

Ghana
Król Kameleon i zwierzęta
zwierzęta, wybór króla, sprawiedliwość
- Kraj
- Ghana
- Wiek
- 5–9 lat

Posłuchaj baśni
Król Kameleon i zwierzęta
Powiadają, że w bardzo dawnych czasach wszystkie zwierzęta żyły blisko siebie. Lew spotykał się z zającem, kozy pasły się obok słoni, ptaki przynosiły nowiny z lasu, a małpy wiedziały o wszystkim, co działo się na drzewach.
Ale był pewien problem.
Zwierzęta nie miały ani starszego, ani sędziego, ani nikogo, kto pomagałby rozstrzygać spory. Gdy dwoje kłóciło się o wodę, każde krzyczało, że ma rację. Gdy ktoś zajmował cudze miejsce pod drzewem, nikt nie wiedział, do kogo pójść ze skargą.
Pewnego dnia zwierzęta zwołały wielką radę.
— Potrzebujemy władcy — powiedział Słoń. — Nie po to, żeby wszyscy się go bali. Chodzi o kogoś, kto wysłucha obu stron i pomoże się porozumieć.
— Niech będzie Lew! — zawołał ktoś z tłumu. — Jest silny.
Kozy i owce od razu pokręciły głowami.
— Siła jeszcze nie oznacza sprawiedliwości. Lew jest zbyt groźny. Przy nim nawet słowa nie zdołamy powiedzieć.
— To Wilk! — zaproponował inny głos.
— Nie, dziękujemy — odpowiedziały kozy jeszcze szybciej.
Zwierzęta spierały się aż do wieczora. Każdy kandydat komuś się podobał, a kogoś przerażał.
Wreszcie Zając stuknął łapą w ziemię.
— Skoro nie możemy się porozumieć, urządźmy zawody. Pod starym drzewem, kilka kilometrów stąd, stoi wielkie honorowe krzesło. Kto pierwszy dobiegnie i na nim usiądzie, zostanie królem.
Zwierzęta podniosły gwar.
— To uczciwe!
— Wszyscy będą znali zasady!
— Zróbmy wyścig!
Następnego ranka na starcie stanęli wszyscy, którzy chcieli spróbować swoich sił. Słoń dreptał, rozgrzewając nogi. Antylopa podskakiwała z niecierpliwości. Małpa kręciła ogonem. Zając stał spokojnie, lecz w duchu myślał:
„No, tutaj wszystko jest jasne. Nikt mnie nie dogoni”.
A trochę z boku siedział Kameleon. Nie był ani najsilniejszy, ani najszybszy. Umiał za to tak zmieniać kolor, że czasami nie zauważano go nawet tuż obok.
Rozległ się sygnał.
Zwierzęta pomknęły.
Ziemia zadudniła od łap i kopyt. Nad ścieżką wzniosły się chmury kurzu.
Zając od razu wysunął się na prowadzenie.
— Do zobaczenia! — rzucił wesoło przez ramię.
Wkrótce wszyscy pozostali zostali daleko z tyłu. Zając widział już stare drzewo i stojące pod nim honorowe krzesło.
„Król Zając — pomyślał. — Całkiem dobrze brzmi”.
Wykonał ostatni skok i już zamierzał usiąść, gdy nagle usłyszał cienki głos:
— Ostrożnie, panie Zającu. Tutaj zajęte.
Zając aż podskoczył.
Na krześle siedział Kameleon.
— Ty?! Jak się tu dostałeś?
Kameleon powoli zamrugał.
— Przybyłem pierwszy.
Tak naprawdę na samym starcie niepostrzeżenie chwycił się zajęczego ogona i przybrał taki sam kolor jak jego futro. Zając pędził przez całą drogę, nie podejrzewając, że wiezie rywala. Tuż przed metą Kameleon zeskoczył i znalazł się na krześle o chwilę wcześniej.
— To przecież podstęp! — oburzył się Zając.
Właśnie wtedy zaczęły przybiegać inne zwierzęta.
— Co się stało?
— Kto wygrał?
Zając wszystko opowiedział.
Zapadła cisza.
Zwierzęta spojrzały po sobie. Same wymyśliły zasady: królem zostanie ten, kto pierwszy będzie siedział na krześle. A Kameleon rzeczywiście usiadł tam pierwszy.
— Musimy dotrzymać umowy — powiedział wreszcie Słoń. — Inaczej nasze zasady nic nie są warte.
Tak ogłoszono Kameleona królem.
Z początku siedział bardzo dumnie. Wyprostował ramiona, uniósł głowę i czekał, aż wszyscy przyjdą prosić go o radę.
Ale nikt nie przyszedł.
Zwierzęta rozeszły się w różne strony. Zając nie ufał królowi, który rozpoczął panowanie od oszustwa. Kozy również trzymały się z daleka. Nawet małpy, które zwykle interesowały się wszystkim na świecie, tylko machnęły rękami.
Minął dzień. Potem drugi.
Kameleon siedział sam.
— Dziwne — mruczał. — Przecież jestem królem. Dlaczego nikt mnie nie słucha?
Wysoko na drzewie odezwał się stary ptak:
— Bo krzesło można zdobyć podstępem. Ale zaufania tak nie zdobędziesz.
Kameleon się zamyślił.
Przypomniał sobie, jak łatwo przechytrzył Zająca i jak cieszył się zwycięstwem. Wtedy zdawało mu się, że najważniejsze to dotrzeć pierwszym. Teraz zrozumiał: władca bez tych, którzy mu ufają, pozostaje po prostu zwierzęciem na wysokim krześle.
Kameleon zamieszkał na wysokim drzewie na górze. Powiadają, że nocą czasem słychać jego ciche wołanie, jakby zwoływał radę, której już nie ma.
A zwierzęta długo pamiętały tamten dzień.
Odtąd, gdy musiały wybrać kogoś odpowiedzialnego, patrzyły nie tylko na siłę, szybkość czy zręczność.
Pytały:
— Czy można zaufać tej istocie?
— Czy umie słuchać innych?
— Czy będzie uczciwa, gdy nikt nie patrzy?
Bo do królewskiego krzesła najszybciej może dobiec ten, kto jest najprędszy.
A prawdziwym przywódcą może zostać tylko ten, za kim inni sami chcą podążać.
