

Chile
Lew i człowiek
Wysoko w górach, pośród skał i suchych traw, znajdowała się jaskinia starego lwa. Przeżył wiele lat, widział mnóstwo zwierząt i wiedział, że prawdziwej siły nie zawsze można dostrzec od razu.
- Kraj
- Chile
- Wiek
- 5–9 lat

Posłuchaj baśni
Lew i człowiek
Wysoko w górach, pośród skał i suchych traw, znajdowała się jaskinia starego lwa. Przeżył wiele lat, widział mnóstwo zwierząt i wiedział, że prawdziwej siły nie zawsze można dostrzec od razu.
Mieszkał z nim młody syn. Był silny, szybki i niezwykle dumny ze swojej potęgi.
Pewnego wieczoru położył się przy wejściu do jaskini i zapytał:
— Tato, powiedz szczerze: czy na świecie jest ktoś silniejszy od lwa?
Stary lew się uśmiechnął.
— Jest stworzenie, z którym nie radziłbym ci się mierzyć.
Młody uniósł głowę.
— Kto taki? Słoń? Byk? Niedźwiedź?
— Nie. Człowiek.
— Człowiek? — zdziwił się syn. — Jest większy ode mnie?
— Nie.
— Ma dłuższe pazury?
— Nie.
— Ostrzejsze zęby?
— Tego też nie.
Młody lew wybuchnął śmiechem.
— To dlaczego miałbym się go bać?
Ojciec odpowiedział:
— Nie chodzi o strach, lecz o szacunek. Człowiek potrafi wymyślić to, czego nie zdołają dokonać zęby ani pazury. Obserwuje, buduje i czeka na właściwą chwilę. Zapamiętaj: kto uważa się za niezwyciężonego, najłatwiej wpada w kłopoty.
Młody lew tylko prychnął.
— I tak chcę zobaczyć tego człowieka.
— Dopóki żyję, nie szukaj z nim zwady — powiedział stanowczo ojciec.
Syn usłuchał, choć niechętnie.
Mijał czas. Stary lew bardzo się zestarzał, aż wreszcie odszedł. Młody tęsknił za ojcem, ale wraz ze smutkiem powróciła dawna ciekawość.
„Teraz sam sprawdzę, ile wart jest ten tajemniczy człowiek” — postanowił.
Pewnego ranka zszedł więc z gór do doliny.
Najpierw spotkał chudego konia, który spokojnie pasł się przy strumieniu.
Lew stanął przed nim.
— Jesteś człowiekiem?
Koń cofnął się o krok.
— Nie, panie lwie. Jestem koniem.
— Gdzie znajdę człowieka?
Koń wskazał głową w dół, ku zielonym polom.
— Ludzie mieszkają tam.
Lew przyjrzał mu się uważnie.
— Jesteś duży. Masz mocne nogi. Dlaczego tak ostrożnie mówisz o człowieku?
Koń westchnął.
— Długo służyłem ludziom. Nauczyli mnie nosić jeźdźca i ciągnąć ciężary. Nie wszyscy obchodzili się ze mną dobrze. Byłem młody i silny, ale ludzie mieli rzemienie, uzdy, wozy i mnóstwo pomysłowych urządzeń. Sama siła nie wystarczyła.
Młody lew się uśmiechnął.
— Po prostu nie jesteś lwem.
I poszedł dalej.
Wkrótce za kamiennym ogrodzeniem zobaczył wielkiego wołu z potężnymi rogami.
„To już chyba człowiek — pomyślał. — Wystarczy spojrzeć na te rogi!”
Wskoczył na ogrodzenie i zawołał:
— Jesteś człowiekiem?
Wół pokręcił głową.
— Nie. Człowiek mieszka niżej, przy polach.
— Po co ci takie rogi, skoro się go boisz?
Wół odpowiedział:
— Kiedyś również myślałem, że wielkie ciało rozstrzyga o wszystkim. Ludzie nauczyli się jednak zaprzęgać woły i kierować nawet tymi, którzy są od nich znacznie silniejsi. Człowiek nie musi być największy, żeby dopiąć swego.
— Ty też będziesz mnie odwodził od spotkania? — prychnął lew.
— Mówię tylko to, co wiem — odparł spokojnie wół.
Lew ruszył dalej.
Pod wieczór góry zostały daleko za nim. Przed nim rozciągały się pola, a za nimi stała mała chata. Z podwórza dobiegło szczekanie.
Wybiegł mu naprzeciw pies.
— Hau, hau! Kto tam?
Lew usiadł na drodze.
— Nareszcie! Czy ty jesteś człowiekiem?
Pies ze zdumienia przestał szczekać.
— Ja? Nie, jestem psem.
— To zawołaj człowieka. Przyszedłem sprawdzić, który z nas jest silniejszy.
— Mój gospodarz pracuje przy szopie — powiedział pies. — Na twoim miejscu nie zaczynałbym jednak od gróźb.
— A ja na twoim miejscu nie dawałbym rad lwu — odparł dumnie młody.
Pies pobiegł po gospodarza.
Po chwili z podwórza wyszedł mężczyzna. Zupełnie nie przypominał potwora. Nie miał rogów, pazurów ani grzywy. Niósł tylko długi kij, którym odpędzał dzikie zwierzęta od ogrodu, oraz niewielki metalowy dzwonek, dźwięczący głośno na całą dolinę.
Lew nieufnie zmrużył oczy.
— To ty jesteś człowiekiem?
— Jestem — odpowiedział gospodarz.
— A ja przyszedłem się z tobą zmierzyć. Chcę wiedzieć, kto jest najsilniejszy.
Mężczyzna spojrzał na niego.
— Dziwna sprawa. Przyszedłeś na moje podwórze, nie przywitałeś się, przestraszyłeś psa i już wyzywasz mnie do walki. Czy tak zachowuje się najsilniejszy?
Lew się rozgniewał.
— Nie pouczaj mnie! Jestem silniejszy od konia, od wołu i od twojego psa. Teraz dowiodę, że jestem silniejszy również od ciebie!
Człowiek nie ustąpił.
— Dobrze. Jeśli chcesz próby, najpierw pokaż, czy potrafisz zachować spokój.
— A cóż w tym trudnego? — zdziwił się lew.
— To proste. Powiem jedno słowo, a ty nie możesz się przestraszyć.
Lew roześmiał się tak głośno, że ptaki zerwały się z drzewa.
— Ja? Przestraszyć się słowa? Mów!
Mężczyzna odszedł na bezpieczną odległość, uniósł metalowy dzwonek i z całej siły uderzył w niego kijem.
Dzyń!
Nagły, donośny dźwięk przetoczył się przez dolinę, odbił od kamiennego muru i powrócił echem.
Młody lew zupełnie się tego nie spodziewał. Podskoczył, odskoczył do tyłu i o mało nie usiadł w krzaku.
Pies schował pysk między łapami, żeby nie parsknąć śmiechem.
— Co to było?! — zawołał lew.
— Tylko moja głośna odpowiedź — odrzekł człowiek. — Nawet cię nie dotknąłem, a już zapomniałeś o swojej odwadze.
Lew się zmieszał.
— Po prostu nie byłem gotowy.
— Właśnie — przytaknął gospodarz. — Jesteś silny, ale myślisz wyłącznie o tym, co widzisz przed sobą. Niebezpieczeństwo często przychodzi z nieoczekiwanej strony. Siła się przydaje. Bez rozumu, doświadczenia i ostrożności potrafi jednak zawieść.
Lew zamilkł.
Jakby znów zobaczył starego ojca przy wejściu do jaskini.
„Nie bój się człowieka. Szanuj jego pomysłowość”.
Teraz te słowa brzmiały zupełnie inaczej.
— Mój ojciec mówił mi to samo — odezwał się cicho.
— A zatem miałeś mądrego ojca — odpowiedział mężczyzna.
Młody lew nie chciał już walczyć.
— A ty się mnie nie boisz? — zapytał.
— Boję się na tyle, żeby nie podchodzić zbyt blisko — przyznał uczciwie człowiek. — Odwaga nie polega na udawaniu, że nie ma niebezpieczeństwa.
Lew pomyślał i skinął głową.
— To też warto zapamiętać.
Ruszył z powrotem w góry.
Po drodze znów spotkał wołu.
— I co, znalazłeś człowieka? — zapytał tamten.
— Znalazłem.
— Kto jest silniejszy?
Lew przez chwilę milczał.
— Źle postawiłem pytanie. Siła bywa różna.
Przy strumieniu także koń zapytał:
— Zwyciężyłeś?
— Nauczyłem się czegoś — odparł lew. — Chyba to ważniejsze.
Odtąd nadal był potężnym władcą gór, lecz przestał szukać zwady tylko po to, by dowodzić swojej przewagi.
Kiedy później młode lwiątka pytały go:
— Kto jest najsilniejszy na świecie?
Odpowiadał:
— Ten, kto zna własną siłę, ale jeszcze lepiej wie, kiedy nie należy z niej korzystać.
Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨
