

Niemcy
Żabi książę
W dawnym królestwie stał pałac z wielkim ogrodem. Rosły w nim lipy, róże i jabłonie, a za nimi zaczynał się chłodny las. Pośrodku lasu biło źródło tak czyste, że na dnie można było dostrzec każdy kamyk.
- Kraj
- Niemcy
- Wiek
- 4–8 lat

Posłuchaj baśni
Żabi książę
W dawnym królestwie stał pałac z wielkim ogrodem. Rosły w nim lipy, róże i jabłonie, a za nimi zaczynał się chłodny las. Pośrodku lasu biło źródło tak czyste, że na dnie można było dostrzec każdy kamyk.
Najmłodsza córka króla lubiła przychodzić tam w upalne dni. Siadała pod starym drzewem i bawiła się złotą piłeczką — podrzucała ją i łapała.
Pewnego razu piłeczka wyślizgnęła się jej z rąk, odbiła od kamienia i wpadła prosto do wody.
Królewna pochyliła się nad źródłem. Dno było głębokie, a piłeczka zniknęła już w ciemności.
— Co za nieszczęście — zasmuciła się. — To moja ulubiona zabawka.
Nagle przy brzegu ukazała się zielona żabia główka.
— Dlaczego się smucisz? — zapytał mały żabi mieszkaniec źródła.
Królewna aż się cofnęła.
— Potrafisz mówić?
— Jak słyszysz.
— Moja złota piłeczka wpadła do wody.
— Mogę ją wydostać — powiedział żabiak. — Ale chciałbym czegoś w zamian.
— Pereł? Zabawek? Wstążek?
— Nie. Mieszkam przy źródle sam. Obiecaj, że nie zapomnisz o mnie, kiedy odzyskasz piłeczkę. Pozwól mi czasem przychodzić do ogrodu, rozmawiać z tobą i siadać obok przy stole.
Królewna pomyślała: „Co on sobie wyobraża? Przecież mieszka w wodzie”.
Na głos powiedziała jednak pospiesznie:
— Dobrze, obiecuję. Tylko wydostań piłeczkę.
Żabiak zanurkował. Po chwili wynurzył się i wytoczył złotą piłeczkę na trawę.
Królewna tak się ucieszyła, że chwyciła ją i pobiegła do pałacu.
— Zaczekaj! — zawołał żabiak. — Przecież obiecałaś!
Ona jednak zniknęła już między drzewami.
Następnego dnia w pałacu podawano obiad. Król, królowa i dzieci siedzieli przy wielkim stole, gdy od drzwi dobiegło:
Puk, puk, puk.
Służący otworzył i bardzo się zdziwił.
Na progu siedział mały zielony żabiak.
— Przyszedłem do królewny — powiedział uprzejmie.
Królewna poczerwieniała.
— Ja… nie spodziewałam się go.
Król uważnie spojrzał na córkę.
— Znasz tego gościa?
Musiała opowiedzieć całą historię.
— Jeśli dałaś słowo — powiedział ojciec — trzeba go dotrzymać. Obietnica jest ważna także wtedy, gdy nie jest nam wygodna.
Królewnie zrobiło się wstyd.
— Wejdź, proszę — zwróciła się do żabiaka.
Postawiono dla niego mały spodeczek obok jej nakrycia. Zachowywał się bardzo grzecznie. Nie prosił o nic dziwnego, tylko próbował drobnych kąsków i opowiadał o życiu przy źródle.
Okazało się, że wie, o której budzą się ważki, gdzie zimują ślimaki i dlaczego przed deszczem komary latają nisko.
Królewna słuchała ze zdumieniem.
Nazajutrz żabiak przyszedł ponownie. A potem jeszcze raz.
Początkowo królewna czuła się trochę nieswojo na jego widok na marmurowych schodach. Wkrótce jednak zaczęła czekać na te spotkania.
Pewnego wieczoru siedzieli przy oknie i słuchali deszczu.
— Dlaczego zawsze tak smutniejesz, kiedy patrzysz na pałac? — zapytała.
Żabiak przez chwilę milczał.
— Bo kiedyś tutaj mieszkałem — odpowiedział. — Dawno temu zła czarodziejka nadała mi tę postać. Powiedziała, że czary znikną dopiero wtedy, gdy ktoś z królewskiego domu przyjmie mnie jak przyjaciela, z własnej serdeczności, bez strachu i oczekiwania korzyści.
Królewna się zdziwiła.
— I przez cały ten czas czekałeś?
— Tak.
Przypomniała sobie, jak pierwszego dnia uciekła z piłeczką, nawet się nie oglądając.
— Wybacz mi — powiedziała. — Wtedy myślałam tylko o sobie. Teraz jednak naprawdę jesteś moim przyjacielem. Nawet jeśli na zawsze pozostaniesz żabiakiem, możesz przychodzić tu, kiedy tylko zechcesz.
Gdy wypowiedziała te słowa, w komnacie rozbłysło miękkie złote światło.
Żabiak zamknął oczy.
Blask na moment stał się jaśniejszy, a kiedy zgasł, na dywanie stał młody książę w zielonym płaszczu.
Królewna otworzyła usta ze zdumienia.
— Więc dlatego tak dobrze znałeś pałac!
Książę się roześmiał.
— A ty myślałaś, że jestem po prostu wyjątkowo uczonym żabiakiem?
Nazajutrz cały pałac mówił o cudzie. Królewnę cieszyło jednak coś jeszcze bardziej niż książęce pochodzenie przyjaciela.
Zdążyła nauczyć się czegoś ważnego: nie oceniać nikogo po wyglądzie i nie składać obietnic, których nie zamierza się dotrzymać.
Złota piłeczka stała odtąd na półce przy oknie. Królewna prawie się nią nie bawiła.
Okazało się bowiem, że prawdziwa przyjaźń jest znacznie ciekawsza od każdej złotej zabawki.
Niech ta opowieść zostawi w Twoim sercu odrobinę światła ✨
