

Francja
Piękna i Bestia
Żył kiedyś zamożny kupiec. Miał kilkoro dzieci, a jego najmłodszą córkę wszyscy nazywali Piękną. Nie tylko z powodu urody. Mówiła cicho, uważnie słuchała ludzi i nigdy nie uważała żadnej pracy za zajęcie poniżej swojej godności.
- Kraj
- Francja
- Wiek
- 6–10 lat

Posłuchaj baśni
Piękna i Bestia
Żył kiedyś zamożny kupiec. Miał kilkoro dzieci, a jego najmłodszą córkę wszyscy nazywali Piękną. Nie tylko z powodu urody. Mówiła cicho, uważnie słuchała ludzi i nigdy nie uważała żadnej pracy za zajęcie poniżej swojej godności.
Pewnego roku interesy kupca zaczęły iść bardzo źle. Kilka statków nie wróciło z dalekich podróży, towary zaginęły i trzeba było sprzedać wielki dom. Rodzina przeniosła się do małej siedziby za miastem.
Z początku wszyscy tęsknili za dawnym życiem. Piękna powiedziała jednak:
— Mamy dach, ogród i jesteśmy razem. Nauczmy się żyć po nowemu.
Wstawała wcześnie, pomagała gotować, pracowała w ogrodzie i wieczorami czytała przy lampie. Z czasem nawet stary domek stał się przytulny.
Minął pewien czas. Kupiec otrzymał wiadomość, że jeden z jego statków, uznany za zaginiony, podobno zawinął do portu.
— Może odzyskamy choć część majątku! — ucieszył się.
Przed wyjazdem dzieci prosiły o rozmaite prezenty. Jedno chciało tkaninę, inne ozdobę.
— A ty, Piękna? — zapytał ojciec.
Pomyślała chwilę.
— Jeśli zobaczysz po drodze różę, przywieź jedną. W naszym ogrodzie jeszcze się nie przyjęły.
W porcie czekało jednak rozczarowanie. Po spłacie długów i kosztów z ładunku prawie nic nie zostało. Kupiec ruszył do domu z pustymi rękami.
Wieczorem rozpętała się zamieć. Śnieg zasypał drogę, koń zboczył ze ścieżki. Było już zupełnie ciemno, kiedy między drzewami pojawiły się złote światła.
Przed kupcem stał wielki zamek.
Brama była otwarta.
— Czy ktoś tu jest? — zawołał.
Nikt nie odpowiedział.
W środku płonął kominek. Na stole czekała ciepła kolacja, a przy ogniu leżał koc. Kupiec długo czekał na gospodarza. W końcu uznał, że tajemniczy mieszkaniec zamku pozwala mu się ogrzać.
Rankiem zamieć ucichła. Kupiec wyszedł do ogrodu i stanął zdumiony: mimo zimy kwitły tam róże.
Przypomniał sobie prośbę Pięknej.
— Tylko jedną — powiedział do siebie i ostrożnie ściął kwiat.
Za plecami usłyszał głęboki głos:
— Dałem ci dach, kolację i ciepło, a ty zabierasz kwiat bez pytania.
Kupiec się odwrócił.
Na schodach stała ogromna istota w ciemnym płaszczu. Przypominała jednocześnie niedźwiedzia, lwa i nieznane leśne zwierzę.
Kupiec przestraszył się, ale nie uciekł.
— Wybacz. Róża jest dla mojej córki. Powinienem był poprosić o pozwolenie.
Bestia milczała.
Potem powiedziała:
— Weź kwiat. Ale wróć kiedyś i opowiedz, czy spodobał się twojej córce. Od dawna nikt nie odwiedza tego zamku z własnej woli.
Kupiec obiecał.
Po powrocie Piękna od razu dostrzegła jego niepokój. Ojciec opowiedział o dziwnym zamku i gospodarzu.
— Obiecałeś wrócić? — zapytała.
— Tak. Ale nie wiem, czy mam dość odwagi.
Piękna spojrzała na różę.
— Pojadę z tobą. W końcu zerwałeś ją na moją prośbę. A jeśli gospodarz zamku jest po prostu samotny, nie powinniśmy uciekać tylko z powodu jego wyglądu.
Kilka dni później przyjechali razem.
Bestia powitała ich w wielkiej sali.
— Wróciłeś — powiedziała do kupca. Potem dostrzegła Piękną. — I przywiozłeś gościa.
— Przyjechałam z własnej woli — odpowiedziała dziewczyna. — Chciałam podziękować za różę.
Bestia się zdziwiła.
Podczas kolacji mówiła niewiele, za to uważnie słuchała. Kiedy kupiec zbierał się do domu, gospodarz zamku zaproponował:
— Piękna może zostać kilka dni, jeśli zechce. Ale tylko jeśli sama tak postanowi.
Piękna się zgodziła.
Początkowo zamek wydawał jej się dziwny. Drzwi otwierały się same. W bibliotece książki czasem pojawiały się dokładnie na tej półce, do której sięgała. Rankiem na stole czekała herbata, a ogród nawet zimą pachniał kwiatami.
Co wieczór Bestia przychodziła na kolację.
— Boisz się mnie? — zapytała za pierwszym razem.
Piękna odpowiedziała szczerze:
— Na początku się bałam. Teraz mniej.
— Dlaczego?
— Bo strach lubi to, czego nie znamy. A ja już wiem, że pytasz, czy jest mi ciepło, przynosisz książki i nie wchodzisz bez pukania.
Bestia spuściła oczy.
— Dawniej byłem zupełnie innym człowiekiem. Zarozumiałym i chłodnym. Pewna czarodziejka powiedziała, że nauczę się być sobą dopiero wtedy, gdy ktoś zaufa mi nie z powodu imienia, majątku czy wyglądu.
— Dlatego zamieniła cię w Bestię?
— Tak.
Piękna nie pytała, kiedy skończą się czary. Ważniejsze wydawało jej się to, kim gospodarz zamku jest teraz.
Mijały dni. Spacerowali po ogrodzie, spierali się o książki i grali w szachy. Bestia okazała się wspaniałym ogrodnikiem i bardzo kiepskim śpiewakiem. Piękna się śmiała, a gospodarz wcale się nie obrażał.
Pewnego wieczoru Bestia zapytała:
— Jesteś tu szczęśliwa?
— Tak. Ale tęsknię za ojcem.
Odpowiedź przyszła natychmiast:
— W takim razie jedź do domu.
Piękna się zdziwiła.
— Pozwalasz mi odejść?
— Nigdy nie byłaś moją więźniarką.
Dostała małe lusterko.
— Jeśli zechcesz zobaczyć zamek, zajrzyj tutaj. Sama zdecydujesz, czy wrócić.
Piękna wyjechała.
W domu spędziła wiele szczęśliwych dni z rodziną. Pewnego wieczoru wzięła jednak lusterko i zobaczyła zaśnieżony ogród. Bestia siedziała samotnie przy uschniętym krzewie róży.
Nie wyglądała na rozgniewaną, lecz bardzo smutną.
Piękna zrozumiała, że tęskni za rozmowami, biblioteką, szachami, a nawet za okropnym śpiewem.
— Chcę wrócić — powiedziała.
Następnego ranka znów stanęła przy bramie zamku.
Bestia nie wyszła jej na spotkanie.
Dziewczyna znalazła gospodarza w ogrodzie.
— Wróciłaś? — zapytał cicho.
— Tak. Nie z powodu obietnicy ani ze strachu. Zrozumiałam po prostu, że jesteś moim przyjacielem i dobrze mi przy tobie.
Bestia podniosła głowę.
— Nawet jeśli na zawsze pozostanę taki?
Piękna się uśmiechnęła.
— Dawno przestałam widzieć w tobie tylko wygląd.
W tej chwili wokół zerwał się wiatr. Różane krzewy rozbłysły, a okna zamku zajaśniały złotem.
Kiedy blask zniknął, przed Piękną stał młody mężczyzna.
— To ja — powiedział znajomym głosem. — Czar prysł.
Piękna przyjrzała mu się.
— Głos ten sam.
— Tak.
— I nadal przegrywasz w szachy?
Roześmiał się.
— Obawiam się, że to nie było częścią zaklęcia.
Piękna także się roześmiała.
Z czasem postanowili zamieszkać razem, ale stary zamek się zmienił. Jego bramy nigdy już nie zamykały się przed podróżnymi. W ogrodzie zawsze zostawiano kilka kwiatów dla tych, którzy chcieli zanieść różę do domu.
A Piękna często powtarzała dzieciom przychodzącym do biblioteki:
— Oczy bardzo szybko dostrzegają wygląd. Żeby poznać charakter, potrzeba trochę więcej czasu. Ale właśnie to zwykle jest najciekawsze.
Niech ta opowieść zostawi w Twoim sercu odrobinę światła ✨
