Okładka: Niewdzięczny rybak

Laos

Niewdzięczny rybak

Dawno temu nad wielką rzeką mieszkał ubogi rybak.

Kraj
Laos
Wiek
7–10 lat
Czas czytania
6 min
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Niewdzięczny rybak

Dawno temu nad wielką rzeką mieszkał ubogi rybak. Każdego ranka, jeszcze przed świtem, brał stare sieci, wsiadał do małej łódki i płynął tam, gdzie woda była najspokojniejsza. Dobrze znał rzekę: wiedział, gdzie kryją się ryby, gdzie nurt przybiera na sile, a gdzie pod wodą leżą kamienie. Lecz pewnego roku szczęście jakby się od niego odwróciło. Mijał dzień za dniem, a sieci wracały niemal puste. Któregoś wieczoru rybak siedział na brzegu, patrzył na wodę i rozmyślał ze smutkiem: — Czy całe moje życie będzie tak wyglądać? Pracuję od rana do nocy, a czasami nie wystarcza mi nawet na ryż na kolację. W tej właśnie chwili na pobliskiej gałęzi usiadł wielki czarny kruk. Nie był to jednak zwyczajny ptak. Pod postacią kruka zstąpił na ziemię Punja In, bóg mądrości. Kruk przechylił głowę i niespodziewanie przemówił ludzkim głosem: — Rybaku, czy chciałbyś odmienić swoje życie? Mężczyzna zdziwił się tak bardzo, że omal nie upuścił sieci. — Oczywiście, że chciałbym! — odpowiedział. — Mam dość codziennego strachu, że jutro nie będę miał co jeść. — Daleko stąd leży prowincja, która została bez władcy — powiedział Punja In. — Ludzie potrzebują kogoś, kto zna wartość pracy i pamięta, jak żyją zwyczajni mieszkańcy. Mogę pomóc ci tam dotrzeć. Ale musisz mi obiecać jedną rzecz. — Jaką? — Nie zapominaj o dobru, którego doświadczyłeś. A kiedy zdobędziesz władzę, nie patrz z góry na tych, do których sam jeszcze wczoraj należałeś. Rybak położył dłoń na sercu. — Nigdy nie zapomnę. Obiecuję. Wówczas kruk zaczął rosnąć na jego oczach. Skrzydła stały się tak szerokie, że mogłyby przesłonić słońce. — Siadaj mi na grzbiet. Rybak chwycił się mocno i wznieśli się ponad rzekę, pola i góry. Pod wieczór daleko przed nimi ukazało się wielkie miasto. Punja In przyprowadził rybaka do ludzi, którzy właśnie radzili, komu powierzyć rządy nad prowincją. Pomógł im dostrzec w nieznajomym człowieka znającego trud, niedostatek i cierpliwość. Tak rybak został nowym czou, czyli zarządcą prowincji. Z początku rządził dobrze. Pamiętał, jak trudno zarobić na każdą garść ryżu. Pilnował, żeby rybacy mieli dostęp do rzeki, żeby rolnikom nie przeszkadzano w pracy, a podróżni mogli znaleźć nocleg. Ludzie mówili: — Nasz czou rozumie zwykłych ludzi. Minął rok. Potem drugi. Potem wiele lat. Rybak miał teraz wielki dom, służbę, piękne szaty i pełne spichlerze. Nie musiał już wstawać przed świtem ani naprawiać mokrych sieci. I powoli zaczął zapominać, kim był. Pewnego dnia zobaczył stado kruków na ryżowym polu. — Przegonić je! — rozkazał. — Nie chcę widzieć tych hałaśliwych ptaków przy moich polach. Słudzy przepędzili kruki. Nazajutrz czou kazał wypędzać je także ze wszystkich ogrodów. A potem powiedział: — Niech w całej mojej prowincji nie będzie ani jednego kruka. W tej chwili na parapecie pałacowego okna usiadł stary czarny kruk. — Naprawdę tak postanowiłeś? — zapytał. Czou przyjrzał mu się uważnie, lecz nie rozpoznał już swojego dawnego dobroczyńcy. — Tak — odpowiedział. — Po co mi one? Kruk przez chwilę milczał. — A czy chciałbyś zobaczyć miejsce, gdzie nie ma zmartwień, rozkazów ani niekończących się spraw do załatwienia? — Jeszcze jak! — ucieszył się czou. — Zabierz mnie tam. — Siadaj na mój grzbiet. Kruk znów urósł, uniósł dawnego rybaka i poniósł go nad górami oraz rzekami. Czou wyobrażał sobie pałac, ogrody i miękkie poduszki. Ale kiedy wylądowali, ujrzał znajomy brzeg. Przed nim stała jego stara chatka. Przy drzwiach leżały te same sieci. Na wodzie kołysała się mała łódź. — Przecież to… mój dawny dom! — zawołał. Punja In przybrał swoją prawdziwą postać. — Właśnie tak — powiedział bóg mądrości. — Dałem ci szansę odmienić los, a prosiłem jedynie, byś pamiętał o dobru. Zapomniałeś nie tylko o mnie. Zapomniałeś o sobie samym. Dawny czou spuścił głowę. Chciał się spierać, lecz nie potrafił znaleźć ani jednego słowa. — Czy będę mógł wrócić? — zapytał wreszcie. — Najpierw naucz się na nowo cenić to, co masz — odpowiedział Punja In. — Mądrość zaczyna się od pamięci o dobru. Z tymi słowami przemienił się w kruka i odleciał w niebo. Rybak został przy swojej chatce. Następnego ranka obudził się jeszcze przed świtem, wziął sieci i poszedł nad rzekę. Tym razem, kiedy na burcie łodzi usiadł czarny kruk, mężczyzna go nie przegonił. Uśmiechnął się i położył obok kilka ziaren ryżu. Bo teraz dobrze pamiętał, że dar może być wielki albo mały, lecz wdzięczność nie powinna znikać wraz z trudnościami.

Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨