzy!

Setki małych skrzydeł poruszyły się jednocześnie.

Sieć podskoczyła, wzbiła się w powietrze i poleciała ku krzakom.

Ptasznik tylko rozłożył ręce.

Przepiórki zaczepiły sieć o gałęzie i jedna po drugiej wymknęły się na wolność.

Tym razem nikt nie spierał się o to, kto ma lecieć pierwszy.

Wieczorem stado zebrało się pod wielkim drzewem.

— Wszyscy możemy się pomylić — powiedział mądry przepiór. — Prawdziwe niebezpieczeństwo zaczyna się jednak wtedy, gdy mała uraza staje się ważniejsza niż to, co potrafimy zrobić wspólnie.

Przepiórka, która przypadkiem nadepnęła przyjaciółce na łapkę, przysunęła się bliżej.

— Zgoda?

— Zgoda.

Od tej pory, kiedy w stadzie wybuchał spór, zawsze ktoś pytał:

— Pamiętacie sieć?

Zwykle to wystarczało.

Niech ta opowieść zostawi w Twoim sercu odrobinę światła ✨