

Cały świat
Wilk i lis
W pewnym wielkim lesie mieszkali Wilk i Lis. Wilk był silny, lecz niecierpliwy i bardzo lubił jeść. Lis był zwinny, uważny i zawsze najpierw patrzył, dokąd prowadzi ścieżka, a dopiero potem na nią wchodził.
- Kraj
- Cały świat
- Wiek
- 5–9 lat
- Czas czytania
- 7 min

Posłuchaj baśni
Wilk i lis
W pewnym wielkim lesie mieszkali Wilk i Lis. Wilk był silny, lecz niecierpliwy i bardzo lubił jeść. Lis był zwinny, uważny i zawsze najpierw patrzył, dokąd prowadzi ścieżka, a dopiero potem na nią wchodził.
Pewnego razu Wilk powiedział do Lisa:
— Znajdź mi coś smacznego. Jestem strasznie głodny.
— Dobrze — odpowiedział Lis. — Ale pamiętaj: kiedy masz już dość, trzeba umieć się zatrzymać.
— Wiem, wiem — burknął Wilk. — Tylko prowadź szybciej.
Podeszli do chłopskiego gospodarstwa, gdzie przy owczarni pasły się owce. Lis wskazał młode jagnię.
— Oto jedzenie. Ale weź jedno i od razu wracaj do lasu. Jeśli zaczniesz brać więcej, podniesie się hałas.
Wilk zakradł się wzdłuż ogrodzenia. Udało mu się złapać jedno jagnię i mógł już odejść. Gdy jednak zobaczył resztę stada, pomyślał: „Jedno to za mało. Wezmę jeszcze jedno. A może i trzecie”.
Znowu podszedł do owczarni. Owce zaczęły się niepokoić, psy zaszczekały, gospodarz wyszedł z domu. Wilk ledwie zdążył uciec i długo biegł przez las, nie oglądając się za siebie.
Lis czekał na niego pod starym dębem.
— I jak? — zapytał.
— Ledwo uszedłem z życiem — odpowiedział ze złością Wilk.
— A jedno jagnię ci nie wystarczyło?
Wilk nic nie powiedział. Tylko prychnął i poszedł dalej.
Minęło kilka dni. Wilk znów zgłodniał i przyszedł do Lisa.
— Znajdź mi jedzenie.
— Dobrze — powiedział Lis. — Ale tym razem naprawdę zatrzymaj się we właściwym momencie.
Dotarli do innej wsi. W jednym domu gospodyni upiekła pełną miskę naleśników. Kuchenne okno było uchylone.
Lis cicho się zakradł, zabrał kilka naleśników i przyniósł je Wilkowi.
— Proszę. Jedz i chodźmy.
Wilk połknął naleśniki jeden po drugim.
— Dobre — powiedział. — Jest tam więcej?
— Jest. I właśnie dlatego teraz odchodzimy — odpowiedział Lis.
Ale Wilk już patrzył na dom.
— Przyniosłeś tylko kilka. A tam jest cała miska!
— Nie twoja miska — przypomniał Lis.
Wilk jednak nie posłuchał. Zakradł się do kuchni, wsunął głowę przez okno i sięgnął po naleśniki. Miska zachwiała się, zsunęła ze stołu i z głośnym brzękiem spadła na podłogę.
W domu natychmiast usłyszano hałas.
— Kto tam? — zawołała gospodyni.
Wilk odskoczył od okna i pognał do lasu. Psy ruszyły za nim. Dopiero przy strumieniu udało mu się ukryć w gęstych krzakach.
Wkrótce podszedł Lis.
— Dlaczego za każdym razem, gdy masz już dość, koniecznie chcesz jeszcze więcej?
— Bo może jutro nie będzie niczego — odpowiedział ponuro Wilk.
— Jeśli przez chciwość dzisiaj wpakujesz się w kłopoty, jutro też nie będzie przyjemne — powiedział Lis.
Wilk udawał, że nie słyszy.
Za trzecim razem poszli szukać jedzenia zimą. Mróz był silny, śnieg skrzypiał pod łapami, a w lesie trudno było znaleźć cokolwiek do jedzenia.
Lis zauważył piwniczkę pod chłopskim domem. W ścianie była mała dziura.
— Przechowują tu zapasy — powiedział. — Możemy wejść do środka, ale tylko na chwilę. Ja cały czas będę sprawdzał, czy łatwo przechodzę z powrotem.
Wilk się roześmiał.
— Po co to sprawdzać? Dziura przecież nigdzie nie zniknie.
Przecisnęli się do piwnicy. Stały tam kosze z jabłkami, worki z mąką, dzbany, a na półkach leżały zapasy jedzenia.
Lis zjadł trochę i podszedł do otworu. Wysunął głowę na zewnątrz, wrócił, zjadł jeszcze kilka kawałków i znów sprawdził wyjście.
Wilk patrzył na niego i się śmiał.
— Więcej biegasz do tej dziury, niż jesz.
— A ty więcej jesz, niż myślisz — odpowiedział Lis.
Wilk dalej ucztował. Gdy brzuch był już pełny, postanowił wziąć jeszcze odrobinę. Potem jeszcze trochę. A później jeszcze jeden kęs, bo leżał tuż obok.
Nagle u góry trzasnęły drzwi.
Gospodarz usłyszał hałas w piwnicy i schodził po schodach.
— Pora uciekać! — szepnął Lis.
Błyskawicznie prześlizgnął się przez otwór.
Wilk ruszył za nim i utknął.
— Lisie! Nie mieszczę się!
— Bo nie sprawdzałeś wyjścia — odpowiedział Lis z drugiej strony. — Wciągnij brzuch i spróbuj jeszcze raz!
Wilk sapał, wiercił się i wreszcie, gdy gospodarz był już bardzo blisko, wyrwał się na zewnątrz. Trochę sierści zostało na brzegu otworu, ale sam Wilk był cały. Pędził do lasu szybciej niż kiedykolwiek.
Kiedy zatrzymali się daleko między świerkami, Wilk długo milczał.
— Teraz powiesz, że znowu byłem chciwy? — zapytał w końcu.
— Nie — odpowiedział Lis. — Sam już to wiesz.
Wilk usiadł w śniegu i westchnął.
— Wiem. Najpierw wystarczało mi jedno jagnię. Potem kilka naleśników. Z piwnicy też mogłem wyjść na czas. Ale za każdym razem myślałem nie o tym, co już mam, lecz o tym, co jeszcze mogę złapać.
— Siła niewiele pomaga, jeśli nie potrafisz powiedzieć sobie „dość” — powiedział Lis.
Wilk skinął głową.
Od tej pory nie zmienił się całkowicie z dnia na dzień. Gdy widział wielką porcję, nadal oblizywał się. Gdy czuł smaczny zapach, nadal chciał być przy nim pierwszy. Ale zanim brał więcej, coraz częściej zatrzymywał się i przypominał sobie szczekanie psów, rozbitą miskę i wąski otwór w piwnicy.
Wtedy zadawał sobie pytanie:
— Czy naprawdę tego potrzebuję, czy po prostu nie chcę się zatrzymać?
Lis to słyszał i tylko się uśmiechał.
Bo czasem najtrudniejsze zwycięstwo odnosi się nie nad kimś innym, lecz nad własnym pragnieniem, by wziąć więcej, niż naprawdę potrzeba.
Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨
