Okładka: Tygrys i małpy

Indie

Tygrys i małpy

Powiadają, że w bardzo dawnych czasach, kiedy zwierzęta zbierały się jeszcze na wielkie narady i sprzeczały niemal tak głośno jak ludzie na jarmarku, w lesie nie umiano rozstrzygnąć, kto powinien pilnować porządku.

Kraj
Indie
Wiek
6–10 lat
Czas czytania
8 min
Wersja audio

Posłuchaj baśni

Tygrys i małpy

Powiadają, że w bardzo dawnych czasach, kiedy zwierzęta zbierały się jeszcze na wielkie narady i sprzeczały niemal tak głośno jak ludzie na jarmarku, w lesie nie umiano rozstrzygnąć, kto powinien pilnować porządku. Raz dzik rozpychał wszystkich przy wodopoju. Innym razem jelenie kłóciły się o ścieżkę. A to znów małpy podnosiły w koronach drzew taki rwetes, że nawet papugi zaczynały się złościć. Wreszcie zwierzęta zebrały się pod wielkim drzewem i powiedziały: — Potrzebujemy króla. Nie musiały długo myśleć. Najsilniejszy był Tygrys. Miał potężne łapy, doskonały słuch i taki głos, że od jednego warknięcia liście drżały na gałęziach. — Niech Tygrys zostanie królem! — zdecydowały zwierzęta. Tygrys był bardzo zadowolony. Chodził po lesie dostojnie, wysoko nosił głowę i oczekiwał, że wszyscy będą ustępować mu z drogi. O jednej rzeczy nikt jednak nie powiedział głośno: siłę Tygrys miał wielką, lecz ciekawość świata niewielką. Rzadko pytał, jak żyją inne zwierzęta, co potrafią i czego się boją. Wydawało mu się, że królowi wystarczy być silnym, a cała reszta wiedzy nie jest konieczna. Pewnego upalnego dnia Tygrys długo wędrował po lesie, aż w końcu położył się pod rozłożystym drzewem. Cień był chłodny, wiatr poruszał liśćmi i Tygrys niemal już drzemał, gdy usłyszał nad głową niezwykłą piosenkę. Trri, trili, trri… Tygrys otworzył oczy. — Kto tak pięknie śpiewa? Spojrzał w prawo. Nikogo. Spojrzał w lewo. Też nikogo. Uniósł głowę i zobaczył na gałęziach gromadę małp. Skakały, zaczepiały ogonami o konary i rzucały sobie dojrzałe owoce. W rzeczywistości śpiewał maleńki leśny owad siedzący na listku. Wszystkie małpy doskonale znały jego głos. Tygrys go nie znał. — Hej! — zawołał w górę. — Kto tam śpiewa? Małpy wymieniły spojrzenia. Jeden młody małpiszon, wesoły i aż nazbyt skory do żartów, nie wytrzymał: — To nasza młodsza siostra! Pozostałe małpy omal nie pospadały z gałęzi. „Coś ty zrobił?” — pytały go wzrokiem. Ale Tygrys się nie rozgniewał. Przeciwnie, usiadł prościej i powiedział: — Jaki piękny głos! Skoro wasza siostra tak cudownie śpiewa, chciałbym ją poznać. A jeśli się zgodzi, może nawet zaproponuję jej, by została moją żoną. Małpy zaczęły pokasływać, mówić jedna przez drugą i wymyślać wymówki. — Jest bardzo nieśmiała! — Nie lubi gości! — Ona… eee… jest dzisiaj zajęta! — A w ogóle — dodała ostrożnie najstarsza małpa — najpierw trzeba zapytać, czy sama chce cię poznać. Lecz Tygrys już wyobrażał sobie uroczyste przyjęcie. — Przyjdę w pełnię księżyca — oznajmił. — A wy wszystko przygotujcie. I odszedł zadowolony z siebie. Ledwie pasiasty ogon zniknął między drzewami, małpy otoczyły młodego żartownisia. — No to powiedz teraz, skąd weźmiemy siostrę, która nie istnieje? — Tylko żartowałem — mruknął z poczuciem winy. — Żart jest dobry, kiedy śmieją się po nim wszyscy — powiedziała stara małpa. — A teraz musimy myśleć. Myślały do samego wieczora. Wreszcie jedna zaproponowała: — Ulepmy figurę z gliny. Posadzimy ją pod drzewem, przykryjemy welonem i powiemy, że nasza „siostra” jest bardzo nieśmiała. Tak też zrobiły. Przez kilka dni ugniatały miękką glinę, lepiły tułów, ręce i głowę. Głowa za nic nie chciała się trzymać, więc po prostu ostrożnie postawiły ją na wierzchu. Potem ozdobiły figurę wstążkami, liśćmi i kwiatami, a twarz zasłoniły lekką tkaniną. W noc pełni rozłożyły owoce, orzechy i aromatyczne liście. Z daleka wszystko wyglądało bardzo odświętnie. Tygrys przyszedł wcześnie. Szedł tak uroczyście, jakby cały las patrzył tylko na niego. — Gdzie ona jest? — zapytał od razu. Małpy bez słowa wskazały glinianą postać. Tygrys podszedł bliżej. — Dobry wieczór — powiedział uprzejmie. Gliniana postać milczała. — Przyniosłem podarunki. Cisza. Tygrys obejrzał się na małpy. — Dlaczego nic nie odpowiada? — Ona… jest bardzo nieśmiała — powiedział młody małpiszon i schował się za plecami starszego brata. Tygrys położył podarek przy figurze i odezwał się ponownie: — Nie bój się. Jeśli nie chcesz ze mną rozmawiać, po prostu powiedz. Małpy znieruchomiały. To było znacznie rozsądniejsze, niż się po nim spodziewały. Ale gliniana „siostra” oczywiście nie mogła nic powiedzieć. Wtedy Tygrys zauważył, że wstążka z podarunku zaczepiła się o jej ubranie. — Zaraz ją uwolnię — powiedział i lekko pociągnął. Chwiejna głowa glinianej figury przechyliła się, zakołysała raz, drugi i łupnęła prosto do kosza owoców. Na chwilę las ucichł. A potem małpy zaczęły krzyczeć wszystkie naraz: — Oj! — Coś ty zrobił! — To wszystko przez niego! Kilka małp rzucało na ziemię suche liście, inne stukały gałęziami, a jeszcze inne piszczały tak głośno, że Tygrys niczego nie mógł zrozumieć. — Zaczekajcie! — ryknął. — Przecież ona była z gliny! Wtedy jedna mała małpka nie wytrzymała i parsknęła śmiechem. Za nią druga. Potem trzecia. Po chwili całe drzewo trzęsło się od śmiechu. Tygrys wreszcie zrozumiał: oszukano go. Ze złością tupnął łapą. Małpy natychmiast wspięły się wyżej i zaczęły przeskakiwać z gałęzi na gałąź. Ktoś rzucił pustą łupinę, ktoś strząsnął cały deszcz liści. Tygrys wykonał za nimi kilka skoków, ale szybko pojął, że na drzewach małpy są o wiele sprawniejsze. Zatrzymał się, ciężko dysząc. — Dobrze! — krzyknął w górę. — Tym razem wygrałyście. Ale już nigdy nie uwierzę pierwszej lepszej odpowiedzi! — A my nie będziemy wymyślać krewnych dla żartu! — odezwała się stara małpa. Młody żartowniś ze skruchą skinął głową. Tygrys odszedł. Był zły, lecz po drodze myślał nie tylko o małpach. „Jestem królem lasu — rozważał. — A nawet nie wiedziałem, kto śpiewa na listku. Może silny też powinien się uczyć?”. Odtąd, jak powiadają, Tygrys uważniej przyglądał się małym mieszkańcom lasu i rzadziej wyciągał wnioski, zanim zrozumiał sprawę. Małpy jeszcze długo śmiały się na wspomnienie glinianej „siostry”. Ale i one coś zapamiętały: z jednego nieostrożnego żartu mogą wyrosnąć wielkie kłopoty. Bo siła bez wiedzy łatwo staje się niezdarna, a spryt bez odpowiedzialności zwykłym oszustwem.

Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨