Okładka: Kot i myszy

Chiny

Kot i myszy

W wielkim wiejskim domu mieszkała cała mysia gromada. Myszy żyły za szafami, pod podłogą, przy spiżarni i w małych norkach za piecem.

Kraj
Chiny
Wiek
4–7 lat
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Kot i myszy

W wielkim wiejskim domu mieszkała cała mysia gromada. Myszy żyły za szafami, pod podłogą, przy spiżarni i w małych norkach za piecem.

W tym samym domu mieszkał też stary kot.

Dawniej był szybki jak cień. Wystarczyło, że myszka wysunęła nos z norki, a on już był obok. Lata jednak mijały, łapy stawały się wolniejsze, a myszy ostrożniejsze.

Pewnego dnia kot długo siedział na poduszce i rozmyślał.

— Coraz trudniej za nimi biegać — mruknął. — Trzeba więc sprawić, żeby same do mnie przychodziły.

Następnego ranka zwołał wszystkie myszy.

— Sąsiedzi! Wyjdźcie, proszę. Chcę powiedzieć coś ważnego.

Z norek ostrożnie wychyliły się dziesiątki wąsatych pyszczków.

— Nie bójcie się — powiedział kot łagodnym głosem. — Zestarzałem się i wiele przemyślałem. Postanowiłem już was nie ścigać. Od dzisiaj możecie spokojnie biegać po domu.

Myszy zaczęły szeptać.

— Czy to prawda?

— A dlaczego nie? — westchnął kot. — Chcę żyć cicho i spokojnie. Proszę tylko o jedną drobną uprzejmość. Rano i wieczorem przechodźcie obok mojej poduszki i witajcie się ze mną. Staremu kotu będzie miło wiedzieć, że jest szanowany.

Myszom ten warunek nie wydał się straszny.

Wieczorem ustawiły się w długim szeregu.

Tup, tup, tup drobnymi łapkami.

Pierwsza myszka przeszła obok kota i się ukłoniła.

— Dobry wieczór.

Druga zrobiła to samo.

— Dobry wieczór.

Trzecia, czwarta, piąta…

Kot siedział z zamkniętymi oczami i udawał, że prawie nie zauważa pochodu.

Gdy została ostatnia mała myszka, cichutko przysunął łapą kosz stojący przy poduszce.

Chaps!

Myszka znalazła się w środku.

Kot szybko przykrył kosz pokrywą.

— Posiedzisz tutaj — szepnął. — Jutro wymyślę, co z tobą zrobić.

Następnego ranka stało się to samo. Myszy przeszły w pochodzie, a ostatnia znów zniknęła w koszu.

Trwało to przez kilka dni.

Wśród myszy mieszkali dwaj dobrzy przyjaciele, Rambe i Ambe. Zawsze sobie pomagali i dostrzegali to, obok czego inni przebiegali bez zastanowienia.

Pewnego wieczoru Rambe powiedział:

— Nie wydaje ci się, że jest nas mniej?

Ambe się rozejrzał.

— Rzeczywiście. Wczoraj nie widziałem małej Pemy. A dzisiaj brakuje jeszcze Dordże.

— Dziwne — szepnął Rambe. — Kot obiecał nikogo nie ruszać.

Postanowili to sprawdzić.

Następnego wieczoru Rambe stanął na początku pochodu, a Ambe na końcu.

Myszy ruszyły obok kota.

Gdy Rambe minął poduszkę, głośno pisnął:

— Ambe, gdzie jesteś?

Z samego końca szeregu dobiegło:

— Tutaj, Rambe!

Minęło kilka sekund.

— Ambe, nadal tam jesteś?

— Jestem!

Kot otworzył jedno oko.

Szereg posuwał się dalej.

— Ambe!

— Tutaj!

Kot przygotował już łapę przy koszu, ale nie odważył się niczego zrobić. Rambe bez przerwy wołał przyjaciela. Gdyby Ambe nagle nie odpowiedział, wszyscy od razu zrozumieliby, co się stało.

Cały pochód przeszedł bez przygód.

Następnego ranka przyjaciele zrobili tak samo.

— Ambe, gdzie jesteś?

— Tutaj, Rambe!

— Nie zostawaj w tyle!

— Nie zostaję!

Kot gniewnie poruszał ogonem.

Teraz Rambe i Ambe byli już niemal pewni, że coś tu jest nie w porządku.

Za dnia, kiedy kot drzemał w słońcu, ostrożnie obeszli jego poduszkę i zauważyli wielki pleciony kosz.

Ze środka dobiegło ledwie słyszalne:

— Pi, pi… Kto tam?

Rambe i Ambe znieruchomieli.

— Pema?

— Rambe! To ty? Wypuśćcie nas!

Okazało się, że w koszu siedzą wszystkie myszy, które przechodziły na końcu pochodu.

Przyjaciele podnieśli pokrywę, a uwięzione myszki jedna po drugiej wyskoczyły na zewnątrz.

— A to ci spokojne życie — powiedziała gniewnie Pema.

— Nie hałasujmy — zaproponował Ambe. — Lepiej sprawmy, żeby sam pokazał wszystkim swój zamiar.

Wieczorem myszy znów ustawiły się w szeregu.

Kot siedział na poduszce i udawał najspokojniejszego kota na świecie.

Rambe ruszył pierwszy.

— Ambe, gdzie jesteś?

— Tutaj, Rambe!

— Ambe!

— Tutaj!

Kot znosił to i znosił, aż wreszcie nie wytrzymał. Gdy zbliżyły się ostatnie myszy, nagle rzucił się prosto w środek pochodu.

— Teraz was wszystkie…

Ale myszy już na to czekały.

Szur!

Rozbiegły się na wszystkie strony: jedne pod szafę, inne za piec, do norki albo pod schody. Po chwili pokój był pusty.

Kot został sam pośrodku podłogi.

Wtedy zza listwy przypodłogowej odezwał się Rambe:

— Tak wygląda twoja obietnica?

Z innej norki zawołała Pema:

— A naszych przyjaciół znaleźliśmy w twoim koszu.

Kot zrozumiał, że podstęp wyszedł na jaw.

Spróbował udawać, że nic strasznego się nie stało.

— No… ja tylko… chciałem zażartować.

— Żart, po którym przyjaciele się boją, to kiepski żart — odpowiedział Ambe.

— A obietnica składana wyłącznie po to, żeby oszukać, nie jest obietnicą — dodał Rambe.

Od tamtej pory myszy nie chodziły już przed kotem w pochodach. Trzymały się razem, ostrzegały się nawzajem przed niebezpieczeństwem i zawsze sprawdzały, czy czyjeś słowa znajdują potwierdzenie w czynach.

Stary kot zrozumiał, że polowanie podstępem się nie udało. Po kilku dniach przeniósł się bliżej kuchni, gdzie gospodyni czasami zostawiała mu miseczkę mleka i kawałek jedzenia.

A Rambe i Ambe zyskali wśród myszy szczególny szacunek.

Kiedy jakaś młoda myszka zbyt szybko wierzyła pięknym słowom, starsze mówiły:

— Pamiętaj o kocie na poduszce. Słuchaj obietnic, ale patrz także, co ktoś naprawdę robi.

Niech ta opowieść zostawi w Twoim sercu odrobinę światła ✨