

Filipiny
Zaczarowany książę
Bardzo dawno temu przy wielkim zielonym lesie stało miasto z białymi wieżami, rozległymi placami i ogrodami, w których kwitły pachnące drzewa.
- Kraj
- Filipiny
- Wiek
- 6–10 lat
- Czas czytania
- 9 min

Posłuchaj baśni
Zaczarowany książę
Bardzo dawno temu przy wielkim zielonym lesie stało miasto z białymi wieżami, rozległymi placami i ogrodami, w których kwitły pachnące drzewa. Rządził nim zamożny król. Miał syna o imieniu Ukaj — młodego księcia, ciekawego świata i odważnego, choć nie zawsze dość stanowczego, kiedy należało powiedzieć prawdę. Pewnego razu Ukaj spotkał w lesie młodą czarodziejkę. Znała mowę ptaków, umiała odnajdywać źródła pod ziemią i jednym ruchem dłoni rozświetlać setkę świetlików. Ukaj często ją odwiedzał. Długo rozmawiali pod drzewami i bardzo się do siebie przywiązali. Ich rodziny dzieliła jednak dawna waśń. Ojciec Ukaja nie chciał nawet słyszeć o leśnej czarodziejce. — Nadszedł czas, żebyś się ożenił — oznajmił synowi. — Sam znajdę ci narzeczoną wśród szlachetnych rodów miasta. Ukaj chciał zaprotestować. Już nabrał powietrza, żeby powiedzieć o ukochanej, lecz przestraszył się ojcowskiego gniewu i zamilkł. Minął dzień. Potem drugi. Król tymczasem przygotowywał wystawną uroczystość i ogłaszał przyszły ślub syna z dziewczyną, której Ukaj prawie nie znał. Kiedy czarodziejka się o tym dowiedziała, poczuła wielki ból. — Obiecałeś, że będziesz ze mną szczery — powiedziała Ukajowi. — Nie mogę zmusić cię do odwagi. Ale każdy wybór ma swoje następstwa. Uniosła ręce i nad miastem przeszedł zielony wiatr. Wieże okryły się liśćmi. Domy przemieniły się w drzewa. Ulice stały się ścieżkami. Mieszkańcy zaś na czas zaklęcia przybrali postać najróżniejszych leśnych zwierząt i ptaków. Samego Ukaja czarodziejka zamieniła w dużą małpę o ciemnych oczach. — Czary nie ustąpią przed siłą ani bogactwem — powiedziała. — Prysną dopiero wtedy, gdy po długich latach ktoś dostrzeże w tobie żywe serce, zamiast dziwnej postaci, i pozostanie obok z własnej woli. Tak miasto zniknęło pośród lasu. Mijały lata. Potem dziesięciolecia. Wreszcie stulecia. O dawnym królestwie zapomniano. Na jego miejscu wyrósł gęsty las, a z czasem obok powstała nowa osada. Ukaj mieszkał na najwyższym drzewie. Dawno nauczył się skakać po gałęziach, znajdować najsłodsze owoce i słuchać deszczu. Każdej nocy patrzył jednak przez liście na gwiazdy i wspominał dzień, w którym nie odważył się powiedzieć prawdy. „Gdybym mógł odzyskać tamten poranek — myślał — mówiłbym szczerze, choćby nawet ogarniał mnie strach”. Pewnego dnia przy starym drzewie zbudowano niewielki kościół. Ludzie często tamtędy przechodzili, lecz nikt nie wiedział, że wysoko nad nimi, w gęstwinie liści, mieszka zaczarowany książę. Kiedyś po nabożeństwie pod drzewem usiadła młoda dziewczyna. Była smutna: człowiek, któremu ufała, wybrał bogactwo i wysoką pozycję zamiast przyjaźni z nią. Nie płakała. Siedziała tylko, patrzyła w ziemię i myślała, jak dziwnie potrafią zmieniać się ludzkie obietnice. Wtedy obok spadł dojrzały żółty owoc. Podniosła głowę. Na niskiej gałęzi siedziała duża małpa i uważnie jej się przyglądała. — To od ciebie? — zapytała dziewczyna. Małpa skinęła głową. — W takim razie dziękuję. Następnego dnia dziewczyna znów przyszła pod drzewo. Małpa przyniosła jej kiść słodkich jagód. Nazajutrz to dziewczyna przyniosła kilka placków. Tak zaczęła się ich niezwykła znajomość. Ukaj nigdy jej nie chwytał ani nie próbował zatrzymać. Gdy chciała odejść, ustępował z drogi. Kiedy wracała, cieszył się tak szczerze, że dziewczyna się śmiała. Pewnego dnia powiedziała: — Wiesz, twoje oczy są inne niż u zwykłej małpy. Jakbyś rozumiał każde słowo. Ukaj przyłożył łapę do serca. — Więc naprawdę rozumiesz? Skinął głową. Dziewczyna zdziwiła się, lecz nie przestraszyła. — Dobrze. Umówmy się tak: ja będę mówiła, a ty pokażesz, co myślisz. I rozmawiali. Opowiadała mu o swojej wsi, rodzinie, pracy i marzeniach. Ukaj odpowiadał gestami, rysował patykiem na ziemi i przynosił przedmioty, które pamiętał z dawno zaginionego miasta. Pewnego wieczoru pokazał jej kamień z wyrytą koroną, leżący pod korzeniami drzewa. — Chcesz powiedzieć, że kiedyś był tutaj pałac? — spytała. Ukaj skinął głową. — A ty… byłeś człowiekiem? Powoli znów przytaknął. Dziewczyna długo milczała. — Nie wiem, jak ci pomóc. Mogę jednak przychodzić. Jeśli tego chcesz. Ukaj pochylił głowę w podzięce. Minęło kilka dni. Dziewczyna odwiedzała drzewo każdego ranka. Im więcej ze sobą rozmawiali, tym wyraźniej widziała przed sobą kogoś uważnego, cierpliwego i trochę samotnego. Nie potwora ani dziwowisko. Dziesiątego dnia rozpętała się wielka ulewa. Niebo zagrzmiało. Wiatr kołysał drzewami. Dziewczyna schroniła się pod rozłożystymi gałęziami, a Ukaj osłonił ją wielkimi liśćmi niczym parasolem. Nagle las wokół rozbłysnął zielenią i złotem. Ziemia cicho zahuczała. Drzewa jakby odsunęły się od siebie. Tam, gdzie przed chwilą rosła gęstwina, znów zarysowały się dawne ulice. Spod kory wyłoniły się kamienne ściany. Pośród liści zalśniły dachy i wieże. Ptaki i zwierzęta dokoła jedno po drugim stawały się ludźmi. Przed dziewczyną zaś stał młody mężczyzna w prostym stroju z dawnych czasów. Cofnęła się o krok. — Ukaj?… — Tak — odpowiedział. Po stuleciach milczenia miał nieco ochrypły głos. — Pierwsze, co powinienem powiedzieć, to: dziękuję. Przychodziłaś, bo sama tego chciałaś. Właśnie tego wymagało zaklęcie. Opowiedział jej wszystko: o ojcu, o czarodziejce, o własnej lękliwości i o tym, jak przez jedno niewypowiedziane w porę słowo odmienił się los całego miasta. — Czy to znaczy, że czarodziejka była zła? — zapytała dziewczyna. Ukaj się zamyślił. — Była bardzo zraniona i rozgniewana. Jej kara była jednak zbyt wielka. Moje milczenie także było błędem. Nauczyłem się nie dzielić wszystkiego po prostu na „dobre” i „złe”. Ważniejsze jest zrozumieć, co zrobić dalej. Mieszkańcy cieszyli się z powrotu. Obejmowali się, dziwili nowemu światu poza dawnymi granicami i długo nie mogli uwierzyć, że upłynęło aż tyle czasu. Ukaj nie spieszył się z ogłaszaniem siebie królem. — Najpierw trzeba się dowiedzieć, jak ludzie teraz żyją — powiedział. — I czy w ogóle chcą, żebym nimi rządził. Była to zupełnie inna odpowiedź niż ta, której udzieliłby dawny książę. Dziewczyna pozostała jego przyjaciółką. Pomagała mieszkańcom starego miasta poznawać nowy świat, a Ukaj uczył się pytać, słuchać i mówić prawdę do końca. Minął czas. Pewnego wieczoru siedzieli pod tym samym drzewem, które niegdyś było jego domem. — Pamiętasz pierwszy żółty owoc? — zapytała dziewczyna. — Denerwowałem się wtedy bardziej niż podczas jakiejkolwiek królewskiej ceremonii — roześmiał się Ukaj. — A ja pomyślałam: jaka dobrze wychowana małpa. Oboje wybuchnęli śmiechem. Z czasem ich przyjaźń przerodziła się w głębsze uczucie. Dopiero kiedy oboje byli pewni swojego wyboru, postanowili być razem. Powiadają, że w odrodzonym mieście długo pamiętano tę historię. Zwłaszcza jedną prostą mądrość, którą niosła: odwaga potrzebna jest nie tylko podczas bitew i wielkich czynów. Niekiedy największej odwagi wymaga powiedzenie prawdy w porę i pozwolenie drugiemu człowiekowi na własny wybór.
Niech ta baśń zostawi odrobinę światła w Twoim sercu ✨
