

Filipiny
Sąd zwierząt
Dawno temu u stóp góry Arayat mieszkał Sinukuan.
- Kraj
- Filipiny
- Wiek
- 5–9 lat
- Czas czytania
- 5 min

Posłuchaj baśni
Sąd zwierząt
Dawno temu u stóp góry Arayat mieszkał Sinukuan.
Kiedyś żył wśród ludzi, lecz z czasem w miasteczku zrobiło się zbyt wiele kłótni, zazdrości i sporów. Opuścił więc miejski zgiełk i zamieszkał w górskiej jaskini.
Tam zaprzyjaźnił się ze zwierzętami.
Sinukuan umiał uważnie słuchać, nie wyciągał pochopnych wniosków i zawsze starał się zrozumieć obie strony. Dlatego zwierzęta i ptaki postanowiły:
— Niech Sinukuan zostanie naszym sędzią.
Odtąd każdy, kto miał z kimś zatarg, szedł do jego jaskini.
Pewnego ranka przyleciał Ptak.
Był zły i niewyspany.
— Szanowny Sinukuanie — powiedział — chcę poskarżyć się na Żabę. Przez całą noc kumkała tak głośno, że nie mogłem zasnąć!
Sinukuan skinął głową.
— Dobrze. Wezwijmy Żabę i wysłuchajmy jej.
Żaba przyszła do sędziego i grzecznie usiadła przed nim.
— Żabo — zapytał Sinukuan — dlaczego tak hałasowałaś w nocy?
— Ze strachu — odpowiedziała. — Zobaczyłam Żółwia, który niósł na grzbiecie cały domek. Pomyślałam, że może spaść prosto na mnie. Dlatego zaczęłam kumkać.
Sinukuan się zastanowił.
— Strach rzeczywiście sprawia czasami, że jesteśmy głośniejsi, niż byśmy chcieli. Dobrze, Żabo, możesz odejść. Teraz wezwijmy Żółwia.
Żółw bardzo, bardzo powoli wspiął się ścieżką do jaskini.
— Żółwiu, po co nosisz swój dom na grzbiecie? Żaba tak się przez ciebie przestraszyła, że obudziła Ptaka.
Żółw pochylił głowę.
— Szanowny sędzio, chronię swój dom. Nocą zobaczyłem Świetlika ze światełkiem. Wydało mi się, że może zapalić suche liście. Czy to źle, że chcę ocalić własne mieszkanie?
— Nie, dobrze jest dbać o dom — odparł Sinukuan. — Możesz odejść. Wezwijmy Świetlika.
Wkrótce w ciemnej jaskini rozbłysło maleńkie złote światełko.
— Świetliku — powiedział sędzia — dlaczego nosiłeś ze sobą światło i przestraszyłeś Żółwia?
Świetlik odpowiedział cichutko:
— Dzięki niemu się nie gubię i mogę trzymać się z dala od Komara. On ma ostry ryjek, a ja nie chciałem, żeby mnie ukłuł.
Sinukuan znów przytaknął.
— Rozumiem. Musimy więc porozmawiać z Komarem.
Komar przyleciał szybko. Brzęczał przy wejściu, aż Sinukuan poprosił go, by usiadł i wysłuchał pytania.
— Komarze, dlaczego wciąż podlatujesz do innych ze swoim ostrym ryjkiem?
Komar zakręcił się w miejscu.
— No… tak już się przyzwyczaiłem.
— Ale to niczego nie wyjaśnia — powiedział Sinukuan.
— Może dlatego, że wszyscy przede mną uciekają?
— A dlaczego uciekają?
Komar zamilkł.
W jaskini zrobiło się tak cicho, że słychać było szelest trawy na zewnątrz.
Wreszcie odezwał się słabym głosikiem:
— Chyba dlatego, że zbyt często im dokuczam.
— Teraz dotarliśmy do początku naszej długiej historii — uśmiechnął się Sinukuan.
Ptak zamrugał ze zdumienia.
Żaba przestała kumkać.
Żółw wyjrzał spod skorupy.
Świetlik zamigotał.
Sinukuan wstał i powiedział:
— Spójrzcie, jak wszystko się łączy. Ptak nie spał przez Żabę. Żaba krzyczała z powodu Żółwia. Żółw niepokoił się przez Świetlika. Świetlik obawiał się Komara. A Komar po prostu nie pomyślał, że jego zachowanie może przeszkadzać innym.
Komar zwiesił głowę.
— I co teraz? — zapytał.
— Dostaniesz trzy dni, żeby pobyć ciszej i zastanowić się, jak zbliżać się do innych bez dokuczania — odpowiedział Sinukuan. — A wszyscy pozostali zapamiętają, że zanim się rozzłościmy, warto zapytać: „Dlaczego?”.
Przez trzy dni Komar zachowywał się niezwykle cicho.
Kiedy wrócił do lasu, jego głos nie był już tak donośny. Od tamtej pory, opowiada baśń, komary nie śpiewają na cały las, lecz tylko cieniutko bzyczą przy samym uchu.
A jeśli to bzyczenie kogoś denerwuje, zwierzęta z góry Arayat przypominają sobie dawny sąd Sinukuana i mówią:
— Nie spiesz się z oskarżeniami. Najpierw dowiedz się, od czego wszystko się zaczęło.
Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨
