Okładka: Pomoc węża

Sri Lanka

Pomoc węża

Dawno temu w pewnej krainie stał wielki królewski pałac. Za wysoką bramą szumiały palmy, w ogrodach pachniały kwiaty, a na rozległym dziedzińcu mieszkał ulubiony słoń króla.

Kraj
Sri Lanka
Wiek
6–10 lat
Czas czytania
6 min
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Pomoc węża

Dawno temu w pewnej krainie stał wielki królewski pałac. Za wysoką bramą szumiały palmy, w ogrodach pachniały kwiaty, a na rozległym dziedzińcu mieszkał ulubiony słoń króla.

Codziennie prowadzono go nad duży staw niedaleko miasta. Wchodził do chłodnej wody, polewał boki trąbą i długo się pluskał, prychając z zadowolenia.

W tym samym stawie żył wodny wąż.

Był niewielki, ale bardzo cenił własny cichy zakątek wśród kamieni i trzcin. Kiedy nad wodę przychodzili ludzie, zwykle chował się na dnie i czekał, aż odejdą.

Pewnego upalnego dnia zjawił się ubogi wędrowiec. Przebył długą drogę, stopy miał pokryte kurzem, a słońce prażyło tak mocno, że marzył tylko o umyciu twarzy i chwili odpoczynku.

Ledwie pochylił się nad wodą, zobaczył węża.

Zwierzę podniosło głowę tuż przed nim.

Wędrowiec znieruchomiał.

Nie chwycił jednak kamienia, nie krzyknął ani nie próbował go przepędzić. Złożył dłonie i powiedział uprzejmie:

— Gospodarzu tej wody, nie chcę ci przeszkadzać. Pozwól mi tylko się umyć. Jeśli możesz, odpłyń nieco na bok albo schowaj się wśród kamieni.

Wąż się zdziwił.

Ludzie często się go bali. Rzucali do wody patyki lub podnosili wrzawę. Ten człowiek mówił spokojnie i z szacunkiem.

— Zwróciłeś się do mnie bez złości — powiedział wąż. — Dlatego ci pomogę.

Wędrowiec pomyślał, że się przesłyszał.

— Pomożesz mi?

— Tak. Jesteś ubogi, lecz uważny. A uwaga bywa cenniejsza niż złoto. Posłuchaj.

Wąż opowiedział, że codziennie przychodzi tu królewski słoń. Lubi nabierać wodę trąbą i bawić się przy trzcinach.

— Jutro podczas jego kąpieli podpłynę bardzo blisko — powiedział. — Od łaskotania zacznie prychać i niespokojnie poruszać głową. Słudzy się przestraszą i zaprowadzą go do pałacu. Przyjdź tam i powiedz, że wiesz, jak go uspokoić.

— Ale nie jestem lekarzem — zaniepokoił się człowiek.

— Nie musisz udawać wielkiego medyka — odparł wąż. — Poproś tylko o duży dzban czystej wody. Niech słoń zanurzy w niej trąbę. Powiedz spokojnie: „Temu, kto się schował, czas wracać do domu”. Usłyszę i wypłynę. Słoń natychmiast się uspokoi.

Wędrowiec nie wiedział, czy wierzyć tak niezwykłej obietnicy. Podziękował jednak i ruszył dalej.

Nazajutrz wszystko wydarzyło się dokładnie tak.

Królewski słoń wszedł do stawu. Pluskał się i nabierał wodę, aż nagle głośno prychnął i zaczął potrząsać trąbą.

— Co mu jest? — zmartwili się słudzy.

Nie był chory, ale coś wyraźnie go niepokoiło. Zaprowadzono go do pałacu. Jeden opiekun przyniósł pachnące zioła, drugi próbował go uspokajać, trzeci głaskał po czole. Słoń jednak nadal prychał i przestępował z nogi na nogę.

Wieść szybko obiegła miasto.

Wędrowiec usłyszał ją i przyszedł pod pałacową bramę.

— Chyba wiem, co zrobić — powiedział strażnikowi.

Przyprowadzono go do króla.

— Potrafisz pomóc mojemu słoniowi? — zapytał władca.

— Pozwól mi spróbować. Potrzebuję tylko dużego dzbana czystej wody i ciszy.

Król się zgodził.

Postawiono dzban przed słoniem. Wędrowiec podszedł powoli, pogłaskał zwierzę po czole i powiedział:

— Spokojnie, przyjacielu. Nikt cię nie skrzywdzi.

Słoń przestał się wiercić i nadstawił uszu.

Człowiek przysunął dzban bliżej. Słoń zanurzył koniec trąby w wodzie.

Wędrowiec szepnął:

— Temu, kto się schował, czas wracać do domu.

Przez chwilę nic się nie działo.

Potem woda delikatnie zafalowała.

Wyślizgnął się z niej mały wodny wąż.

Zwinął się przy brzegu dzbana, spojrzał na wędrowca, a następnie spokojnie podpełzł do ogrodowego kanału prowadzącego w stronę stawu.

Królewski słoń głęboko odetchnął, radośnie prychnął i uniósł trąbę. Po niepokoju nie było śladu.

— Co za cud! — zawołali słudzy.

Król uważnie spojrzał na przybysza.

— Jak się domyśliłeś?

Człowiek nie wymyślał historii o tajemnych lekach ani czarodziejskiej wiedzy.

— Wczoraj spotkałem tego węża nad stawem — odpowiedział uczciwie. — Zamiast go przepędzać, poprosiłem, by ustąpił mi miejsca. Zapamiętał życzliwość i obiecał pomoc. Zrobiłem jedynie to, co mi powiedział.

Król się zamyślił.

Spodobało mu się, że ubogi człowiek nie przypisał sobie cudzej zasługi.

— Umiesz słuchać, nie wpadasz w popłoch i mówisz prawdę — powiedział. — Tacy ludzie są w pałacu równie potrzebni jak silni wojownicy.

Dał wędrowcowi pracę, mieszkanie i zapłatę, aby nie musiał już błąkać się po drogach w poszukiwaniu chleba.

Wodny wąż wrócił do swojego spokojnego stawu.

Podobno od tej pory człowiek często przychodził nad wodę. Siadał na brzegu, zostawiał obok miseczkę czystej wody dla ptaków i nigdy nie niepokoił mieszkańców trzcin.

Dobrze zapamiętał, że pomoc czasem przychodzi z najmniej spodziewanej strony. A szacunek okazany nawet najmniejszej żywej istocie może kiedyś powrócić jako wielkie dobro.

Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨