

Indie
Małpa i krokodyl
Nad szeroką, ciepłą rzeką rosło wielkie drzewo. Jego gałęzie pochylały się niemal nad samą wodą, a wśród gęstych liści dojrzewały słodkie owoce.
- Kraj
- Indie
- Wiek
- 4–8 lat

Posłuchaj baśni
Małpa i krokodyl
Nad szeroką, ciepłą rzeką rosło wielkie drzewo. Jego gałęzie pochylały się niemal nad samą wodą, a wśród gęstych liści dojrzewały słodkie owoce.
Na drzewie mieszkała zwinna małpa. Doskonale znała każdą gałązkę, każdy sęk i każdą ścieżkę wśród liści. Kiedy słońce wschodziło nad rzeką, jadła na śniadanie dojrzałe owoce, a potem długo siedziała na najwyższej gałęzi i patrzyła, jak w dole połyskuje woda.
W rzece żyły krokodyle.
Pewnego dnia młody krokodyl podpłynął do drzewa i usłyszał, jak małpa mówi do siebie:
— Gdyby tak dostać się na tę wyspę pośrodku rzeki! Podobno tam owoce są jeszcze słodsze.
Krokodyl uniósł głowę.
— Mogę cię przewieźć — zaproponował. — Siadaj mi na grzbiecie.
Małpa się zdziwiła.
— Naprawdę mnie nie zrzucisz?
— Po co miałbym to robić? — odpowiedział krokodyl. — Dobrze pływam. A ty pokażesz mi, gdzie rosną najsmaczniejsze owoce.
Małpa bardzo chciała zobaczyć wyspę. Zeszła niżej, ostrożnie przeskoczyła na grzbiet krokodyla i ruszyli.
Z początku wszystko szło doskonale. Woda cicho pluskała, wiatr poruszał liśćmi na brzegu, a małpa cieszyła się nową przygodą.
Pośrodku rzeki krokodyl jednak nagle zanurkował.
— Hej! — krzyknęła małpa, gdy znowu się wynurzyli. — Nie jestem rybą! Mógłbyś chociaż uprzedzać!
Krokodyl milczał.
— Co się dzieje? — zaniepokoiła się małpa.
Wtedy krokodyl wyznał:
— Moja matka usłyszała o tobie i uznała, że serce małpy ma niezwykłą moc. Kazała mi cię do niej przywieźć. Wybacz, ale właśnie dlatego zaprosiłem cię w tę podróż.
Małpie zrobiło się zimno ze strachu. Nie krzyknęła jednak ani nie zaczęła błagać. Przeciwnie, w zamyśleniu podrapała się po brodzie.
— Więc potrzebujesz mojego serca? — zapytała.
— Tak.
— Ach, krokodylu! Dlaczego nie powiedziałeś od razu?
Krokodyl się zmieszał.
— A co?
— Zostawiłam serce na drzewie.
— Jak to zostawiłaś?
— Zwyczajnie! — odpowiedziała z powagą małpa. — Nie wiesz, że kiedy małpy wybierają się w daleką drogę, chowają serca w bezpiecznym miejscu? Moje leży w dziupli przy najwyższej gałęzi. Gdybyś mnie uprzedził, zabrałabym je ze sobą.
Krokodyl nie był zbyt bystry i uwierzył.
— W takim razie musimy wrócić!
— Oczywiście — powiedziała małpa. — Inaczej cała nasza wyprawa pójdzie na marne.
Krokodyl zawrócił i popłynął z powrotem.
Ledwie dotarł do brzegu, małpa skoczyła na korzenie, w mgnieniu oka wspięła się po pniu i zniknęła wśród liści.
Krokodyl czekał.
— No i co? — zawołał. — Gdzie twoje serce?
Z czubka drzewa dobiegł śmiech.
— Tam, gdzie u wszystkich, krokodylu! Kto by zostawiał serce na gałęzi? Chciałeś mnie oszukać, a to ja przechytrzyłam ciebie. Wracaj do domu i powiedz matce, że przyjaźń nie zaczyna się od pułapki.
Zawstydzony krokodyl zanurzył pysk w wodzie i odpłynął.
Po tym zdarzeniu małpa przeprowadziła się nieco dalej z biegiem rzeki. Znalazła inne drzewo, jeszcze bujniejsze od poprzedniego. Naprzeciwko leżała wyspa porośnięta owocowymi drzewami, a między nią a brzegiem wystawał z wody wielki kamień.
Małpa szybko nauczyła się skakać z brzegu na kamień, a z kamienia na wyspę.
Minęło trochę czasu. Pewnego wieczoru wracała do domu po całym dniu spędzonym na wyspie i nagle zauważyła, że kamień wygląda dziwnie. Jakby urósł.
Przystanęła.
„Ciekawe — pomyślała. — Przecież kamienie nie rosną w jeden dzień”.
Wtedy się domyśliła: na kamieniu przyczaił się ten sam krokodyl.
Postanowiła jednak sprawdzić.
— Dobry wieczór, kamieniu! — powiedziała głośno.
Cisza.
— Kamieniu, dlaczego dzisiaj milczysz? Zwykle zawsze mi odpowiadasz!
Krokodyl usłyszał te słowa i pomyślał: „A więc kamień powinien jej odpowiedzieć. Jeśli będę milczał, coś podejrzewa”.
Odezwał się więc grubym głosem:
— Dobry wieczór, małpo!
Małpa ledwie powstrzymała śmiech.
— Aha! Więc to ty, krokodylu.
— Ja — burknął. — Tym razem mi nie uciekniesz. Nie ma innej drogi na brzeg.
Małpa popatrzyła na ciemną wodę, potem na krokodyla i wesoło powiedziała:
— Dobrze. Wygrałeś. Otwórz szeroko paszczę, a wskoczę prosto do niej.
Krokodyl bardzo się ucieszył i rozwarł paszczę najszerzej, jak potrafił.
A kiedy krokodyl tak szeroko otwiera paszczę, trudno mu zobaczyć, co dzieje się tuż przed jego nosem.
Małpa wzięła rozbieg. Skoczyła jednak nie do paszczy, lecz prosto na głowę krokodyla, odbiła się od niej i jednym wielkim susem znalazła się na brzegu.
Po chwili siedziała już na drzewie.
Krokodyl długo patrzył w górę.
Wreszcie powiedział:
— Dwa razy mnie przechytrzyłaś. Więcej nie będę cię ścigał.
— To mądra decyzja — odparła małpa. — A jeszcze mądrzej jest nie oszukiwać kogoś, kto ci zaufał.
Od tej pory krokodyl dotrzymywał słowa.
Małpa nadal skakała na wyspę po słodkie owoce. Tyle że za każdym razem, zanim postawiła łapę na kamieniu, uważnie sprawdzała, czy przypadkiem nie urósł przez noc.
Spryt pomaga bowiem wydostać się z tarapatów, lecz ostrożność często pozwala w ogóle w nie nie wpaść.
Niech ta opowieść zostawi w Twoim sercu odrobinę światła ✨
