Okładka: Skradziony skarb

Mjanma (Birma)

Skradziony skarb

W spokojnej leśnej krainie mieszkało kiedyś czterech mędrców. Przez wiele lat uczyli się, podróżowali i służyli ludziom radą. Z czasem uzbierali niewielką skrzynię srebra, złotych monet i drogich kamieni.

Kraj
Mjanma (Birma)
Wiek
7–11 lat
Czas czytania
6 min
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Skradziony skarb

W spokojnej leśnej krainie mieszkało kiedyś czterech mędrców. Przez wiele lat uczyli się, podróżowali i służyli ludziom radą. Z czasem uzbierali niewielką skrzynię srebra, złotych monet i drogich kamieni.

Nie trzymali skarbu na pokaz. Odkładali go na daleką podróż, chorobę, nieurodzaj albo pomoc komuś w potrzebie.

Z początku bardzo starannie ukrywali skrzynię. Gdy jednak przez lata nic się nie działo, stali się mniej ostrożni.

Pewnego dnia przyszedł do nich młodzieniec.

— Wiele słyszałem o waszej mądrości — powiedział. — Pozwólcie mi czasem słuchać waszych rozmów i się uczyć.

Był uprzejmy, uważny i nigdy się nie spierał. Przynosił wodę, pomagał w domu, zadawał rozsądne pytania. Mędrcy przywykli do niego i zaczęli mu ufać.

On jednak nie przyszedł po wiedzę.

Przypadkiem dowiedział się o skrzyni.

Od tamtej pory, kiedy mędrcy mówili o uczciwości, przytakiwał, a w myślach widział wyłącznie złoto.

Wkrótce czterej przyjaciele wybrali się na pielgrzymkę.

— Nie będzie nas przez kilka dni — powiedzieli. — Dopilnuj domu i ogrodu.

— Nie martwcie się — odpowiedział. — Wszystko będzie w porządku.

Gdy tylko zniknęli za zakrętem, znalazł skrytkę, wyciągnął skrzynię i przeniósł kosztowności gdzie indziej. Pustą skrzynię odstawił, licząc, że kradzieży nie odkryją od razu.

Po powrocie jeden z gospodarzy zajrzał do schowka.

— Nic tu nie ma!

Wszyscy wymienili spojrzenia.

Pomyśleli o młodzieńcu, który tak dobrze znał dom. Podejrzenie nie było jednak dowodem.

— Oskarżając go bez dowodów, sami postąpimy niesprawiedliwie — powiedział najstarszy.

Udali się więc do króla po pomoc.

Król miał córkę znaną z bystrego umysłu. Lubiła zagadki, uważnie słuchała i nie spieszyła się z wnioskami.

Wysłuchawszy mędrców, powiedziała:

— Sądzicie, że znacie złodzieja. Musimy jednak zdobyć pewność.

— Jak? — zapytał król.

— Niech sam pokaże, co ukrywa.

Młodzieńca zaproszono do pałacu pod pozorem krótkiej rozmowy. Księżniczka powitała go życzliwie.

— Podobno często przebywałeś u mędrców.

— Tak — odpowiedział dumnie. — Usłyszałem od nich wiele ciekawych rzeczy.

— Musisz więc być rozsądnym człowiekiem.

Wyprostował ramiona.

— Tak myślę.

Księżniczka nie wspomniała o kradzieży. Pytała o drogi, handel i odległe miasta. Kilka dni później zaprosiła go ponownie, potem jeszcze raz.

Coraz bardziej chciał uchodzić za kogoś ważnego i zamożnego.

Wreszcie księżniczka powiedziała:

— Planuję daleką wyprawę. Potrzebuję samodzielnego, godnego zaufania pomocnika. Szkoda tylko, że podróż będzie kosztowna. Trzeba mieć własne oszczędności.

Młodzieniec nie wytrzymał.

— To żaden kłopot! — zawołał. — Mam złoto, srebro i drogie kamienie. Więcej, niż sądzisz.

Księżniczka udała zdziwienie.

— Naprawdę? Myślałam, że żyjesz bardzo skromnie.

— Po prostu nie lubię pokazywać wszystkim majątku.

— Przynieś więc jutro kilka kosztowności. Muszę się upewnić, że pieniędzy wystarczy.

Wrócił do domu zadowolony.

„Wreszcie uśmiechnęło się do mnie szczęście” — myślał.

Nazajutrz wieczorem przyszedł z niewielkim woreczkiem. Księżniczka poprosiła, by wyłożył zawartość na stół.

Na tkaninie kolejno zabłysły monety, srebrne ozdoby i kamienie.

— Piękne — powiedziała. — Skąd je masz?

Na chwilę się zająknął.

— Ja… długo zbierałem.

Wtedy otworzyły się drzwi.

Weszli król i czterej mędrcy.

Jeden natychmiast rozpoznał mały kamień z białą smużką.

— To nasz.

Drugi podniósł srebrną zapinkę.

— Tę rzecz też pamiętam.

Trzeci podał dokładną liczbę złotych monet w zawiniątku, zanim je otwarto.

Młodzieniec zbladł.

Dowód leżał przed wszystkimi.

— Dlaczego to zrobiłeś? — zapytał król.

Spuścił głowę.

— Zobaczyłem skarb i pomyślałem, że dzięki niemu będę miał lepsze życie.

— I miałeś? — zapytała cicho księżniczka.

Popatrzył na kosztowności, przez które od wielu dni żył w strachu, kłamał i bał się każdego pukania.

— Nie — przyznał. — Było gorzej.

Mędrcy odzyskali swoje mienie. Nie życzyli młodzieńcowi krzywdy, lecz powiedzieli, że jedne przeprosiny nie odbudują zaufania.

Król nakazał mu wynagrodzić wszystko, co zostało zniszczone lub utracone, i przez pewien czas pracować daleko od pałacu, aż czynami dowiedzie, że nauczył się uczciwości.

Zgodził się.

Kiedy sprawa dobiegła końca, król zwrócił się do córki:

— Nie groziłaś mu, nie kazałaś przeszukiwać domu i nie oskarżałaś bez dowodów. Dlaczego twój sposób zadziałał?

Księżniczka się uśmiechnęła.

— Nieprawda bardzo lubi się przechwalać. Wystarczy dać jej trochę czasu, a często sama zdradza więcej, niż zamierzała.

Mędrcy wrócili do domu. Odtąd uważniej pilnowali skrzyni, lecz jeszcze pilniej strzegli sprawiedliwości.

Opowieść o skradzionym skarbie długo przypominała ludziom, że podejrzenie może wskazać drogę, ale decyzję należy podejmować dopiero po poznaniu prawdy.

Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨