

Holandia
Syrena o splątanych włosach
Dawno temu, kiedy wzdłuż niderlandzkiego wybrzeża rozciągało się jeszcze wiele płytkich zatok, trzcinowych bagien i spokojnych rozlewisk, w niewielkiej słonawej zatoczce mieszkała rodzina syren.
- Kraj
- Holandia
- Wiek
- 5–9 lat

Posłuchaj baśni
Syrena o splątanych włosach
Dawno temu, kiedy wzdłuż niderlandzkiego wybrzeża rozciągało się jeszcze wiele płytkich zatok, trzcinowych bagien i spokojnych rozlewisk, w niewielkiej słonawej zatoczce mieszkała rodzina syren.
Najmłodsza syrena była bardzo piękna. Jej długie włosy unosiły się za nią w wodzie niczym ciemna jedwabna wstążka. Lubiła siadać na ciepłym kamieniu i podziwiać swoje odbicie.
Wiedziała, że jest urodziwa. Niestety, nazbyt często przypominała o tym innym.
— Popatrzcie, jak lśnią moje włosy! — mówiła do sióstr. — Czy ktoś na brzegu może się równać z nami, morskim ludem?
Siostry się śmiały, a starsze syreny tylko kręciły głowami.
Pewnego letniego dnia cała rodzina popłynęła na małą zieloną wysepkę pośrodku zatoczki. Syreny przystroiły włosy wodorostami i kwiatami, a młode trytony urządziły wesołe wyścigi między kępami trzciny.
Pod wieczór przypłynął do nich młody tryton. Był wyraźnie przejęty.
— Słyszałem ludzi na brzegu — powiedział. — Mówili, że przekopią tutaj kanał, usypią wał i osuszą część mokradeł. Mają już łopaty, pompy i wielkie drewniane koła.
Najmłodsza syrena się roześmiała.
— Ludzie? Te dziwne stworzenia w drewnianych butach? Niech sobie kopią. Cóż mogą zrobić z wodą?
— Bardzo wiele — odpowiedział poważnie tryton. — Potrafią skierować ją tam, gdzie chcą. Widziałem, jak budują wały.
— Nie strasz nas bajkami — powiedziała syrena i poprawiła włosy. — Nasza zatoczka była tutaj od zawsze.
Stara syrena, ich matka, odezwała się cicho:
— Kiedy ktoś przynosi wieści o niebezpieczeństwie, lepiej najpierw go wysłuchać, a dopiero potem się śmiać.
Lecz najmłodsza syrena tylko wzruszyła ramionami.
Nocą nad bagnem zaszumiał wiatr. Gdzieś na brzegu zastukały młotki. Zaturkotały wozy. Ludzie pracowali nawet wtedy, gdy księżyc stał już wysoko.
A rano syrenę obudził dziwny dźwięk.
Chlup… chlup… chlup…
Woda opadała.
Tam, gdzie jeszcze wczoraj była głęboka zatoczka, widać już było mokry muł. Ludzie wykopali rowy, ustawili pompę i zaczęli odprowadzać wodę za nowy wał.
— Musimy dostać się do rzeki! — zawołała matka.
Syreny pospiesznie ruszyły wąskim wodnym przejściem. Najmłodsza popłynęła za nimi, ale przeszkadzały jej długie włosy. Zaczepiały się o trzcinę, o gałązki, o wszystko, co znalazło się na drodze.
— Szybciej! — zawołała siostra.
Syrena mocno szarpnęła i nagle poczuła, że nie może ruszyć się z miejsca.
Jej włosy owinęły się wokół drewnianego ogrodzenia, które ludzie ustawili w poprzek płytkiej części zatoki.
Pociągnęła raz, potem drugi, ale było tylko gorzej.
— Pomocy! — krzyknęła.
Rodzina była już daleko, za trzcinami, a przez łoskot pomp głos syreny niemal nie docierał do bliskich.
Tymczasem woda opadała coraz niżej.
Po raz pierwszy syrena nie myślała ani o swoim odbiciu, ani o pięknie włosów. Bała się.
Wtedy przy brzegu pojawił się ten sam młody tryton. Wrócił, żeby sprawdzić, czy wszyscy zdążyli się wydostać.
— Tutaj jestem! — zawołała syrena. — Włosy mi się zaplątały!
Podpłynął tak blisko, jak pozwalała płytka woda, lecz węzeł był bardzo mocno zaciśnięty.
Niedaleko pracowali ludzie. Jeden z nich usłyszał głos, odwrócił się i znieruchomiał. Potem zawołał towarzyszy.
Nigdy wcześniej nie widzieli syreny z tak bliska. Niektórzy szeptali między sobą ze zdumienia, ale najstarszy robotnik dostrzegł jej strach.
— Najpierw pomóżmy — powiedział. — Dziwić się będziemy później.
Wszedł do wody w wysokich butach, ostrożnie odsunął deskę ogrodzenia i poluzował linę. Tryton tymczasem rozplątywał włosy, pasmo po paśmie.
Wreszcie uwolnił się ostatni kosmyk.
Syrena natychmiast wślizgnęła się do głębszego rowu.
— Dziękuję — powiedziała cicho do ludzi.
Potem odwróciła się do trytona.
— Tobie też dziękuję. Ostrzegałeś nas, a ja się śmiałam.
— Najważniejsze, żebyś teraz o tym pamiętała — odpowiedział.
Razem popłynęli do rzeki, gdzie czekała jej rodzina.
Po kilku miesiącach cała okolica wyglądała inaczej. Tam, gdzie dawniej pluskała płytka woda, pojawiły się suche pola. Nad nimi obracały się skrzydła wiatraka, a wzdłuż nowego wału chodzili ludzie w drewnianych butach.
Syreny przeniosły się bliżej morza, do głębszej i bezpieczniejszej zatoki.
Najmłodsza nadal lubiła piękne wodorosty i błyszczące muszle. Nadal czesała swoje długie włosy, ale już nigdy nie wyśmiewała cudzych umiejętności i nie lekceważyła ostrzeżeń.
Kiedy ktoś opowiadał jej coś niezwykłego, najpierw słuchała.
Dopiero potem zastanawiała się, czy jest się z czego śmiać.
A gdy nad morzem dostrzegała wiatrak, uśmiechała się i mówiła do sióstr:
— Świat jest wielki. Każdy lud ma własne umiejętności. A największa mądrość to nie sądzić, że wie się już wszystko.
Niech ta opowieść zostawi w Twoim sercu odrobinę światła ✨
