

Chiny
Lisica i tygrys
zwierzęta, spryt
- Kraj
- Chiny
- Wiek
- 3–7 lat

Posłuchaj baśni
Lisica i tygrys
Pewnego ciepłego dnia tygrys szedł leśną ścieżką. Stąpał powoli i ciężko, a suche liście cichutko chrzęściły pod jego łapami.
Wszyscy mieszkańcy lasu dobrze znali tygrysa. Gdy tylko zobaczyli go z daleka, chowali się: jedni w norach, inni w krzakach, jeszcze inni wysoko na drzewach.
Nagle tygrys zauważył lisicę stojącą pośrodku ścieżki.
Lisica również go zobaczyła. Serce aż jej podskoczyło.
— Ale spotkanie! — pomyślała. — Za późno na ucieczkę. Muszę coś wymyślić.
Tygrys podszedł bliżej i zapytał groźnie:
— Dlaczego przede mną nie uciekasz, lisico?
Lisica wyprostowała się, uniosła ogon i odpowiedziała tak pewnie, jakby czekała na to pytanie przez cały poranek:
— A dlaczego miałabym uciekać?
Tygrys się zdziwił.
— Bo jestem tygrysem! Cały las się mnie boi.
Lisica dostojnie pokręciła głową.
— Chyba dawno nie słyszałeś żadnych nowin. Niebo ustanowiło mnie przywódczynią wszystkich zwierząt.
Tygrys aż usiadł ze zdumienia.
— Ciebie? Przywódczynią?
— Właśnie mnie — powiedziała lisica. — I teraz każdy, kto mnie zobaczy, od razu ucieka.
Tygrys zmrużył oczy.
— Nie wierzę.
— To sprawdź — zaproponowała lisica. — Chodźmy na skraj lasu. Ja pójdę przodem, a ty kawałek za mną. Zobaczysz wszystko na własne oczy.
Tygrys pomyślał: „To ciekawe. Jeśli przechwala się bez powodu, od razu się o tym przekonam”.
— Dobrze — zgodził się.
I ruszyli.
Lisica szła przodem powoli i dostojnie, trzymając ogon wysoko. Tygrys kroczył za nią.
Wkrótce doszli do ścieżki, którą kilku wieśniaków wracało z pola do domu.
Ludzie zobaczyli lisicę.
Potem zobaczyli ogromnego tygrysa tuż za jej plecami.
— Tygrys! — krzyknął ktoś.
Wszyscy prędko zeszli z drogi i schowali się za ogrodzeniem i drzewami.
Lisica nawet się nie obejrzała.
— Widziałeś? — zapytała spokojnie.
Tygrys zamrugał ze zdumienia.
— Widziałem.
Poszli dalej.
Przy strumyku bawiło się kilkoro dzieci. Gdy tylko zauważyły tygrysa za lisicą, od razu pobiegły do swoich domów.
Lisica znów powiedziała:
— Widziałeś?
— Widziałem — odpowiedział tygrys jeszcze ciszej.
Za pagórkiem pasły się kozy. Pasterz spojrzał na drogę, zobaczył tygrysa i szybko odprowadził stado dalej.
Lisica się zatrzymała.
— No i co, teraz wierzysz?
Tygrys spojrzał na nią z wielkim szacunkiem.
— Wierzę. Nie wiedziałem, że jesteś taka ważna.
— W lesie można nie wiedzieć o wielu rzeczach — odpowiedziała mądrze lisica.
Tygrys uprzejmie ustąpił jej z drogi.
— W takim razie idź załatwiać swoje sprawy, pani lisico. Nie będę cię już zatrzymywał.
— Miłego dnia — odpowiedziała.
Lisica dostojnie ruszyła przed siebie. Nie przyspieszyła kroku, dopóki tygrys nie zniknął za zakrętem.
Wtedy szybko dała nura w krzaki, usiadła pod starym dębem i nareszcie odetchnęła:
— Uff! To dopiero był spacer!
Doskonale wiedziała, że ludzie wcale nie uciekali przed nią. Widzieli tygrysa, który szedł za nią.
Ale tygrys tego nie zrozumiał.
Od tamtej pory opowiadano w lesie historię o tym, jak mała lisica zwyciężyła dzięki sprytowi, a nie sile.
Ta bajka przypomina nam również, że czasem widzimy tylko część obrazu i zbyt szybko wyciągamy wnioski. Dlatego warto dobrze się przyjrzeć, zanim w coś uwierzymy.
