

Dania
Księżniczka na ziarnku grochu
Żył kiedyś młody książę, który bardzo pragnął znaleźć księżniczkę, z którą mógłby przeżyć długie i szczęśliwe życie.
- Kraj
- Dania
- Wiek
- 3–7 lat

Posłuchaj baśni
Księżniczka na ziarnku grochu
Żył kiedyś młody książę, który bardzo pragnął znaleźć księżniczkę, z którą mógłby przeżyć długie i szczęśliwe życie.
Odwiedził wiele miast i pałaców, poznał też mnóstwo księżniczek. Jedne wspaniale tańczyły, inne znały siedem języków, a jeszcze inne jeździły konno szybciej niż królewska straż.
Za każdym razem książę wracał jednak do domu sam.
— Sam nie wiem — mówił do matki, królowej. — Chciałbym spotkać kogoś, kto jest naprawdę sobą. Kogoś, kto nie udaje innej osoby tylko dlatego, że mieszka w pałacu.
Królowa się uśmiechała.
— Po koronie nie zawsze da się poznać, jaki ktoś jest naprawdę.
Pewnego wieczoru nad królestwem rozpętała się potężna burza.
Bum, rum, rum! — przetaczały się grzmoty.
Błysk za błyskiem przecinał niebo.
Deszcz lał tak, jakby ktoś wywrócił w górze ogromne wiadro.
Nagle rozległo się pukanie do bramy.
Stuk, stuk, stuk!
Stary król sam poszedł otworzyć.
Na progu stała młoda dziewczyna. Z włosów ściekała jej woda, płaszcz przemókł na wylot, a buty przy każdym kroku wydawały zabawne „chlup, chlup”.
— Dobry wieczór — powiedziała. — Jestem księżniczką z sąsiedniej krainy. Burza zaskoczyła mnie w drodze, a moi towarzysze zostali z tyłu. Czy mogłabym spędzić noc w waszym pałacu?
— Oczywiście — odpowiedział król. — Przy takiej pogodzie nikt nie powinien zostawać za drzwiami.
Dziewczynę otulono ciepłym kocem, podano jej gorącą herbatę i zaproszono do kominka.
Nie domagała się srebrnego kubka ani szczególnego pokoju. Tylko wielokrotnie dziękowała wszystkim, którzy jej pomogli.
Królowa uważnie przyglądała się przybyłej.
„Mówi, że jest księżniczką — pomyślała. — Zobaczymy, jaka jest naprawdę”.
W dawnych baśniach królowe czasem wymyślają bardzo osobliwe próby. Ta królowa również na jedną wpadła.
Poszła do gościnnej sypialni i położyła na łóżku małe, suche ziarnko grochu.
Na nim służący ułożyli całą górę materaców i puchowych pierzyn.
Jeden materac.
Drugi.
Trzeci.
I jeszcze jeden, i jeszcze, i jeszcze.
Łóżko stało się tak wysokie, że trzeba było przystawić do niego małą drabinkę.
Księżniczka spojrzała na nie ze zdumieniem.
— Mam się wyspać czy zdobyć górski szczyt? — roześmiała się.
Rano wszyscy spotkali się przy śniadaniu.
— Jak się pani spało? — zapytała królowa jakby mimochodem.
Księżniczka ziewnęła.
— Dziękuję za gościnę, ale obawiam się, że niezbyt dobrze. Proszę sobie wyobrazić: pod tymi wszystkimi miękkimi pierzynami było coś małego i twardego. Wierciłam się całą noc i nie mogłam odgadnąć, co to takiego.
Królowa ze zdziwienia uniosła brwi.
Książę również się zdumiał.
— Naprawdę poczuła pani ziarnko grochu?
— Ziarnko grochu? — powtórzyła dziewczyna. — Więc to było to! Następnym razem lepiej wrzucić je do zupy.
Wszyscy się roześmiali.
Dawniej mówiono, że tylko prawdziwa księżniczka mogła poczuć maleńkie ziarnko przez tak wielką górę materaców.
Księciu spodobało się jednak coś innego.
Przemoczona i zmęczona dziewczyna nie strofowała służby, nie żądała nowego łóżka, a nawet potrafiła obrócić nieudaną noc w żart.
Zaczęli rozmawiać i wkrótce odkryli, że oboje lubią podróże, stare książki i szarlotkę.
Potem spotkali się znowu.
I jeszcze raz.
Z czasem postanowili się pobrać — nie z powodu ziarnka grochu, lecz dlatego, że było im ze sobą dobrze.
Samo ziarnko królowa włożyła do małego szklanego pudełeczka i ustawiła w pałacowym muzeum.
Pod nim umieszczono napis:
„Najmniejsza rzecz, z powodu której urządzono w pałacu największą próbę”.
Podobno leży tam do dziś.
Chyba że ktoś przez przypadek ugotował je na kolację.
Niech ta opowieść zostawi w Twoim sercu odrobinę światła ✨
