Okładka: Rybak i jego żona

Niemcy

Rybak i jego żona

Nad samym morzem, gdzie fale każdego ranka zostawiały na piasku lśniące muszelki, mieszkał rybak z żoną. Ich domek był stary, dach trochę przeciekał, a drzwi skrzypiały nawet bez wiatru. Z okna widać było jednak morze i rybak codziennie mówił:

Kraj
Niemcy
Wiek
5–9 lat
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Rybak i jego żona

Nad samym morzem, gdzie fale każdego ranka zostawiały na piasku lśniące muszelki, mieszkał rybak z żoną. Ich domek był stary, dach trochę przeciekał, a drzwi skrzypiały nawet bez wiatru. Z okna widać było jednak morze i rybak codziennie mówił:

— Jakie ono dzisiaj piękne.

Pewnego ranka zarzucił wędkę i długo patrzył, jak słońce rozsypuje na wodzie złote iskry. Nagle spławik zanurkował.

Rybak wyciągnął niezwykłą, wielką flądrę. Jej łuski mieniły się srebrem, a oczy miała uważne i mądre, zupełnie niepodobne do zwykłych rybich oczu.

— Dobry człowieku — przemówiła ludzkim głosem — wypuść mnie. Jestem zaczarowanym morskim księciem. Za twoją dobroć mogę spełnić jedno życzenie.

Rybak zdumiał się tak bardzo, że omal nie upuścił wędki.

— Skoro umiesz mówić, nie będę trzymał cię w koszyku — powiedział. — Płyń sobie. Nie potrzebuję żadnego życzenia.

Ostrożnie opuścił rybę do wody i zniknęła między falami.

W domu opowiedział o wszystkim żonie.

— I o nic nie poprosiłeś? — zdziwiła się. — Choćby o nowy domek! Spójrz na nasz dach.

Rybak westchnął, ale wrócił nad morze.

Woda była spokojna, lekko zielonkawa. Przywołał czarodziejską rybę i wyjaśnił, czego pragnie żona.

— Idź do domu — odpowiedziała flądra. — Przytulna chatka już na was czeka.

Tak też było. Zamiast starego domku stał nowiutki: miał białe ściany, niebieskie okiennice, mały ogród i ławkę przy drzwiach.

— Teraz będzie nam dobrze! — ucieszył się rybak.

Przez kilka tygodni rzeczywiście żyło im się znakomicie. Pewnego ranka żona obejrzała jednak pokoje i powiedziała:

— Chatka ładna, ale za mała. Gdybyśmy mieli duży dom z ogrodem i fontanną…

— Przecież niczego nam nie brakuje — przypomniał rybak.

Żona jednak nie ustępowała.

Znów poszedł nad morze. Tym razem woda była granatowa i ponura.

Ryba wysłuchała go i powiedziała:

— Wracaj do domu.

Na wzgórzu stał teraz wielki kamienny dom. W ogrodzie kwitły róże, po stawie pływały kaczki, a w kuchni było tyle naczyń, że rybak nie wiedział, do czego służy połowa garnków.

— Jesteś już zadowolona? — zapytał.

— Oczywiście — odpowiedziała żona.

Minęło jednak trochę czasu.

Pewnego wieczoru patrzyła z balkonu na odległe miasto.

— Dobrze mieszkać w wielkim domu — powiedziała. — Ale dlaczego nikt nas nie słucha? Chcę zostać władczynią całej krainy.

Rybak omal nie upuścił filiżanki.

— Po co? Mamy dom, jedzenie, ogród i spokój.

— Po prostu chcę.

Z ciężkim sercem znów poszedł nad morze.

Fale pociemniały, wiatr kołysał trzcinami.

— Ona chce zostać władczynią — powiedział cicho.

— Wracaj do domu — odparła ryba.

W miejscu domu wznosił się już pałac. Przy bramie stali strażnicy, w salach dźwięczały dzwoneczki, a żona siedziała na wielkim fotelu i wydawała rozkazy.

— Teraz to już wszystko? — zapytał mąż.

— Być może — odpowiedziała.

Lecz pragnienie, które raz nauczyło się rosnąć, nie chciało się zatrzymać.

Nazajutrz żona zobaczyła wschodzące słońce.

— Nawet władca nie potrafi rozkazać słońcu, żeby wcześniej wstało — zastanowiła się. — A ja chcę mieć władzę nad wszystkim: morzem, chmurami, wiatrem i samym słońcem.

Wtedy rybak po raz pierwszy powiedział stanowczo:

— To już znacznie więcej niż marzenie o lepszym domu. Chcesz władać czymś, co nie należy do nikogo.

Żona uparła się jednak, by jeszcze raz poszedł nad morze.

Niebo zasnuły chmury. Wiatr świstał, a fale z hukiem uderzały o brzeg.

Rybak z trudem przywołał flądrę.

— Czego chce tym razem? — zapytała ryba.

— Kierować słońcem, wiatrem i morzem.

Flądra długo milczała.

— Niektóre życzenia powiększają dom — powiedziała wreszcie. — Inne zaś pomniejszają serce. Wracaj.

Rybak przyszedł do domu i zobaczył… ich pierwszy stary domek.

Ten sam skrzypiący próg. Ten sam mały stół. Ten sam widok na morze.

Żona siedziała milcząco przy oknie.

Najpierw chciała się rozgniewać. Potem usłyszała deszcz stukający o dach i nagle się roześmiała.

— Chyba znowu przecieka.

— Chyba tak — uśmiechnął się rybak.

Podstawili miskę pod kapiącą wodę, a następnego dnia wspólnie naprawili dach.

Minął tydzień. Rybak jak zawsze chodził nad morze, żona hodowała zieleninę przy oknie, a wieczorami siedzieli na ławce i słuchali fal.

Pewnego razu żona powiedziała:

— Wiesz, to dziwne. Kiedy miałam pałac, ciągle czegoś mi brakowało. Teraz patrzę na morze i myślę, że jest piękne po prostu dlatego, że istnieje.

Rybak skinął głową.

Gdzieś daleko w wodzie błysnęły srebrne łuski.

Może czarodziejska flądra również usłyszała te słowa.

Odtąd, kiedy żona zapragnęła czegoś nowego, najpierw pytała siebie: „Czy naprawdę tego potrzebuję, czy tylko zapomniałam zauważyć to, co już mam?”

Bardzo często okazywało się, że do szczęścia wystarcza ciepły dom, bliska osoba obok i szum morza za oknem.

Niech ta opowieść zostawi w Twoim sercu odrobinę światła ✨