Okładka: Nagroda za uczciwość

Laos

Nagroda za uczciwość

Dawno, dawno temu na północy Laosu mieszkała bardzo uboga rodzina: ojciec, matka i syn.

Kraj
Laos
Wiek
6–9 lat
Czas czytania
6 min
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Nagroda za uczciwość

Dawno, dawno temu na północy Laosu mieszkała bardzo uboga rodzina: ojciec, matka i syn. Nie mieli pola, bydła ani sklepu. Z całego dobytku najbardziej cenili starą siekierę z drewnianym trzonkiem. Co rano cała rodzina wyruszała do lasu. Ojciec rąbał suche gałęzie, syn układał je w stosy, a matka pomagała wiązać chrust w wiązki. Wieczorem sprzedawali drewno i kupowali ryż oraz najpotrzebniejsze rzeczy. — Nasza siekiera jest stara — mówił syn — ale bez niej nie dalibyśmy sobie rady. — Dlatego o nią dbamy — odpowiadał ojciec. Pewnego dnia narąbali sporą stertę drewna. Położyli siekierę przy pieńku, a sami odeszli kawałek dalej po mocne pnącza, żeby związać wiązki. Właśnie wtedy leśną drogą przejeżdżał władca tej okolicy ze swoimi towarzyszami. Jeden niósł lśniącą srebrną siekierę, drugi złotą. Władca zauważył na ziemi starą siekierę do pracy. — Zabierzcie ją — powiedział. — Chcę zobaczyć, czy właściciel rozpozna swój przedmiot, gdy obok będą leżały rzeczy znacznie droższe. Kiedy rodzina wróciła, siekiery nie było. Szukali jej pod liśćmi, za pieńkiem, wzdłuż ścieżki. — Może zostawiliśmy ją gdzie indziej? — zapytał z nadzieją syn. Ale ojciec dobrze pamiętał, gdzie położył narzędzie. Matka usiadła na powalonym drzewie. — Co teraz zrobimy? Nie stać nas na nową. Cała trójka bardzo się zmartwiła. Bez siekiery nie mogli przygotować drewna na sprzedaż, a bez drewna zarobić na jedzenie. Wkrótce tą samą drogą wracał władca. — Dlaczego jesteście tacy smutni? — zapytał. Ojciec odpowiedział: — Mieliśmy jedną siekierę. Starą, zwyczajną, z drewnianym trzonkiem. Zostawiliśmy ją tutaj na kilka minut, a teraz zniknęła. Dla kogoś może to drobiazg, lecz dla nas to jedyne narzędzie do pracy. Władca skinął na jednego ze swoich ludzi. Ten przyniósł srebrną siekierę. Błyszczała tak jasno, że syn aż wstrzymał oddech. — Może to wasza? — zapytał władca. Rodzina przyjrzała się siekierze. — Nie — od razu powiedział ojciec. — Nasza wygląda zupełnie inaczej. — Ale ta jest lepsza — zauważył władca. — Srebrna. — Być może lepsza — odpowiedziała matka — ale nie nasza. Wtedy przyniesiono złotą siekierę. Lśniła w słońcu niczym mały promień. — A ta? Syn pokręcił głową. — Nie. Nasza miała stalowe ostrze i wytarty drewniany trzonek. Na trzonku była jeszcze ciemna rysa. Władca uważnie spojrzał na chłopca. — Mógłbyś powiedzieć, że złota siekiera jest wasza. Nikt nie zdołałby udowodnić, że jest inaczej. Chłopiec zastanowił się tylko przez chwilę. — Ale wtedy my byśmy wiedzieli, że wzięliśmy cudze. Władca się uśmiechnął. — Dobrze powiedziane. Dał znak i sługa przyniósł trzecią siekierę. Starą. Z drewnianym trzonkiem. I z tą samą ciemną rysą. — Nasza! — zawołała zgodnie cała rodzina. Ojciec wziął ją tak ostrożnie, jakby była najcenniejszą rzeczą na świecie. — Dziękujemy. Teraz znów będziemy mogli pracować. Władca zapytał: — Nie gniewacie się, że postanowiłem was wypróbować? Ojciec odpowiedział: — Baliśmy się utraty siekiery. Ale teraz do nas wróciła i to nam wystarczy. Władca się zamyślił. Widział wielu ludzi, którzy dla bogactwa nazwaliby cudzą rzecz swoją. A tych troje, choć mieli tak niewiele, nie chciało wziąć nawet srebra i złota leżącego tuż przed nimi. — Niech więc uczciwość nie pozostanie bez odpowiedzi — powiedział. Kazał oddać rodzinie starą siekierę, a wraz z nią podarował im nowe narzędzia i tyle pieniędzy, by mogli spokojnie przetrwać trudny czas. — Samo złoto nie czyni człowieka bogatym — powiedział władca. — Spotykałem zamożnych ludzi, którym wciąż było mało. A wy mieliście jedną starą siekierę i mimo to nie sięgnęliście po cudze. Strzeżcie tego bogactwa. Rodzina wróciła do domu. Po drodze syn co chwilę spoglądał na nowe narzędzia. — Tato, czyli gdybyśmy skłamali, może dostalibyśmy złotą siekierę. — Może i tak — odpowiedział ojciec. — Ale za każdym razem, gdy bralibyśmy ją do ręki, pamiętalibyśmy, za jaką cenę ją zdobyliśmy. Matka dodała: — A nasza stara siekiera wydaje się lekka nie dlatego, że mało waży. Po prostu serce mamy przy niej spokojne. Od tamtej pory rodzinie żyło się trochę lepiej, lecz nie przestali pracować. Starą siekierę jeszcze długo przechowywali w domu. A kiedy syn dorósł, opowiadał własnym dzieciom, że pewnego dnia przed ich rodziną leżało srebro i złoto, ale najcenniejsza okazała się prosta odpowiedź: — Nie. To nie nasze. Bo uczciwość nie zawsze przynosi natychmiastową nagrodę. Pozostawia jednak człowiekowi coś, co trudno kupić za jakiekolwiek pieniądze: zaufanie innych i spokój we własnym sercu.

Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨