Okładka: Sługa lisa Mikko

Finlandia

Sługa lisa Mikko

W fińskim lesie mieszkał lis o imieniu Mikko. Był rudy, zwinny i uwielbiał udawać, że wie o świecie więcej niż ktokolwiek inny.

Kraj
Finlandia
Wiek
5–9 lat
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Sługa lisa Mikko

W fińskim lesie mieszkał lis o imieniu Mikko. Był rudy, zwinny i uwielbiał udawać, że wie o świecie więcej niż ktokolwiek inny.

Pewnego dnia w jego chatce zamieszkał kot Mirri. Wcale nie był niczyim sługą. Po prostu zgodził się pomieszkać u Mikka, a lis od razu postanowił pochwalić się nowym znajomym.

Niedługo potem Mikko spotkał wilka Pekkę.

— Dzień dobry, Pekko! — zawołał wesoło.

— Dzień dobry, Mikko. Co nowego?

Lis tajemniczo zmrużył oczy.

— Mam teraz pomocnika.

— Pomocnika?

— I to jakiego! Wygląda niepozornie, ale jest szybki jak błyskawica. Wszystko widzi, wszystko słyszy i skacze, zanim zdążysz mrugnąć.

Pekka od razu się zainteresował.

— A można go zobaczyć?

— Można — szepnął Mikko. — Tylko ostrożnie. Bardzo nie lubi, kiedy ktoś zagląda do niego bez pozwolenia.

Wilk ruszył do lisiej chatki. Podszedł do drzwi i cichutko wsunął nos w szparę.

A Mirri siedział właśnie w kuchni i wypatrywał, czy nie przemknie którędyś mysz.

Zobaczył szary czubek nosa.

„Oho! — pomyślał. — Ale wielka mysz!”

I lekko pacnął go łapą.

Pekka z zaskoczenia podskoczył tak wysoko, że omal nie przekoziołkował przez własny ogon.

— Aj! — zawołał i pomknął do lasu.

Po drodze spotkał niedźwiedzia Osma.

— Osmo! Słyszałeś o straszliwym pomocniku Mikka?

— Straszliwym? — zdziwił się niedźwiedź.

— Ledwie pokazałem nos, a on już przy nim był!

Osmo był równie ciekawski jak Pekka.

— Trzeba go obejrzeć.

Wybrał się do chatki, wspiął na palce i zajrzał do środka.

Właśnie wtedy Mirri zauważył nowy cień przy drzwiach. Wskoczył na parapet, a stamtąd na ławę. Osmo zobaczył kota, który przemknął w powietrzu z uniesionym ogonem, i uznał, że to jakiś niezwykły leśny wojownik z włócznią.

Niedźwiedź się cofnął.

— Pekka miał rację! — mruknął, pospiesznie odchodząc od chatki.

Wieczorem wilk i niedźwiedź znów przyszli do Mikka.

— Chcemy porządnie poznać twojego pomocnika — oznajmił Osmo.

Mikko ledwie powstrzymał uśmiech.

— W takim razie przygotujcie poczęstunek. Mirri lubi dobrą kolację.

Następnego dnia nakryli stół na leśnej polanie. Postawili na nim jagody, grzyby, pieczone korzonki, miseczkę śmietanki dla kota i cały kosz pachnącego chleba.

Zabrakło im jednak odwagi, by usiąść przy stole razem z tajemniczym gościem.

— My sobie trochę… popatrzymy z daleka — powiedział wilk i schował się za krzakiem.

Osmo wdrapał się na niską gałąź starego drzewa.

Wkrótce nadeszli Mikko i Mirri.

Kot od razu zauważył śmietankę.

— To rozumiem! Tak wygląda gościnność! — zamruczał.

Tymczasem Pekka za krzakiem próbował cokolwiek dojrzeć. Wychylał się to w prawo, to w lewo, a jego puszysty ogon nieustannie poruszał liście.

Szur, szur.

Mirri nastawił uszy.

Szur, szur.

„Mysz!” — uznał kot.

Podkradł się i skoczył prosto w krzak.

Pekka zobaczył lecącego ku niemu Mirriego, wrzasnął ze strachu i wyskoczył na polanę.

— Znalazł mnie!

Po czym pognał między drzewa.

Sam Mirri także przestraszył się wilka i czmychnął na najbliższe drzewo.

A na tym właśnie drzewie siedział Osmo.

— Tutaj też mnie dopadł! — jęknął niedźwiedź.

Tak się spieszył ze schodzeniem, że zaczepił łapą o gałąź, zakręcił się jak worek orzechów i miękko wylądował w stercie zeszłorocznych liści.

Szszsz! Puf!

Po chwili na polanie nie było już ani wilka, ani niedźwiedzia.

Mirri ostrożnie zszedł z drzewa.

— Mikko — powiedział — co to właściwie było?

Lis z powagą pokiwał głową.

— Wygląda na to, że moi przyjaciele są bardzo nieśmiali.

Kot spojrzał na niego podejrzliwie.

— Czy ty przypadkiem nie naopowiadałeś im o mnie jakichś bzdur?

— Ja? Nigdy! — wykrzyknął Mikko odrobinę za szybko.

Mirri zmrużył oczy.

— To dlaczego uciekali przed zwykłym kotem?

Lis podrapał się za uchem.

— Możliwe, że troszeczkę przesadziłem z opowieściami o twojej odwadze.

— Troszeczkę?

— No… o taką całkiem lisią drobinkę.

Mirri parsknął śmiechem.

— Dobrze. Ale następnym razem uprzedź mnie, jeśli nagle zostanę najstraszniejszym zwierzęciem w lesie.

Usiedli do stołu we dwóch. Pekka i Osmo wrócili dopiero następnego ranka, kiedy dowiedzieli się prawdy.

Wilk początkowo się obraził, niedźwiedź zmarszczył brwi, lecz potem Mirri tak zabawnie pokazał, jak wszyscy uciekali przed sobą nawzajem, że nawet Osmo się roześmiał.

— Oto co potrafi zrobić z nami wyobraźnia — powiedział niedźwiedź.

— I cudza skłonność do przesady — dodał Pekka, patrząc na Mikka.

Lis zrobił najbardziej niewinną minę, na jaką było go stać.

Od tej pory wszyscy w lesie wiedzieli, że kiedy Mikko opowiada coś nazbyt niezwykłego, lepiej najpierw samemu to sprawdzić.

A Mirri został u niego na stałe. Tylko słowa „sługa” lis już więcej nie używał.

— Pomocnik? — pytał.

— Przyjaciel — poprawiał go kot.

— Przyjaciel — zgadzał się Mikko.

Niech ta opowieść zostawi w Twoim sercu odrobinę światła ✨